Białystok, dotacja na przedszkola prywatne: Więcej pieniędzy nie będzie

• Nie będzie zwiększonej dotacji dla przedszkoli niepublicznych w Białymstoku.
• Radni uważają, że "na 99 proc. jest to obchodzenie prawa".
Białystok, dotacja na przedszkola prywatne: Więcej pieniędzy nie będzie
Miasto szuka rozwiązań, by zapewnić miejsca wszystkim dzieciom w wieku 6-3 lata (Puchatek - Przedszkole Niepubliczne w Białymstoku, fot..klubpuchatka.pl)

W Białymstoku nie będzie zwiększonej dotacji dla przedszkoli niepublicznych, co - według pomysłu władz miasta - miało zapewnić więcej miejsc dla dzieci w ramach tegorocznej rekrutacji. Głosami radnych PiS rada miasta odrzuciła w poniedziałek taką propozycję.

Białostoccy radni dokończyli w poniedziałek (21 marca) nadzwyczajną sesję. Pierwsza jej część miała miejsce w ubiegły wtorek z wniosku radnych PO i klubu radnych komitetu wyborczego prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, by rozpatrzyć projekt uchwały regulującej zwiększenie dotacji dla przedszkoli niepublicznych.

Chodziło o pomysł magistratu, by zwiększyć tym placówkom dotacje, z obecnych 70 proc. do 99 proc., by rodzice za miejsce dla swoich pociech płacili tam jak za przedszkole samorządowe.

Do współpracy zgłosiło się ok. 20 chętnych przedszkoli niepublicznych. Według szacunków władz miasta, dałoby to 800 dodatkowych miejsc dla przedszkolaków.

Czytaj też: NIK: Miejsc w przedszkolach może braknąć. Samorządy muszą rozwiązać problem

Miasto szuka rozwiązań, by zapewnić miejsca wszystkim dzieciom w wieku 6-3 lata, bo - według szacunków magistratu - od września w Białymstoku zabraknąć może miejsc dla 1,2 tys. przedszkolaków.

Magistrat zaproponował trzy rozwiązania: pierwszym były właśnie miejsca w przedszkolach niepublicznych po zwiększeniu im dotacji. Dwa pozostałe, to więcej miejsc w obecnych przedszkolach i stworzenie przedszkolnych oddziałów w budynkach szkół podstawowych, a nawet gimnazjów.

W poniedziałek radni PiS, którzy w Radzie Miasta Białystok mają większość, odrzucili pomysł zwiększenia dotacji placówkom niepublicznym. Uważają, że "na 99 proc. jest to obchodzenie prawa". Ich propozycja, to otwarty konkurs ofert dla przedszkoli niepublicznych i wybór najlepszych ofert spełniających wymogi prawne. Proponują też, by takie oferty miały 100 proc. dotację.

Radna Agnieszka Rzeszewska (PiS) mówiła, że teraz prezydent będzie zobligowany do przygotowania uchwały o regulaminie konkursu ofert. "Jeżeli przedszkola niepubliczne zgłoszą się do konkursu, to wybierze pan prezydent, razem z kapitułą, która zostanie tą uchwałą powołana, najlepsze przedszkola, które są w stanie spełnić tę ofertę" - dodała.

Radni PO zwracali uwagę, że potrzeba na to czasu, a rekrutacja już trwa. Zarzucali PiS, że intencją ich pomysłu było doprowadzenie do sytuacji, iż miejsc dla przedszkolaków jednak zabraknie, a odpowiedzialność za to spadnie na prezydenta miasta.

W ubiegłym tygodniu radni PiS proponowali też, jako rozwiązanie dzięki któremu udałoby się stworzyć więcej miejsc, bezpłatne zerówki w miejskich szkołach. Argumentowali, iż 6-latki zwolniłyby wtedy miejsca w przedszkolach 3-latkom. W poniedziałek projekt uchwały w tej sprawie wycofali jednak z porządku nadzwyczajnej sesji. Uznali, że są dla takiego rozwiązania wątpliwości prawne.

Nabór do białostockich przedszkoli trwa od ubiegłego poniedziałku. "Oferta ulega zawężeniu" - przyznał na sesji zastępca prezydenta Białegostoku Adam Poliński. Mówił, że przed wyborem rozwiązań wszystkie możliwości były przez władze miasta analizowane, w tym możliwość przeprowadzenia konkursów dla placówek niepublicznych.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE