Ustawa o referendum lokalnym do zmiany. Ruchy miejskie chcą nowelizacji

  • Michał Wroński
  • 19-06-2017
  • drukuj
Ułatwić podjęcie inicjatywy referendalnej i znieść próg frekwencji w referendach innych niż odwoławcze – takie zmiany w ustawie o referendum lokalnym proponują ruchy miejskie. A samorządowcy pytają się: kto będzie ponosił konsekwencje nietrafionych, ale przegłosowanych w referendach pomysłów?
Ustawa o referendum lokalnym do zmiany. Ruchy miejskie chcą nowelizacji
Czy referenda lokalne (z wyjątkiem tych odwoławczych) będą wiążące bez względu na to, ilu mieszkańców w nich zagłosuje? (fot. www.dobron.ug.gov.pl)

• Kongres Ruchów Miejskich postuluje, by referenda lokalne (z wyjątkiem tych odwoławczych) były wiążące, bez względu na to, ilu mieszkańców w nich zagłosuje.

• – Mieszkańcy muszą się nauczyć, że by mieć wpływ na to, co się dzieje, trzeba brać udział w referendum – przekonuje Rafał Górski z łódzkiego Instytutu Spraw Obywatelskich.

• Samorządowcy sceptycznie podchodzą do bezprogowego referendum. Nie mają wielkiej ochoty firmować swym nazwiskiem przegłosowanych w ten sposób pomysłów.

 

Obradujący niedawno w Katowicach Kongres Ruchów Miejskich przyjął rekomendację nowelizacji ustawy z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym. Wśród proponowanych zmian jest m.in. modyfikacja zapisu mówiącego, że w referendum mieszkańcy wyrażają swoją wolę w „innych istotnych dotyczących społecznych, gospodarczych lub kulturowych więzi łączących tę wspólnotę”. Aktywiści chcą, aby z tekstu ustawy wykreślić słowo „istotnych”, co w praktyce oznaczałoby, że pod referendum można by poddać każdą sprawę, dotyczącą społecznych, gospodarczych lub kulturowych więzi łączących daną wspólnotę. Argumentują, że obecne ograniczenie jest niezgodne z Konstytucją.

Czytaj: Referendum konstytucyjne i wybory samorządowe 2018 możliwe jednego dnia?

W miastach będzie łatwiej, w województwach czasem trudniej

Na tym się jednak propozycje zmian nie kończą. KRM proponuje także korektę art. 4 ustawy. Obecnie mówi on, że referendum przeprowadza się na wniosek co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy lub powiatu oraz 5 proc. mieszkańców województwa. Takie zapisy – jak twierdzą pozarządowcy – są jedną z częstszych barier organizacji referendów. Proponują zatem, by zróżnicować ten próg w zależności od liczby mieszkańców (także wydłużyć, z 60 do 90 dni, czas na zbieranie podpisów).

I tak, w jednostkach liczących do 20 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców do złożenia wniosku o referendum potrzeba by podpisów minimum 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Tam, gdzie mieszkańców jest od 20 do 100 tysięcy, trzeba by zebrać 2 tys. podpisów powiększone o 8 proc. liczby uprawnionych mieszkańców przekraczającej 20 tysięcy. W jednostkach liczących od 100 tys. do 500 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców progiem byłoby minimum 10 tys. podpisów uprawnionych do głosowania mieszkańców, powiększone o 6 proc. liczby uprawnionych mieszkańców przekraczającej 100 tys., zaś w jednostkach liczących powyżej 500 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców - minimum 35 tys. podpisów, powiększone o 4 proc. liczby uprawnionych mieszkańców przekraczającej 500 tysięcy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.