Składanie deklaracji śmieciowych idzie jak po grudzie

W wielu miastach mimo upływu terminu nie wszyscy właściciele i zarządcy nieruchomości złożyli deklaracje śmieciowe. Co na to samorządy?

W Opolu na składanie deklaracji mają jeszcze dwa dni

Ośmiu na dziesięciu mieszkańców Opola zamierza segregować śmieci - wynika z deklaracji śmieciowych złożonych w urzędzie miasta. W Lubrzy wójt nie chce ogłaszać przetargu na wywóz śmieci, a w krapkowickim szpitalu obawiają się nawet dziesięciokrotnego wzrostu opłat.

Do czwartku opolanie złożyli w urzędzie miasta ponad 28 tys. deklaracji śmieciowych. Brakowało jeszcze ok. 7 tysięcy. Do ich złożenia są zobowiązani mieszkańcy, spółdzielnie mieszkaniowe, zarządcy budynków, wspólnoty mieszkaniowe, a także firmy funkcjonujące na terenie miasta. Czas na składanie deklaracji śmieciowych opolski ratusz pierwotnie wyznaczył do 15 maja br. Do tego dnia wpłynęło jedynie 8 tys. dokumentów, dlatego postanowiono przedłużyć termin o dwa dni.

Czytaj też: Nie wszystkie gminy zdążą z przetargami na śmieci

"Teraz deklaracje nadal można składać w biurze obsługi klienta w ratuszu, bądź w pokojach 106 i 107 w budynku przy Pl. Wolności" - powiedziała rzecznik prasowa Urzędu Miasta w Opolu Alina Pawlicka-Mamczura.

"Jeśli ktoś nie przyniesie deklaracji, to zgodnie z ordynacją podatkową będzie do tego wzywany pisemnie. Jeśli ktoś będzie się od tego uporczywie uchylał, to będzie miał problem z zagospodarowaniem śmieci, które wyprodukuje. Nie zamierzamy nikogo karać" - dodała.

W złożonych deklaracjach 80 proc. opolan zadeklarowała, że zamierza segregować śmieci. Opłata za odpady segregowane wyniesie 13 zł od osoby na miesiąc, a za niesegregowane - 20 zł. "Tylko nieliczne osoby mówiły wprost, że nie zamierzają segregować śmieci" - stwierdziła rzecznik opolskiego ratusza.

Pawlicka-Mamczura dodała, że obecnie miasto jest na etapie formalnego i merytorycznego analizowania ofert firm, które wystartowały w przetargach na wywóz odpadów.

Ratusz ogłosił w sumie trzy przetargi, bo Opole zostało podzielone na trzy sektory w zakresie wywozu odpadów. W każdym z przetargów wpłynęło po jednej ofercie. Jeśli ich weryfikacja przebiegnie pomyślnie umowy na wywóz mogą zostać podpisane w najbliższych dniach.

Do tej pory mieszkańcy Opola ustalali stawki za wywóz śmieci indywidualnie z firmami, z którymi podpisywali umowy. W przypadku domu jednorodzinnego, gdzie odpady odbierano dwa razy w miesiącu, było to ok. 40 zł. Natomiast spółdzielnie mieszkaniowe doliczały do czynszu 7-10 zł od osoby.

Nie wszędzie w regionie przygotowania do wprowadzenia tzw. ustawy śmieciowej idą zgodnie z założeniami ustawodawcy. Wójt gminy Lubrza (woj. opolskie) Mariusz Kozaczek zapowiedział, że nie ogłosi przetargu na wywóz odpadów. Zdaniem samorządowca ustawa nie przewidziała sytuacji gmin, w których gospodarkę odpadami prowadzą zakłady budżetowe - tak jak w Lubrzy. Zakłady te nie mają osobowości prawnej, więc nie mogą startować w przetargach.

Ograniczenie ich działalności i odebranie obowiązku gospodarowania odpadami oznaczałoby konieczność zwolnienia pracujących w nich ludzi. Kozaczek postanowił też, że nie będzie przekształcać zakładu w spółkę prawa handlowego, jakie działają w wielu samorządach, tak by mogła ona wziąć udział w przetargu, bo nie ma pewności, że spółka gdy powstanie wygra przetarg. Zmiana sposobu gospodarowania odpadami będzie kosztowna dla Krapkowickiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o.

Według wyliczeń, po wprowadzeniu nowych stawek, jakie założył Międzygminny Związek "Czysty Region", opłata za odpady niesegregowane w gminnym szpitalu i przychodni miałyby wzrosnąć z kwoty 2,5 tys. zł do 25 tys. zł miesięcznie. To oznacza, że zamiast 30 tys. zł w roku Krapkowickie Centrum Zdrowia miałoby płacić za wywóz śmieci 300 tys. zł.

Dyrektor placówki Marcin Misiewicz podał, że nawet w przypadku odpadów segregowanych, a takie będzie się starał produkować szpital edukując pacjentów i kupując dodatkowe pojemniki, stawka miesięczna wzrośnie z dotychczasowych 2,5 tys. zł do 5 tys. zł w miesiącu. A to - zaznaczył Misiewicz - kwota naliczona za minimalną założoną ilość odpadów.

"W rzeczywistości produkujemy ich trzy razy więcej niż założone minimum, więc opłata może sięgać ok. 15 tys. zł miesięcznie" - wyjaśnił dyrektor. Tak duży wzrost kosztów obsługi odpadów może być przyczyną np. braku inwestycji w nowy sprzęt, który szpital mógłby kupić. 

Rzeszowianie nie otrzymali jeszcze deklaracji do wypełnienia

Mieszkańcy Rzeszowa nie otrzymali jeszcze tzw. deklaracji śmieciowych. Samorząd stolicy Podkarpacia planuje rozpocząć akcję informacyjną i wysyłanie deklaracji za kilka dni - poinformował rzecznik rzeszowskiego magistratu Maciej Chłodnicki.

Dodał, że mieszkańcy nie otrzymali jeszcze deklaracji, ponieważ uchwała rady miasta ustalająca stawki za odbiór śmieci po 1 lipca br. oraz zawierająca wzór deklaracji jest sprawdzana w Regionalnej Izbie Obrachunkowej.

"Jeśli Izba nie będzie miała zastrzeżeń, a później uchwałę zaakceptuje wojewoda, to sądzę, że w ciągu kilku dni rozpoczniemy akcję informacyjną i będziemy dostarczać mieszkańcom deklaracje" - powiedział Chłodnicki.

W deklaracji właściciel nieruchomości będzie musiał podać m.in. liczbę osób zamieszkującą dom. Inaczej będzie w przypadku mieszkańców bloków, bowiem w ich imieniu deklaracje złoży zarządca nieruchomości, czyli spółdzielnia.

Jak zaznaczył Chłodnicki, jeżeli ktoś nie złoży deklaracji albo będą wątpliwości, co do danych w niej zawartych, to wysokość opłaty zostanie naliczona na podstawie szacunkowych danych o średniej ilości odpadów komunalnych powstających na nieruchomościach o podobnym charakterze.

Rzecznik podkreślił, że wszyscy mieszkańcy Rzeszowa otrzymają również ulotki, z której dowiedzą się jak segregować odpady. "Wyjaśnione będą też takie pojęcia jak frakcja sucha, mokra i gdzie wrzucać np. zużyte baterie czy przeterminowane medykamenty" - dodał Chłodnicki.

Według przyjętej przez rzeszowskich radnych w połowie maja uchwały, stawki dla mieszkańców bloków wynoszą: jedna osoba zapłaci za posegregowane śmieci miesięcznie - 10 zł (za nieposegregowane 15 zł); opłata dla gospodarstwa dwuosobowego to 18 zł (27 zł); natomiast trzyosobowa rodzina zapłaci 26 zł (39 zł); rodzina czteroosobowa - 32 zł (48 zł); rodzina licząca pięć lub więcej osób zapłaci 38 zł (57 zł).

Dla osób mieszkających w domach jednorodzinnych stawki wynoszą: dla rodzin dwuosobowych 30 zł za śmieci segregowane (45 zł za nieposegregowane); dla rodziny od trzech do czterech osób - 46 zł (69 zł); dla rodziny liczącej więcej niż cztery osoby - 60 zł (90 zł).

Nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi ma ruszyć od lipca 2013 r. Do tego czasu władze lokalne mają wprowadzić nowe rozwiązania - m.in. rozstrzygnąć przetargi na firmy, które będą odbierać śmieci.

Według nowych przepisów odpowiedzialność za gospodarkę odpadami - organizację ich odbioru od mieszkańców i utylizację - ponosi gmina. Dotychczas to właściciele nieruchomości decydowali, który przedsiębiorca odbierał od nich śmieci. W myśl nowych przepisów wybór takiej spółki należy do gminy.

Łódź przedłużyła przyjmowanie deklaracji

Do 25 czerwca władze Łodzi przedłużyły termin składania tzw. deklaracji śmieciowych. Według magistratu dotychczas deklaracje opłaty oraz oświadczenia o niezamieszkiwaniu lub niewytwarzaniu odpadów komunalnych złożyło 54 tys. właścicieli nieruchomości; w sumie powinno ich wpłynąć ok. 80 tys.

Od 1 lipca tego roku odbiorem odpadów komunalnych oraz ich zagospodarowaniem zajmie się miasto. To oznacza koniec indywidualnych umów na odbiór śmieci, które mają teraz spółdzielnie, wspólnoty, właściciele domów i firmy.

W Łodzi właściciele nieruchomości, w tym domków jednorodzinnych i segmentów powinni złożyć tzw. deklaracje śmieciowe do 15 maja. Spóźnialscy mieli zapłacić karę, jednak pod koniec maja władze miasta zdecydowały o przedłużeniu do 25 czerwca terminu składania deklaracji w sprawie odbioru odpadów.

Na sesji łódzcy radni przyjęli stanowisko, iż osoby, które do połowy maja nie złożyły deklaracji, nie będą karane. Kara zostanie naliczona dopiero, gdy deklaracja nie zostanie złożona w przedłużonym terminie.

Jak poinformował PAP rzecznik prezydenta miasta Marcin Masłowski dotychczas złożonych zostało w Łodzi ponad 37 tys. tzw. deklaracji śmieciowych oraz ponad 16 tys. oświadczeń dot. niezamieszkanych nieruchomości (takich jak urzędy, szkoły, czy placówki kulturalne) lub niewytwarzania odpadów.

W sumie jest to ok. 54 tys. deklaracji oraz oświadczeń z ogólnej liczby szacowanej na 80 tys. "Obecnie składanych jest kilkadziesiąt deklaracji dziennie. Przyjmuje je około 75 pracowników Urzędu Miasta. Do właścicieli nieruchomości, którzy nie złożyli deklaracji wysyłane będą pisma, informujące o konieczności wypełnienia tego obowiązku" - zapowiedział Masłowski.

Z informacji podanej przez rzecznika wynika, że w dotychczas złożonych deklaracjach dotyczących zamieszkałych nieruchomości prowadzenie selektywnej zbiórki odpadów zadeklarowało ok. 65 proc. ich właścicieli. Natomiast w deklaracjach dotyczących nieruchomości niezamieszkałych, ale na których powstają odpady, selekcjonować chce je ok. 30 proc. właścicieli.

Obecnie w Łodzi to właściciele nieruchomości, m.in. spółdzielnie, czy wspólnoty mieszkaniowe decydują, kto odbiera od nich odpady oraz ustalają stawki za wywóz śmieci. Wysokość tych opłat waha się od 5 do 24 zł od osoby. Od 1 lipca łodzianie, którzy będą segregować śmieci, za ich odbiór zapłacą miesięcznie 12,69 zł od osoby, a ci, którzy nie segregują - 16,50 zł.

Władze Łodzi nie wykluczają obniżenia tych stawek. Samorząd planował zapłacić firmom, które wygrały przetargi 220 mln zł, ale po ich rozstrzygnięciu okazało się, że zapłaci tylko 95 mln zł. Dlatego prezydent Łodzi Hanna Zdanowska zapowiedziała, że prawdopodobnie po pierwszych miesiącach funkcjonowania nowych stawek będzie wnioskować do radnych o obniżenie opłat za wywóz śmieci.

Lubuskie w razie czego wyśle wezwania

W Gorzowie Wielkopolskim deklaracje dotyczące sposobu zbiórki odpadów złożyło ponad 46,5 tys. (ok. 85 proc.) z ok. 55 tys. właścicieli nieruchomości. Zielonogórski Związek Gmin szacuje, że otrzymał ok. 80 proc. deklaracji.

W Zielonej Górze i gminach: Czerwieńsk, Świdnica i gminie Zielona Góra gospodarką odpadami zajmuje się Zielonogórski Związek Gmin (ZZG). Na jego obszarze mieszka ok. 150 tys. osób.

Zgromadzenie Związku podjęło decyzję, że nie będzie ogłaszało przetargu na wywóz śmieci, gdyż nadal będzie to robił zielonogórski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

Dotychczas złożono ok. 80 proc. (ok. 14 tys.) deklaracji. Łącznie powinno ich wpłynąć ok. 19 tys. (spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty i inni administratorzy wielorodzinnych budynków mieszkalnych składają deklaracje zbiorcze).

Urzędnicy zapowiadają, że deklaracje nadal można składać, jednak niebawem zaczną wysyłać wezwania do osób, które dotychczas nie dopełniły tego obowiązku.

80 proc. ze złożonych dotychczas deklaracji zawiera zobowiązania do selektywnej zbiórki odpadów, co oznacza niższe stawki.

Zgromadzenie ZZG ustaliło, że ceny będą liczone od osoby w cyklu miesięcznym. Wyjątkiem będą opłaty za wywóz śmieci z domów jednorodzinnych w Zielonej Górze, gdzie opłata będzie pobierana od gospodarstwa domowego - miesięcznie 60 zł za śmieci nieposegregowane lub 36,72 zł za posegregowane.

Mieszkańcy budynków wielorodzinnych w Zielonej Górze za odbiór śmieci niesegregowanych zapłacą 15 zł od osoby, a za segregowane 8,80 zł miesięcznie. Podobne opłaty (od mieszkańców budynków jednorodzinnych i wielorodzinnych) będą obowiązywały na terenie kilku innych miejscowości.

W pozostałych stawki wyniosą 12 zł i 7,60 zł miesięcznie od osoby, przy wywozie odpadów co dwa tygodnie. Ceny za wywóz odpadów, które zaczną obowiązywać od lipca br., nie będą wyższe od obwiązujących obecnie.

"Dla osób w gospodarstwach domowych do dwóch osób opłata zostanie na dotychczasowym poziomie - 26,04 zł w przypadku ich segregowania i 40 zł za nieposegregowane" - powiedział PAP zastępca prezydenta Zielonej Góry i prezes Zarządu Zielonogórskiego Związku Gmin Krzysztof Kaliszuk.

W północnej części regionu gospodarką odpadami na nowych zasadach zajmuje się Związek Celowy Gmin MG-6 tworzony przez Gorzów Wielkopolski i pięć ościennych gmin wiejskich: Bogdaniec, Deszczno, Kłodawę, Lubiszyn i Santok. Łącznie obszar, który obejmuje ZCG MG-6 zamieszkuje ok. 156,5 tys. osób.

"Chcemy prowadzić politykę zachęcającą mieszkańców do składania deklaracji, a nie karania, jednak w przypadku osób, które nie złożą deklaracji wyciągnięte zostaną konsekwencje w postaci decyzji administracyjnej oraz nałożone zostaną wyższe opłaty stawek za odbiór odpadów. Obecnie trwa analiza zebranych deklaracji, po jej zakończeniu na podstawie uzyskanych danych ogłoszony zostanie przetarg na usługę odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości" - powiedział PAP dyr. biura Związku Celowego Gmin MG-6 Maciej Pierzecki.

W Gorzowie termin składania deklaracji minął, jednak przez kilka najbliższych dni nadal będą przyjmowane. W pozostałych gminach Związku proces przyjmowania deklaracji został zakończony i ogłoszono przetarg na odbiór odpadów. Większość osób zadeklarowała segregację śmieci.

W Gorzowie mieszkańcy budynków wielorodzinnych zapłacą 9 zł za odbiór odpadów posegregowanych i 14 zł za odpady nieposegregowane; w przypadku domów jednorodzinnych pierwsza z opłat wyniesie 10 zł.

W gminach okalających Gorzów opłaty wyniosą 9 zł i 14 zł, zarówno dla mieszkańców budynków jedno, jak i wielorodzinnych.

Kraków sam naliczy opłatę śmieciową dla spóźnialskich

Ponad 54 tys. deklaracji śmieciowych wpłynęło do Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, operatora nowego systemu gospodarki odpadami w Krakowie. Firma szacuje, że wymaganą deklarację w terminie do 17 maja złożyli niemal wszyscy właściciele i zarządcy nieruchomości.

Jak poinformowała rzecznik krakowskiego MPO Krystyna Paluchowska, obecnie firma sprawdza, czy deklaracje zostały wypełnione prawidłowo oraz czy są kompletne. Następnie formularze zostaną wprowadzone do systemu, a na ich podstawie zostanie naliczony podatek za odbiór i zagospodarowanie odpadów.

Jeśli po weryfikacji okaże się, że są osoby, które nie złożyły deklaracji, operator systemu wezwie je do wypełnienia tego obowiązku. Jeśli to nie poskutkuje, zarządca systemu może sam naliczyć opłatę śmieciową na podstawie szacunków, w tym średniej ilości odpadów, powstających na nieruchomościach o podobnym charakterze.

"Taka opłata będzie wyższa, niż w przypadku wyboru opcji oddawania posegregowanych odpadów" - zaznaczyła Paluchowska.

Od 1 czerwca krakowskie MPO rozpocznie akcję informacyjną skierowaną do mieszkańców, przypominającą jak odpowiednio segregować śmieci.

Na terenie miasta pojawią się billboardy, w mediach publikowane będą komunikaty, a do mieszkańców trafią ulotki. Specjalnie na tę okazję przygotowane plakaty otrzymają też zarządcy spółdzielni mieszkaniowych.

Według zapowiedzi władz miasta w czerwcu powinny zostać wybrane firmy, które zajmą się wywozem śmieci z pięciu tzw. rejonów odpadowych, na które zostało podzielone miasto.

Zgodnie ze stawkami uchwalonymi przez radę miasta mieszkańcy budynków wielorodzinnych w Krakowie za odbiór posegregowanych odpadów zapłacą średnio 12 zł od osoby miesięcznie. Dla tych, którzy śmieci nie będą segregować, stawki będą o 50 proc. wyższe.

W zabudowie jednorodzinnej stawka dla gospodarstwa domowego jednoosobowego za odbiór odpadów segregowanych od 1 lipca wyniesie miesięcznie 32,50 zł, dla gospodarstwa dwuosobowego 44,50 zł, a dla czteroosobowego 62,50 zł. Opłaty za odbiór śmieci nieposegregowanych wyniosą odpowiednio: 48,50 zł, 65 zł i 92,50 zł.

Mieszkańcy bloków będą płacić od pojemności odbieranych pojemników, a nie od liczby osób zameldowanych. Do tej pory płacili od 8 do prawie 27 zł od osoby miesięcznie, teraz będzie to ok. 12 zł. Ostateczna wysokość opłaty będzie jednak zależała od liczby pojemników zamówionych przez administratora budynku.

Kielce postanowiły przedłużyć składanie deklaracji

Nie wszyscy właściciele nieruchomości w Kielcach złożyli deklaracje śmieciowe - poinformował PAP dyrektor wydziału środowiska i usług komunalnych Urzędu Miasta Robert Urbański. Większość osób, które spełniły ten obowiązek, chce segregować śmieci.

Do urzędu miasta w Kielcach, do końca maja dotarło około 14 tysięcy deklaracji, z czego 13 tys. już udało się wprowadzić do systemu. Jak poinformował Urbański, miasto przedłużyło termin składania wypełnionych formularzy do 10 czerwca. "Nie spodziewamy się jednak, że do tego czasu napłynie znaczna ich liczba" - dodał. Pierwszy termin wyznaczony przez radnych upłynął 1 kwietnia.

Jak wynika z obliczeń kieleckich urzędników, z terenu miasta powinno napłynąć ponad 20 tysięcy deklaracji. "Na podanie pełnych szacunków jeszcze musimy poczekać, do momentu aż nowy system będzie działał. Wtedy będziemy starali się wychwycić tych, którzy z uporem chcą być poza tym systemem. Ten etap jest jednak dopiero przed nami" - podkreślił Urbański.

Jego zdaniem "zdecydowana większość kielczan wybrała tańszą opcję, czyli segregowanie odpadów. Ta tendencja dotyczy zarówno bloków jak i domków jednorodzinnych" - wyjaśnił.

W maju miasto ogłosiło przetarg na odbiór odpadów komunalnych z Kielc. Jak wynika z informacji zamieszczonej w Biuletynie Informacji Publicznej, zainteresowani udziałem w przetargu mogą przesyłać swoje oferty do 18 czerwca b.r. Tego samego dnia nastąpi ich otwarcie.

Szacunkowa wartość przetargu wynosi 17,8 mln zł, bez podatku VAT. W ogłoszeniu podano także, że umowa z firmą, która wygra przetarg zostanie podpisana na 27 miesięcy od udzielenia zamówienia.

Według przyjętych w grudniu przepisów mieszkańcy Kielc od lipca 2013 r. zapłacą za odbiór śmieci 9 zł 50 gr miesięcznie od osoby za odpady posegregowane i 12 zł za niesegregowane.

Miasto Kielce zamieszkuje obecnie około 200 tys. mieszkańców.

W Bydgoszczy urzędnicy sprawdzą osoby, które nie złożyły deklaracji

Ponad 97 proc. właścicieli i użytkowników nieruchomości w Bydgoszczy wywiązało się z obowiązku złożenia deklaracji w sprawie odbioru odpadów po 1 lipca. Do pozostałych urzędnicy chcą w najbliższym czasie dotrzeć, by wyjaśnić brak deklaracji.

"Liczba osób składających deklaracje w sprawie odbioru przez miasto odpadów po 1 lipca systematycznie rośnie. Do środy otrzymaliśmy dokumenty od ponad 97 proc. osób, które są zobowiązane do ich wypełnienia" - poinformowała PAP rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy Marta Stachowiak.

Urzędnicy bydgoskiego magistratu liczą, że uda im się przed 1 lipca dotrzeć do tych osób, które dotychczas nie wywiązały się z obowiązku.

"W sytuacji braku woli współpracy wszczynane będzie postępowanie administracyjne zmierzające do ustalenia wysokości należnej opłaty. Nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie jakiejś karnej stawki, jak to zrobiły niektóre miasta; każdy przypadek rozpatrywany będzie indywidualnie tak, by opłata była naliczona zgodnie z wprowadzonymi przez radnych zasadami" - zaznaczyła rzeczniczka.

W liczącej ponad 360 tys. mieszkańców Bydgoszczy, podobnie jak w sąsiednim, niespełna 200-tysięcznym Toruniu, radni wybrali system naliczania wysokości opłat za wywóz śmieci uzależniony od liczby osób zamieszkujących nieruchomość. Opłaty zróżnicowano w zależności od tego, czy mieszkańcy deklarują segregowanie odpadów, czy nie.

Deklaracje mieszkańców o segregowaniu śmieci weryfikować będą firmy odbierające odpady. W Bydgoszczy ustalono opłaty w wysokości 25 zł za śmieci nieposegregowane i 12,50 zł za posegregowane.

Wiadomo już jednak, że te ceny przed 1 lipca zostaną obniżone, gdyż firmy uczestniczące w przetargu na obsługę siedmiu rejonów, na jakie podzielono miasto, zaproponowały stawki znacznie niższe od wcześniejszych szacunków. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski ostrożnie szacował, że obniżka wyniesie od kilku do kilkunastu procent.

Ile ostatecznie zapłacą mieszkańcy można będzie obliczyć dopiero po formalnym zakończeniu przetargu. Rozstrzygnięcie opóźniło się, gdyż Krajowa Izba Odwoławcza nakazała ponowne rozpatrzenie - odrzuconych z przyczyn formalnych - ofert komunalnej spółki ProNatura, która proponowała najniższe ceny.

Próbę radykalnego obniżenia nowych stawek o połowę podjęli w środę działacze lokalnego stowarzyszenia "My Bydgoszczanie", którzy na sesji rady przedłożyli obywatelski projekt uchwały w tej sprawie podpisany przez ok. 12 tys. mieszkańców miasta. Projekt uchwały został jednak odrzucony głosami większości radnych.

Obecnie, za dwukrotny wywóz śmieci z domu jednorodzinnego płaci się w Bydgoszczy średnio 31 zł. Z informacji uzyskanych w kilku dużych spółdzielniach mieszkaniowych wynika, że tam koszty wynoszą ok. 18-27 zł za mieszkanie.

Obowiązek uchwalenia sposobu naliczania tych opłat nakłada na gminę nowa ustawa o utrzymaniu czystości w gminach. Według jej zapisów gminy mogą wybrać tylko jeden spośród czterech wariantów metody naliczania opłat: od gospodarstwa domowego, od liczby osób zamieszkujących gospodarstwo, od powierzchni mieszkalnej i od zużycia wody w danej nieruchomości.

Nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi ma ruszyć od lipca 2013 r. Do tego czasu władze lokalne mają wprowadzić nowe rozwiązania - m.in. rozstrzygnąć przetargi na firmy, które będą odbierać śmieci od mieszkańców.

Według nowych przepisów odpowiedzialność za gospodarkę odpadami - organizację ich odbioru od mieszkańców i utylizację - ponosi gmina. Dotychczas to właściciele nieruchomości decydowali, który przedsiębiorca odbierał od nich śmieci.

W zachodniopomorskim jeszcze przyjmują deklaracje

W Szczecinie, Świnoujściu i Koszalinie zbieranie deklaracji dotyczących odbioru śmieci dopiero się rozpoczyna. W Kołobrzegu termin na ich składanie już minął, ale ratusz nie podaje jeszcze danych dotyczących liczby przekazanych dokumentów.

Jak poinformował Tomasz Klek ze szczecińskiego magistratu, zbieranie deklaracji rozpoczęło się 31 maja br. i będzie trwało do 15 czerwca br.

Te terminy wynikają z dokonanej w kwietniu przez radnych zmiany wzoru deklaracji. Uchwała w tej sprawie uprawomocniła się 30 maja br.

Taka sama sytuacja jest w Świnoujściu. Jak poinformowała Paulina Macieła z tamtejszego magistratu, przyjmowanie deklaracji zaczęło się 31 maja i potrwa do końca czerwca br. W Koszalinie deklaracje także będą przyjmowane od czerwca, bo w kwietniu radni zmienili uchwałę dotyczącą wzoru dokumentu. Jak powiedział rzecznik koszalińskiego ratusza Robert Grabowski, deklaracje trzeba będzie złożyć do 25 czerwca.

W Kołobrzegu zapisany w uchwale termin przyjmowania deklaracji minął 30 kwietnia. Jednak ratusz nie podaje jeszcze danych dotyczących liczby złożonych dokumentów.

"Deklaracje są cały czas wprowadzane do systemu komputerowego. Poza tym mieszkańcy wciąż je przynoszą" - wyjaśnił rzecznik ratusza Michał Kujaczyński.

W Stargardzie Szczecińskim deklaracje będą przyjmowane do 6 czerwca br. Ma to być termin ostateczny. Miasto już dwa razy wydłużało czas na złożenie deklaracji i więcej robić tego nie zamierza.

Piotr Styczewski ze stargardzkiego magistratu powiedział, że dotychczas złożono 2,4 tys. z 4,3 tys. spodziewanych deklaracji.

Żadne z miast, z jakimi rozmawiali dziennikarze, nie planuje karania mandatami osób, które deklaracji nie złożą.

Mieszkańcy ci najpierw zostaną wezwani do przekazania dokumentu. Jeśli tego nie zrobią, urząd sam wyliczy im wysokość tzw. podatku śmieciowego. Z zapowiedzi miast wynika, że mieszkańcy ci zapłacą stawkę obowiązują przy odbiorze odpadów niesegregowanych.

Jeśli chodzi o opłaty w nowym systemie, to w Szczecinie dla właścicieli domów jednorodzinnych obowiązywać będzie ryczałt. Segregujący śmieci zapłacą 57 zł miesięcznie, niesegregujący - 85 zł.

Stawki dla mieszkańców budynków wielorodzinnych będą uzależnione od zużycia wody. 4,35 zł od metra sześciennego wody zapłacą ci, którzy będą segregować śmieci, a 5,55 zł, niesegregujących odpadów.

W Świnoujściu również zdecydowano się na dwie metody: od zużycia wody i liczby mieszkańców. Od "wody" zapłacą ci, którym dostarcza ją miejskie przedsiębiorstwo wodociągowe. Od liczby mieszkańców zapłacą mieszkańcy nieruchomości, do których wody nie dostarcza miejska spółka.

Stawka "od wody" wynosi 5,07 zł (odpady segregowane) i 7,60 zł (odpady niesegregowane).

Stawka od mieszkańca wynosi 17,08 zł miesięcznie od osoby przy segregacji śmieci i 25,60 zł przy braku selektywnej zbiórki odpadów.

W Koszalinie tzw. podatek śmieciowy będzie naliczany od powierzchni mieszkania.

Stawka opłaty za opady segregowanych to 60 gr. miesięcznie za 1 m kw. powierzchni użytkowej mieszkania. W przypadku braku selektywnej zbiórki opłata wzrasta do 90 gr. za 1 m kw.

W Koszalinie zastosowano system ulg. W przypadku lokali o powierzchni powyżej 25 m kw. zamieszkiwanych tylko przez jedną osobę, opłata będzie naliczana jedynie za 25 m kw.

W przypadku lokali o powierzchni powyżej 60 m kw. zamieszkałych przez dwie osoby opłaty będą naliczane jedynie za 60 m kw.

W przypadku lokali o powierzchni powyżej 80 m kw. opłata będzie naliczana jedynie od 80 m kw.

W Kołobrzegu wybrano metodę "od wody". Stawka za segregowane opady wyniesie 3,30 zł, za niesegregowane 6,60 zł.

W Stargardzie Szczecińskim obowiązywać będzie metoda od powierzchni lokalu. Przy selektywnej zbiórce stawka za 1 m kw. wyniesie 0,50 zł. Przy nieselektywnej 0,60 zł.

W Wielkopolsce przyjmują deklaracje mimo upływu terminu

W Wielkopolsce wciąż nie wszyscy właściciele nieruchomości złożyli deklaracje śmieciowe. Będą one przyjmowane mimo upływu wyznaczonych wcześniej terminów. Większość składających deklaracje chce segregować odpady.

Organizacją nowego systemu zagospodarowania odpadów zajmują się związki międzygminne. W Poznaniu termin składania deklaracji minął w poniedziałek. Jednak mieszkańcy mogą je dostarczać do końca czerwca.

"Mamy około 60 tys. deklaracji od właścicieli nieruchomości, to jest około 25-30 proc. wszystkich, które powinny spłynąć. Teraz czekamy na deklaracje od spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot" - powiedział PAP rzecznik Związku Międzygminnego Gospodarki Odpadami Aglomeracji Poznańskiej (GOAP) Walerian Ignasiak. Dodał, że w razie braku deklaracji w sprawie liczby mieszkańców w danej nieruchomości automatycznie naliczona wyższa stawka za odpady niesegregowane.

Z deklaracji, które już spłynęły wynika, że 90 proc. mieszkańców będzie odpady segregować. Opłata za segregowane śmieci wyniesie 12 złotych, a za śmieci nieposegregowane 20 zł.

Do tej pory poznaniacy płacili od 6 złotych za osobę na osiedlach mieszkaniowych do 38 złotych miesięcznie np. w podpoznańskiej miejscowości Gruszczyn.

W Pile termin składania deklaracji mija 14 czerwca, tam mieszkańcy i właściciele nieruchomości mają płacić 10 złotych za segregowane i 15 zł za niesegregowane odpady.

W gminie Międzychód termin składania deklaracji minął 31 marca, złożono tam 2438 deklaracji z około 2600 spodziewanych. Ze złożonych deklaracji wynika, że 60 proc. mieszkańców będzie odpady segregowało. W gminie tej opłaty pobierane mają być od osoby - 10 złotych za posegregowane i 15 za nieposegregowane śmieci. Dotychczas za odbiór odpadów gospodarstwo domowe płaciło 24 złote miesięcznie.

Obowiązująca od pierwszego stycznia 2012 r. tzw. ustawa śmieciowa nakłada na gminy obowiązek całkowitego przejęcia odpowiedzialności za gospodarkę odpadami komunalnymi. Od 1 lipca gminy przejmą obowiązki związane z odbiorem, transportem, odzyskiem i unieszkodliwianiem wszystkich odpadów komunalnych. Samorządy będą także zobligowane do odbioru i zagospodarowania odpadów zielonych, odpadów niebezpiecznych i wielkogabarytowych, a także usuwania odpadów z nielegalnych wysypisk.

Olsztyn będzie wszczynać postępowania administracyjne

Zdecydowana większość, bo aż 85 proc. mieszkańców Olsztyna deklaruje, że będzie segregować odpady. Od 1 lipca za odbiór śmieci posegregowanych trzeba tam będzie zapłacić 9,80 zł , a za odpady zmieszane - 14,41 zł miesięcznie - poinformował urząd miasta.

Teraz olsztynianie płacą za śmieci od 9,50 zł do 13 zł miesięcznie w zależności od tego, z jaką firmą podpisali umowę na odbiór odpadów komunalnych.

Jak poinformował dyrektor wydziału środowiska Urzędu Miasta w Olsztynie Zdzisław Zdanowski, do tej pory do magistratu wpłynęło 16 tys. 560 deklaracji, w których mieszkańcy określają, czy będą segregować odpady. Ratusz ocenia, że brakuje jeszcze 1,5 tys. deklaracji śmieciowych.

"Z dokumentów wprowadzonych do naszego systemu informatycznego wynika, że 85 proc. zainteresowanych zdecydowało się segregować odpady" - powiedział Zdanowski. Dodał, że obecnie trwa weryfikacja deklaracji, a w przypadku wykrycia błędów zainteresowani będą wzywani do uzupełnienia danych.

Jak podkreślił Zdanowski, wobec właścicieli nieruchomości, którzy nie dopełnili obowiązku złożenia deklaracji, gmina będzie wszczynać postępowania administracyjne. Jeśli to nie pomoże urzędnicy sami naliczą takim osobom opłaty, po stawkach za odbiór odpadów zmieszanych.

Od 1 lipca w tzw. nieruchomościach niezamieszkałych użytkownicy zapłacą za odpady zmieszane od 12 zł do 115 zł miesięcznie, w zależności od ilości śmieci. Natomiast za odpady komunalne posegregowane użytkownicy takich nieruchomości zapłacą od 8 zł - w przypadku pojemnika 80-litrowego do 78 zł za pojemnik o pojemności 1100 l.

Nadal nie wiadomo, jakie firmy w Olsztynie po 1 lipca będą odbierać odpady komunalne. Gmina, która ogłosiła na początku maja przetarg na odbiór odpadów w sześciu sektorach miasta, wyznaczyła zainteresowanym firmom termin składania ofert na 12 czerwca. Tego dnia ma nastąpić ich otwarcie.

Obowiązująca od początku stycznia 2012 r. tzw. ustawa śmieciowa nakłada na gminy obowiązek całkowitego przejęcia odpowiedzialności za gospodarkę odpadami komunalnymi. Od 1 lipca br. gmina przejmie obowiązki związane z odbiorem, transportem, odzyskiem i unieszkodliwianiem wszystkich odpadów komunalnych.

Samorządy będą także zobligowane do odbioru i zagospodarowania odpadów zielonych, odpadów niebezpiecznych i wielkogabarytowych, a także usuwania odpadów z nielegalnych wysypisk.

Lublin wyznaczy opłatę na podstawie stawek uchwalonych przez Radę Miasta

Ponad połowa spodziewanych deklaracji dotyczących odbioru śmieci wpłynęła w wyznaczonym terminie do urzędu w Lublinie. Niemal wszyscy mieszkańcy zadeklarowali dotychczas segregowanie odpadów.

Termin złożenia deklaracji upłynął w piątek 31 maja. Do poniedziałku wpłynęło do urzędu ok. 13 tys. deklaracji, a spodziewanych jest około 20 tys. "Deklaracje wciąż napływają. Ci, którzy nie zdążyli ich złożyć, mogą to jeszcze zrobić w ciągu kilku dni" - powiedziała rzeczniczka prezydenta Lublina Beata Krzyżanowska.

Deklaracje można składać w czterech funkcjonujących w mieście biurach obsługi mieszkańców, w ratuszu oraz bezpośrednio w wydziale ochrony środowiska, gdzie uruchomiono dwa stanowiska. Jak dodała rzeczniczka, w ostatnich dniach zgłasza się więcej mieszkańców i tworzą się kolejki, dlatego w biurach zwiększona została obsada kadrowa.

Dotychczas 99 proc. osób zadeklarowało segregację śmieci. "Będziemy dążyć do tego, aby wszyscy segregowali odpady. Tych, którzy zadeklarowali, że nie chcą segregować, ponownie zapytamy o możliwość segregacji" - dodała Krzyżanowska.

Ci, którzy nie złożą deklaracji, zgodnie z ustawą, otrzymają administracyjną decyzję prezydenta o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami. Kwota ta będzie wyznaczona na podstawie stawek uchwalonych przez Radę Miasta i z uwzględnieniem średniej ilości odpadów komunalnych powstających w nieruchomościach o podobnym charakterze.

Obowiązujące od 1 lipca stawki opłat za wywóz i zagospodarowanie odpadów w Lublinie zależą od ilości mieszkających osób oraz od rodzaju zabudowy. W budynkach wielorodzinnych (np. w blokach) opłata miesięczna za odpady segregowane od gospodarstwa zamieszkałego przez jedną osobę wyniesie 12 zł, dla dwóch osób - 25 zł, a dla gospodarstwa zamieszkałego przez trzy osoby i więcej - 39 zł. Stawki za odpady niesegregowane to odpowiednio: 16 zł, 33 zł i 50 zł.

W domach jednorodzinnych zamieszkałych przez jedną osobę opłata miesięczna za odpady segregowane wyniesie 30 zł, w gospodarstwach dwuosobowych - 39 zł, a w przypadku domu zamieszkałego przez trzy osoby i więcej - 50 zł. Stawki za odpady niesegregowane to odpowiednio: 38 zł, 50 zł i 69 zł.

Trwają procedury przetargowe na wybór firm, które będą odbierać odpady. "Otwarcie kopert nastąpi 13 czerwca. Procedurę zakończymy tak, aby 1 lipca cały system ruszył" - zaznaczyła Krzyżanowska.

Roczny koszt funkcjonowania systemu odbioru i utylizacji odpadów w Lublinie, szacowany jest na ok. 50 mln zł. Rocznie w mieście powstaje ok. 110 tys. ton odpadów. Łącznie w Lublinie jest ok. 144,6 tys. gospodarstw domowych.

Gminy są zobowiązane, aby do końca 2020 r. poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów takich jak papier, szkło, metale, tworzywa sztuczne wynosił co najmniej 50 proc. w stosunku do masy tych odpadów wytworzonych w 1995 r. Do lipca 2020 r. odpady ulegające biodegradacji składane na składowiskach mają nie przekraczać 35 proc. całkowitej masy tych odpadów.

Mimo że nowy system zagospodarowania odpadów zakłada znaczną redukcję ich składowania, to Lublin stoi przed koniecznością rozbudowy miejskiego wysypiska śmieci w Rokitnie. Na składowisko to trafia rocznie od 60 do 80 tys. ton odpadów z Lublina. Obecnie wykorzystywana druga niecka składowiska zapełni się do połowy 2015 r.

"Potrzebna jest nam trzecia niecka. Musimy zabezpieczać potrzeby ponad szacowane ilości składowanych odpadów, aby nie znaleźć się pod presją bardzo restrykcyjnych przepisów, gdybyśmy nie mieli gdzie tego robić" - tłumaczył prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Żuk podpisał już w tej sprawie porozumienie z wójtem gminy Lubartów, na terenie której jest wysypisko. Lublin sfinansuje inwestycje w gminie Lubartów o wartości 16,7 mln zł (budowa basenu, modernizacja dróg, dofinansowanie budowy gazociągu) w zamian za zgodę tamtejszego samorządu na zmiany w planach zagospodarowania przestrzennego, umożliwiające budowę nowej niecki.

Budowa ta ma kosztować kilkanaście mln zł. Nowa niecka powstanie na terenach po dawnej kopalni piasku i ma wystarczyć na gromadzenie odpadów przez około 20 lat.

Pomorskie - termin składania deklaracji nie zostanie przedłużony

Od 60 do ponad 90 procent spodziewanych deklaracji śmieciowych złożono w największych miastach województwa pomorskiego. Najmniej deklaracji złożono w Gdańsku, choć termin minął w piątek. Prawie wszyscy złożyli je natomiast w Gdyni.

Składanie deklaracji śmieciowych, dotyczących m.in. segregacji odpadów, jest efektem wprowadzenia od 1 lipca nowego systemu odbioru odpadów komunalnych.

W Gdańsku do tej pory wpłynęło około 60 proc. spodziewanych deklaracji śmieciowych. W Gdyni złożono około 14 tysięcy, czyli ponad 90 proc. spodziewanych deklaracji. W obu miastach termin składania minął w piątek. W Sopocie deklaracje można składać do końca czerwca. W Słupsku deklaracje były przyjmowane do końca kwietnia.

Katarzyna Kaczmarek, rzeczniczka prasowa Zarządu Dróg i Zieleni (ZDiZ) w Gdańsku, który odpowiada w mieście za organizację zagospodarowania odpadów, poinformowała, że termin składania deklaracji nie zostanie przedłużony. Zachęcała, by ci, którzy jeszcze nie złożyli deklaracji, zrobili to jak najszybciej. Jak tłumaczyła, do czasu wprowadzenia do systemu wszystkich złożonych deklaracji, spóźnialscy nie poniosą żadnych konsekwencji.

Zaznaczyła, że w deklaracjach składanych w Gdańsku należy określić m.in. zapotrzebowanie na pojemnik na odpady. "Jeśli ktoś nie wypełni deklaracji, to nie otrzyma pojemnika i nie będzie miał odebranych śmieci" - przestrzegła.

Kaczmarek poinformowała, że około 80 proc. mieszkańców Gdańska, którzy dotychczas złożyli deklaracje, chce segregować odpady. W przypadku właścicieli domów jednorodzinnych ten odsetek wynosi 99 procent.

W Gdańsku opłaty za wywóz śmieci będą liczone według powierzchni mieszkania; stawka podstawowa za odbiór odpadów w lokalu mieszkalnym do 110 m kw. wyniesie 0,56 zł za śmieci segregowane (0,72 zł za odpady nieselekcjonowane), powyżej tego metrażu za każdy rozpoczęty metr kwadratowy mieszkańcy będą płacić 5 groszy za śmieci segregowane (7 gr za odpady nieselekcjonowane). W Gdańsku segregacja polega na oddzieleniu odpadów mokrych od suchych.

W przypadku mieszkania o powierzchni 35 metrów kwadratowych miesięczna opłata wyniesie 19,60 zł, gdy śmieci będą segregowane i 25,20 zł, gdy nie będą selekcjonowane. Za mieszkanie o pow. 49 m kw. opłata wyniesie odpowiednio: 27,44 zł i 35,28 zł, a za lokal o pow. 69 m kw. właściciele zapłacą odpowiednio: 38,64 zł i 49,68 zł.

Kaczmarek zaznaczyła, że trudno powiedzieć, czy opłaty według nowych zasad są wyższe czy niższe od dotychczas obowiązujących. "Do tej pory gospodarka odpadami była poza systemem miejskim, było bardzo dużo firm wywozowych, z którymi mieszkańcy bezpośrednio podpisywali umowy i nie wiadomo, ile płacili" - wyjaśniła.

Z informacji wynika, że od 1 lipca za śmieci zapłacą tyle samo lub nawet mniej właściciele domów jednorodzinnych, którzy będą segregować odpady. W przypadku domu o pow. 200 m kw. dotychczasowa miesięczna opłata wynosiła ok. 70 zł, a od 1 lipca wyniesie ok. 65 zł.

Adam Majewski z Referatu Ekorozwoju w Urzędzie Miasta w Gdyni poinformował, że do piątku złożono około 14 tysięcy deklaracji, czyli ponad 90 procent spodziewanych. Zaznaczył, że liczba nie uwzględnia deklaracji, które czekają jeszcze na odebranie z poczty. Z tego względu wydłużenie terminu składania deklaracji nie jest rozważane.

Według Majewskiego większość mieszkańców domów jednorodzinnych zgłosiła segregację odpadów.

Majewski poinformował, że w przypadku niezłożenia deklaracji prezydent Gdyni wyda decyzję administracyjną określającą wysokość opłaty za zagospodarowanie odpadami. Ocenił, że "wobec przyjęcia naliczania opłat od gospodarstwa domowego, odsetek nieprawdziwych deklaracji będzie minimalny".

W Gdyni opłata za zagospodarowanie odpadów naliczana jest od gospodarstwa domowego (obowiązywać będzie metoda ryczałtowa) z uwzględnieniem powierzchni. Opłata za nieposegregowane odpady będzie o 50 procent wyższa.

Majewski uważa, że w nowym systemie za zagospodarowanie odpadów mniej zapłacą właściciele domów jednorodzinnych. Do tej pory ponosili opłatę w wysokości ok. 40-60 złotych.

Miesięczna opłata za mieszkanie o powierzchni mniejszej niż 40 m kw. wyniesie 19 zł (odpady posegregowane) i 28 zł (niesegregowane). Za mieszkanie o powierzchni od 40 do 80 m kw. opłata wyniesie 32 zł (odpady segregowane) i 48 zł (odpady niesegregowane). Opłata za mieszkanie powyżej 80 m kw. wyniesie odpowiednio 39 zł i 58 zł.

Dotychczas mieszkańcy w budynkach wielorodzinnych (we wspólnotach i spółdzielniach mieszkaniowych) płacili od 8 do 10 zł za osobę.

W Sopocie natomiast uchwała w sprawie opłat za odpady według tzw. metody sopockiej ma być przyjęta w czerwcu. Ma ona łączyć dwie metody: wodną i ryczałtową. Radni Sopotu w kwietniu przyjęli uchwałę o wyborze metody powierzchniowej. Wybór tej metody stał się jednak głównym powodem złożenia przez grupę mieszkańców wniosku o przeprowadzenie referendum ws. odwołania prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego i Rady Miasta.

Kilka dni temu prezydent Sopotu oraz grupa radnych zaproponowali nową metodę, która zakłada, że każde gospodarstwo zapłaci proporcjonalnie do ilości zużytej wody, nie mniej jednak niż 14 zł (ryczałt).

Jak tłumaczyła Anna Dyksińska z sopockiego magistratu, w ryczałcie zawiera się zużycie do 3 m sześc. wody w gospodarstwie domowym. Za każdy kolejny rozpoczęty metr sześc. wody naliczana będzie opłata za śmieci w wysokości 3,50 zł. Za śmieci niesegregowane zarówno ryczałt jak i opłata za metr sześc. wody będą o 50 proc. wyższe i wyniosą w przypadku ryczałtu 21 zł, a za każdy metr sześc. wody 5,25 zł.

W związku ze zmianą systemu w mieście trwa cykl spotkań konsultacyjno-informacyjnych poświęconych tzw. metodzie sopockiej. Mieszkańcy Sopotu mogą do 30 czerwca składać deklaracje śmieciowe.

Rzeczniczka sopockiego magistratu Magdalena Jachim powiedziała PAP, że urząd miasta nie może powiedzieć, ile do tej pory mieszkańcy płacili za wywóz śmieci, bo sopocianie podpisywali umowy bezpośrednio z firmami wywożącymi odpady.

W Zakładzie Oczyszczania Miasta w Sopocie, który jest jedną z firm wywożących w mieście odpady, poinformowano PAP, że obecnie opłata za jedną osobę wynosi 9,58 zł miesięcznie lub 82,50 za wywóz jednego metra sześciennego odpadów.

W Słupsku - jak poinformował rzecznik ratusza Dawid Zielkowski - do urzędu trafiło dotychczas ok. 80 proc. spodziewanych deklaracji. Wyznaczony przez miasto termin minął 30 kwietnia. Z obowiązku niemal w stu procentach wywiązali się już administratorzy nieruchomości wielorodzinnych. Właściciele domów jednorodzinnych złożyli ok. 70 proc. deklaracji.

Do osób, które nie przekazały dokumentów miasto wysłało już wezwania do ich złożenia.

Jak powiedział Zielkowski, jeśli wezwania nie poskutkują, opłata zostanie naliczona przez ratusz i będzie równa stawce odbioru śmieci niesegregowanych od każdej osoby zameldowanej w nieruchomości.

Miasto nie przewiduje karania osób nieskładających deklaracji mandatami.

Zielkowski dodał, że w 86 proc. złożonych deklaracji mieszkańcy zobowiązali się do segregowania odpadów.

W Słupsku przyjęta została opłata za odpady w zależności od liczby mieszkańców. Po 1 lipca mieszkaniec Słupska za odbiór śmieci zapłaci miesięcznie 9 zł, jeśli będzie je segregować, lub 12 zł w przypadku braku selektywnej zbiórki odpadów.

Zarządcy z Wrocławia bojkotują zbieranie deklaracji

We Wrocławiu do końca maja zebrano niewiele ponad tysiąc deklaracji śmieciowych. Niektórzy zarządcy nieruchomości mają wątpliwości, czy jest to ich obowiązkiem i sugerują, że nie będą tego robić. Gmina Wrocław grozi sankcjami prawnymi.

Jak poinformowała Julia Wach z biura prasowego Urzędu Miejskiego we Wrocławiu, zarządcy, którzy nie złożą deklaracji w terminie, będą podlegać karom administracyjnym. "Złożenie deklaracji jest ich obowiązkiem. Właściciel mieszkania w budynku, który ma zarządcę, nie jest uprawniony do samodzielnego składania deklaracji" - dodała Wach.

Czytaj też: Samorządy nie leniuchują w sprawie śmieci

Do spółki Ekosystem, którą wyznaczono do zebrania deklaracji z całego Wrocławia, dotychczas wpłynęło jedynie ponad tysiąc dokumentów. To niewiele, bo spodziewanych jest około 70 tysięcy deklaracji. Termin składania deklaracji upływa 30 czerwca, a rozpoczął się 15 maja. Pracownicy tej firmy będą weryfikować informacje zawarte w tych dokumentach na podstawie bazy danych urzędu miejskiego. Jeśli okaże się, że ktoś podał nieprawdziwe dane, to gmina będzie wydawać decyzje administracyjne w sprawie wysokości opłaty.

"Zarządcy się buntują, bo nie chcą brać odpowiedzialności za to, co znajdzie się w deklaracji. Nie mają przecież możliwości weryfikowania tych danych" - powiedział Mirosław Lach, szef rady nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej Wrocław-Południe i jednocześnie przewodniczący Ruchu Społecznego Obrońców Mieszkańców.

Z dotąd zebranych deklaracji wynika, że 80 procent mieszkańców Wrocławia chce segregować odpady. Ma to znaczenie dla wysokości opłat. We Wrocławiu przyjęto bowiem tzw. mieszany system opłat za śmieci, który przewiduje opłatę 85 groszy za metr kwadratowy lokalu, gdy odpady będą segregowane. Natomiast stawka za odpady niesegregowane wynosi 1,27 zł od metra kwadratowego mieszkania.

Można płacić również stawkę od osoby, gdy na jednego lokatora przypada powierzchnia lokalu większa niż 27 metrów kw. Wynosi ona odpowiednio 19 zł (za segregowanie) i 28,50 zł za odpady zmieszane. To ceny dla mieszkańców bloków i kamienic wielorodzinnych.

W przypadku domków jednorodzinnych i budynków do czterech mieszkań stawki wynoszą odpowiednio 95 groszy za m kw. (segregacja) i 1,42 zł (odpady zmieszane). Opłata od osoby, gdy na jednego mieszkańca przypada więcej niż 27 metrów kwadratowych lokalu, wyniesie 22 zł lub 33 zł.

Dotychczasowe opłaty za śmieci we Wrocławiu są dla właścicieli mieszkań naliczane od liczby lokatorów. Płaci się 16 zł od osoby, a od lipca będzie 19 zł od osoby (śmieci segregowane). W domach jednorodzinnych opłatę nalicza się obecnie od dostarczanych pojemników. Taki podstawowy na 120 litrów kosztuje 68 zł. Jeśli od 1 lipca zgłosi się 3 osoby zamieszkałe w domu, to opłata będzie porównywalna, bo ustalono kwotę 22 zł od osoby za śmieci segregowane.

Z kolei w Wałbrzychu (Dolnośląskie) do magistratu wpłynęło ponad 8700 deklaracji od mieszkańców i zarządców budynków. To 75 proc. liczby oczekiwanych deklaracji. "W 80 proc. przypadków zadeklarowano segregację śmieci" - powiedziała PAP rzeczniczka prezydenta Wałbrzycha Anna Żabska. Wałbrzyszanie od 1 lipca zapłacą za wywóz śmieci 12 zł od osoby, jeżeli nie zdecydują się na segregację kwota ta wzrośnie do 20 zł. Termin składania deklaracji w tym mieście upłynął 30 kwietnia, jednak jak zaznaczyła Żabska, deklaracje wprowadzane są nadal do systemu i do czasu zakończenia tej operacji mieszkańcy mogą uzupełniać dokumenty.

"Po wprowadzeniu do systemu wszystkich deklaracji, tym którzy ich nie złożyli administracyjnie zostanie naliczona wyższa stawka, czyli 20 zł od osoby" - dodała Żabska.

W śląskich miastach przyjmują deklaracje pomimo upływu terminu

W miastach woj. śląskiego wciąż nie wszyscy właściciele i zarządcy nieruchomości złożyli deklaracje śmieciowe, będą one przyjmowane mimo upływu wyznaczonych wcześniej terminów. Zdecydowana większość tych, którzy już złożyli oświadczenia zamierza segregować odpady.

Katowice należą do tych miast województwa, w których złożono już prawie wszystkie deklaracje - ponad 19 tys. z oczekiwanych około 20 tys. Przypadki, w których właściciele poinformowali, że nie będę segregować odpadów są "sporadyczne" - podał magistrat. Osoby, które będą selekcjonować odpady zapłacą 14 zł za osobę. Stawka za wywóz odpadów niesegregowanych wynosi 20 zł.

Termin składania deklaracji śmieciowych w Katowicach upłynął 30 kwietnia, ale dokumenty są jeszcze przyjmowane. "W przypadkach niezłożenia deklaracji opłata będzie naliczana na zasadzie określonej w przepisach, ale za wcześnie, żeby mówić, jak konkretnie będzie liczona" - poinformował Dariusz Czapla z Urzędu Miasta w Katowicach.

W Bielsku-Białej do 23 maja wpłynęło w sumie blisko 22 tys. deklaracji (magistrat spodziewa się ich ok. 27 tys.), z czego prawie 18 tys. z nich złożyli właściciele domów jednorodzinnych. Segregację odpadów komunalnych w tym mieście zadeklarowało około 80 proc. właścicieli nieruchomości. Bielszczanie, którzy segregują śmieci, zapłacą 13 zł za każdą osobę w gospodarstwie domowym; te, które tego nie robią - 21 zł.

Choć termin składania deklaracji w Bielsku-Białej, który upłynął 30 kwietnia nie został formalnie przedłużony, oświadczenia w dalszym ciągu są przyjmowane. Wysokość opłat dla osób, które nie złożyły oświadczeń w sprawie wywozu śmieci będzie określana indywidualnie w drodze decyzji administracyjnej na podstawie "uzasadnionych szacunków" - poinformowano w tamtejszym urzędzie.

W Gliwicach do końca maja złożonych zostało ponad 1200 deklaracji. To jedynie 10 proc. spodziewanych, ale w tym mieście można to zrobić do końca czerwca. Dokumenty będą weryfikowane dopiero po upływie tego terminu, dlatego nie wiadomo ilu mieszkańców chce segregować odpady - poinformowała Maja Lamorska-Gorgol z Urzędu Miasta w Gliwicach.

W Gliwicach opłaty za śmieci będą uzależnione od powierzchni lokalu. Np. za 1 m kw. mieszkania do 60 m kw. opłata wynosi 30 groszy w przypadku segregowania odpadów i 45 groszy, jeśli mieszkańcy nie zamierzają selekcjonować śmieci. W większych lokalach opłaty za każdy metr są niższe.

Częstochowski magistrat przyjął dotychczas 14 tys. deklaracji - głównie od mieszkańców domów jednorodzinnych. Termin upływa formalnie 31 maja, ale biuro gospodarki odpadami jest przygotowane na przyjmowanie dokumentów także po tym terminie - poinformował rzecznik Urzędu Miasta Częstochowy Włodzimierz Tutaj.

"Zarówno ustawa, jak i regulacje lokalne zdecydowanie rekomendują selektywną zbiórkę odpadów, choć oczywiście część mieszkańców decyduje się na wyższą opłatę związaną z brakiem segregacji. Dokładne dane procentowe będą znane po zakończeniu akcji. Na pewno więcej jest deklaracji selektywnej zbiórki" - zaznaczył Tutaj. Mieszkańcy Częstochowy za wywóz śmieci zapłacą 10,50 zł od osoby w przypadku selekcjonowania odpadów i 12,50 zł, jeśli nie będą tego robić.

Nie jest przesądzone, jak będą naliczane opłaty w sytuacji, gdy dany mieszkaniec nie złożył deklaracji lub podał nieprawdziwe dane. "Nie można powiedzieć, że w tym przypadku opłata będzie wyższa: w przypadku nieruchomości niezamieszkałych będzie związana z szacunkami za wielkość strumienia odpadów pochodzących z danego typu działalności gospodarczej; w przypadku nieruchomości zamieszkałych będzie to związane z liczbą mieszkańców (w Częstochowie opłata jest liczona od mieszkańca) - na podstawie dostępnych danych" - poinformował rzecznik magistratu.

Białystok - drugi tydzień czerwca jako termin ostateczny

20 tys.deklaracji potrzebnych do ustalenia opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, z oczekiwanych 26-30 tys., zostało złożonych w Białymstoku. 31 maja był formalnie ostatnim dniem ich składania. Prawie wszyscy składający deklarują, że będą segregować śmieci.

W Białymstoku opłaty za odbiór śmieci od 1 lipca będą zależeć od wielkości mieszkania lub domu. Przyjęte zostały trzy stawki. Przy zbiórce selektywnej, dla lokalu mieszkalnego do 40 metrów kw. - 24 zł miesięcznie, od 40 do 80 m kw. - 38 zł, a powyżej tej powierzchni - 49 zł.

Jeśli zbiórka nie będzie selektywna, stawki będą o 50 proc. wyższe. Uchwała rady miasta przewiduje też m.in. dopłaty dla samotnych starszych osób.

To stawki wyższe od obecnie obowiązujących w mieście, ale nikt nie prowadzi statystyk o ile więcej zapłacą mieszkańcy. W poszczególnych przypadkach podwyżki są bowiem różne, bo dotąd mieszkańcy i spółdzielnie mieszkaniowe korzystali z ofert różnych odbiorców.

Np. osoba samotna w mieszkaniu o powierzchni nieco ponad 41 metrów kwadr. (wspólnota mieszkaniowa) obecnie płaci 18,6 zł miesięcznie. Od 1 lipca zapłaci 38 zł (zbiórka selektywna). 3-osobowa rodzina w domku jednorodzinnym na jednym z osiedli obecnie płaci 24 zł miesięcznie - będzie płaciła 49 zł (deklaruje selekcję odpadów).

Z danych podawanych np. w czasie debat w radzie miasta dotyczących nowego systemu wynika, iż w Białymstoku nowe stawki są wyższe co najmniej o kilkadziesiąt procent, a w niektórych przypadkach nawet 2-3-krotnie niż dotąd. Władze Białegostoku deklarują jednak, że jeśli koszt działalności systemu będzie niższy, niż obecnie zakładany, stawki będą obniżane.

W Białymstoku zbiórka deklaracji rozpoczęła się 2 kwietnia i zakończyła formalnie 31 maja. Jak poinformował Karol Świetlicki, rzecznik spółki komunalnej Lech, która wdraża i będzie zarządzała nowym systemem w Białymstoku, deklaracji powinno być między 26 a 30 tys. (nie do końca wiadomo, ile podmiotów gospodarczych złoży deklaracje, bo część z nich może nie mieć własnej siedziby, a np. wynajmować lokal ze spółdzielni mieszkaniowej).

Mimo szeroko zakrojonej akcji informacyjnej (m.in. uruchomiono infolinię, pojawiły się reklamy w mediach i billboardy na ulicach), przedłużonych godzin pracy punktów zbierania deklaracji, weekendowej zbiórki prowadzonej w dwóch galeriach handlowych, do 31 maja spółka Lech zebrała 20 tys. deklaracji.

W ostatnich dniach maja tempo składania deklaracji znacznie wzrosło. W środę przed świętem Bożego Ciała białostoczanie złożyli ponad 2,4 tys. deklaracji, w miniony piątek - ponad 2,1 tys. Jak dodał Karol Świetlicki, 95 proc. deklaracji zawiera oświadczenia o prowadzeniu zbiórki selektywnej.

Wiceprezes spółki Lech Adam Kamiński przyznał, że jeśli ktoś nie zdążył złożyć deklaracji do 31 maja, będą one przyjmowane także po tym terminie. Od poniedziałku można to robić w dwóch budynkach magistratu, przy ul.Branickiego 9 oraz przy ul.Słonimskiej 1, w godzinach pracy urzędu.

Kamiński zaznaczył jednak, że drugi tydzień czerwca należy traktować jako termin ostateczny. Bo jeśli do tego czasu spółka nie będzie miała deklaracji właścicieli nieruchomości w swojej bazie danych, jest duże ryzyko, iż od 1 lipca nie będą stamtąd odbierane śmieci.

 


www.portalsamorzadowy.pl | 21-08-2014 14:04:33