Anna Zalewska: Szkolnictwo zawodowe wymaga reorganizacji

• Minister edukacji zapowiada, że będzie "słuchać biznesu i samorządu, w jaki sposób najsprawniej i najszybciej zreformować szkolnictwo zawodowe". 
• Jej zdaniem trzeba tak to zorganizować, aby uczeń uczył się zawodu u pracodawcy.
• Przyznaje bowiem, że problemem jest brak nauczycieli zawodu.
Anna Zalewska: Szkolnictwo zawodowe wymaga reorganizacji
Egzaminy zawodowe mają być organizowane u pracodawców (fot.pixabay)

"Szkolnictwo zawodowe tak trzeba zorganizować - i to jest w projekcie ustawy - żeby było u pracodawcy, w dużym uproszczeniu" - mówiła Zalewska podczas konferencji prasowej poprzedzającej rozpoczęcie Kongresu Samorządowego w Opolu. Aby lepiej przygotować absolwentów przyszłych szkół branżowych do potrzeb rynku pracy, podstawy programowe są już przygotowywane we współpracy z pracodawcami.

Również egzaminy zawodowe mają być organizowane u pracodawców. "Dlatego, że jest gdzieś skończona możliwość budżetu państwa, żeby w globalnym, XXI-wiecznym świecie dofinansowywać kolejne miejsca do egzaminowania w szkołach. Wystarczy, że pracodawca stanie się egzaminatorem i będzie potrafił przeegzaminować młodego człowieka na sprzęcie, na którym on za kilka chwil będzie pracował" - tłumaczyła minister.

Zapowiedziała też, że w szkole zawodowej uczeń będzie mógł zdobyć uprawnienia niezbędne do wykonywania przyszłego zawodu.

"Nie może być tak, że z technikum, ze szkoły zawodowej, z branżowej szkoły - mam nadzieję, że tak to już będzie od 2017 r. - wychodzi absolwent, np. elektryk, który musi udać się na różnego rodzaju szkolenia, żeby otrzymać określone certyfikaty. Nie, on musi skończyć z tymi certyfikatami szkołę"- oświadczyła Zalewska, podkreślając, że w systemie będą na to pieniądze.

Nauczycieli zawodu brakuje, jak to rozwiązać?

Przyznała, że brakuje nauczycieli uczących zawodu.

"Przy nadpodaży nauczyciela przy dramatycznym niżu demograficznym w Polsce - bo rzeczywiście jest dramatyczny, zmiana w prawie oświatowym też z tego wynika - to w szkole zawodowej mamy kłopoty z nauczycielami. To jest kwestia tego, że zwyczajnie absolwenci politechniki do szkół zawodowych nie chcą przychodzić, mimo, że ustawa pozwala na to, żeby organ prowadzący właściwie dowolnie kształtował pensję tego nauczyciela. Znowu wracamy do początku mojej wypowiedzi - pracodawca. Jeśli rzeczywiście zwiążemy z pracodawcą szkołę zawodową, branżową szkołę, to ten nauczyciel to będzie najczęściej pracodawca, bo u niego będą toczyły się zajęcia" - mówiła.

Według niej dobrym wzorem szkolenia zawodowego jest system niemiecki, choć w Polsce taki sam nie jest możliwy, bo w Niemczech obowiązkowo dofinansowują go pracodawcy. "Ja ostatnio widziałam się z panią prezydent Henryką Bochniarz (szefowa Konfederacji Lewiatan - PAP) rozmawiałyśmy w Lewiatanie właśnie na ten temat, gdzie oni deklarują współpracę również finansową ze szkołami zawodowymi" - mówiła.

"Szkoła zawodowa nie może czekać. Państwo czasami mówią, że tempo zmian jest zbyt szybkie - nie, ono jest właściwe. 17 lat dyskutowania i dostosowywania m.in. edukacji do badań PISA spowodowało że nie mamy szkół zawodowych, przez moment mieliśmy licea profilowane. Absolutnie nie ma na co czekać, pracodawcy bezwzględnie oczekują tutaj współpracy" - podkreśliła.

Duża rola samorzadów

Minister zapowiedziała, że podczas Kongresu Samorządowego w Opolu będzie "słuchać biznesu i samorządu, w jaki sposób najsprawniej i najszybciej zreformować szkolnictwo zawodowe". Zapowiedziała również "deklaracje i dowody rozmowy z samorządowcami, które pokazują to, że kiedy mówimy o zadaniach, które samorząd ewentualnie będzie wykonywał, to mówimy również o pieniądzach".

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Eureka. Bez tej Pani nie wiedzieli byśmy jak wykształcić fachowca od fuchy.

blabla, 2016-10-18 15:04:10 odpowiedz

O tym, że kształcenie zawodowe powinno być związane z pracodawcami wiadomo od zawsze. Niestety władza PRL-u bała się prywatnych pracodawców i zlikwidowała system dualny, gdy kształcił mistrz, a na zajęciach szkolnych poszerzano uczniów horyzonty, aby nauka nie ograniczała się do czynności techniczny...ch. Z tego jednak nie wynika, że muszą być wyodrębnione szkoły zawodowe, jak w PRL-u. Mogą być kursy praktyczne, także w gimnazjum, gdy już damy uczniom i ich rodzicom prawo kierowania rozwojem, przy pomocy szkoły. Gdy szkolną naukę zindywidualizujemy. Tymczasem szkoła w PRL-u była i pozostała jako instytucja wydawania papierów (świadectw), które coraz mniej znaczą. Człowiek jest samoukiem lub nieukiem. Gdy wzmacniamy administracyjne sterowanie szkołami, to przybywa nieuków, wklepujących bezmyślnie podręczniki. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-10-18 13:07:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE