Ile powinna kosztować woda?

Pytanie postawione w tytule jest przewrotne, gdyż z pewnością nie ma na nie odpowiedzi. To, że musi kosztować jest dla większości mieszkańców Europy oczywiste. Problem istnieje od wieków, choć oczywiście zmieniają się priorytety.

Pod koniec XIX wieku przerażenie wśród mieszkańców Warszawy wzbudzała myśl o tym, że mieliby mieć ubikację w mieszkaniu. Jednak to właśnie dzięki kanalizowaniu stolicy oraz budowie wodociągów malała śmiertelność. Jak podaje w swojej monografii varsavianista Ryszard Żelichowski, doprowadzenie do mieszkań bieżącej i, jak na tamte warunki, czystej wody doprowadziło w latach 1880-1910 do spadku liczby zgonów na tyfus ze 103,7 do 18,2 na 100 tys. mieszkańców. Ale już wówczas rozpętała się burza na temat wielkości opłat za te usługi. I, w praktyce, trwa ona do dziś.

1 kwietnia w redakcji "Polityki" odbyła się debata na temat sektora wod-kan. Padło wiele kontrowersyjnych stwierdzeń, również dotyczących ceny wody. Można było odnieść wrażenie, że w sektorze panuje całkowity bałagan i samowolka, szczególnie przy ustalaniu taryf. Dobrze, że nikt nie postulował aby woda nie kosztowała nic. A kosztować musi, chociażby ze względu na kosztowny, rozciągnięty na lata, proces modernizacji. Ramowa Dyrektywa Wodna jednoznacznie tę sprawę reguluje. Oczywiście, w preambule jest mowa o niekwestionowanym prawie człowieka do wody, jednak to prawo kosztuje. Artykuł 9 RDW mówi o zwrocie kosztów za usługi wodne, w które wlicza się koszty ekologiczne i materiałowe na podstawie analizy ekonomicznej i zasady "zanieczyszczający płaci". Dotyczy to nie tylko gospodarstw domowych i przemysłu, ale również rolnictwa.

Członkowie europejskiej federacji sektora wod-kan EUREAU dostrzegają konieczność wdrożenia art. 9 Ramowej Dyrektywy Wodnej i stawiają podstawowe tezy:

1. Usługi wodociągowe i sanitacyjne są podstawą egzystencji człowieka, dlatego polityka zwrotu kosztów musi respektować względy socjalne

Członkowie EUREAU są pośrednio, poprzez lokalne rządy, zaangażowani w realizację prawa człowieka do wody, zgodnego z wytycznymi Rady Praw Człowieka Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z dnia 24 września 2010 roku. Dlatego, według EUREAU, taryfy powinny uwzględniać aspekty socjalne, tam gdzie jest to niezbędne. Jednak ustalenie kryteriów identyfikujących grupy potrzebujące wsparcia finansowego oraz wprowadzanie polityki socjalnej w tym zakresie jest obowiązkiem rządów i samorządów, a nie operatorów wod-kan.

W całej dyskusji o wodzie pojawiają się różne, często merytorycznie wątpliwe inicjatywy. Jednym z takich przykładów może być Right 2 Water (prawo do wody). Jest to inicjatywa społeczna, która doprowadziła do zebrania dwóch milionów podpisów pod petycją mówiącą, że "Dostęp do wody i kanalizacji jest prawem człowieka! Woda jest dobrem publicznym, nie towarem!" Niepokój EUREAU wzbudziło twierdzenie, że usługi wod-kan nie powinny podlegać regułom rynkowym. To mogłoby doprowadzić do uznania, że powinny być one darmowe. Takie hasła, pojawiające się przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, wzbudzają duże zainteresowanie, jednak nie ma za nimi analizy, z jakiego źródła wodociągi i kanalizacja miałyby być finansowane. Organizacja Right 2 Water mała wcześniej pozytywny wpływ na unijną legislację, gdyż, podobnie jak EUREAU, sprzeciwiała się uchwaleniu obowiązku ogłaszania przez samorządy przetargu na koncesję usług wod-kan. Tym razem stanęliśmy w opozycji, zaś Komisja Europejska w swoim stanowisku, będącym odpowiedzią na petycję, przyznaje, że prawo do wody i sanitacji jest podstawą funkcjonowania człowieka. Zwraca jednak uwagę na związaną z tym legislację i wolność krajów członkowskich w decydowaniu o regulacji tego rynku. Podkreśla również, że wciąż wiele unijnych funduszy, programów i projektów poświęca się właśnie temu tematowi. Finansowanie jest ściśle związane z modelem funkcjonowania usług publicznych w krajach członkowskich. Komisja Europejska nie ingeruje w zasady organizacji sektora wod-kan, gdyż to kraje członkowskie decydują o tym, kto jest właścicielem i kto kontroluje działalność przedsiębiorstw wod-kan, analizuje jednak efektywność funkcjonowania przedsiębiorstw, również w zależności od modelu i występowania partnerstwa publiczno-prywatnego.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wodę trzeba odebrać samorządom i przekazać ją operatorom maszynek do kręcenia lodów podobnie jak stało się to z odpadami bo tylko geszefciarze gwarantują zyski a przecież o to właśnie chodzi...

Szalom, 2014-12-03 18:16:51 odpowiedz

Im dłuższe uzasaednienie, tym będzie większa podwyżka! A to że przez lata bnadyci nic nie robiliście dewastując tereny wodonośne to pikuś!? Mam nadzieję, że jak ten bantustan zbankrutuje, jeszcze trzy lata macie na dożynanie bydła, to ludzki naostrzywszy co jest ostrego pod ręką pogonią Was zza Odr...ę! rozwiń

GLEWS, 2014-12-03 14:56:25 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE