Białystok, rekrutacja do przedszkoli: Nie wszystkie dzieci znalazły miejsce w przedszkolu

• Zakończył się nabór do przedszkoli w Białymstoku.
• 650 dzieci nie zakwalifikowało się do miejskich przedszkoli.
• Wolne miejsca są w oddziałach przedszkolnych przy szkołach, ale rodzice nie są na razie nimi zainteresowani.
Białystok, rekrutacja do przedszkoli: Nie wszystkie dzieci znalazły miejsce w przedszkolu
Zdecydowana większość dzieci, które nie zostały zakwalifikowane, to 3-latki (Przedszkole Samorządowe nr 64 w Białymstoku, fot.ps64.pl)

Z przedstawionych w poniedziałek (18 kwietnia) informacji wynika, że w Białymstoku rodzice nie są chętni do zgłaszania swoich pociech do oddziałów przedszkolnych, które od września mają działać w budynkach kilku białostockich szkół podstawowych, a nawet dwóch gimnazjów.

W takich oddziałach wciąż wolnych jest bowiem ponad 570 miejsc dla dzieci w wieku 3-6 lat, gdy w przedszkolach - zaledwie 14 i to tylko w jednej placówce.

Z danych magistratu wynika, że przyjętych zostało blisko 1,9 tys. dzieci, które dotąd do białostockich przedszkoli nie uczęszczały, zaś rodzice blisko 7 tys. dzieci złożyli wnioski o kontynuację.

Zdecydowana większość dzieci, które nie zostały zakwalifikowane, to 3-latki.

"Propozycję, którą miasto zgłaszało poprzednio, aby można było wcześniej rozstrzygnąć konkursy dotyczące przedszkoli niepublicznych, myślę, że było bardzo trafioną propozycją. Niestety nie znalazła ona uznania w oczach radnych" - mówił na konferencji prasowej prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

Chodzi o propozycję władz sprzed kilku tygodni, by podpisać umowy na zwiększenie dotacji dla przedszkoli niepublicznych, aby rodzice mogli za miejsce w takim przedszkolu zapłacić tyle, ile za miejsce w placówce miejskiej.

Władze miasta złożyły wówczas projekt uchwały, by zwiększyć dotację dla tych placówek do 99 proc. (z 75 proc.), co miało je zachęcić do przystąpienia do tego programu. Wstępnie zgłosiło się ok. 20 przedszkoli. Według szacunków magistratu, miało to dać nawet ok. 800 miejsc.

Na ten pomysł nie zgodzili się radni klubu PiS, którzy mają większość w radzie miasta. Na marcowej sesji odrzucili zapis w uchwale, dający możliwość zwiększenia dotacji placówkom niepublicznym.

Czytaj też: Miejsc w przedszkolach może braknąć. Samorządy muszą rozwiązać problem

Uważają, że byłoby to "obchodzeniem prawa". Ich propozycja, to otwarty konkurs ofert dla przedszkoli niepublicznych i wybór najlepszych, spełniających wymogi prawne. Zaproponowali też, by takie oferty miały 100 proc. dotację.

Jak mówił w poniedziałek prezydent Truskolaski, projekt takiej uchwały jest już gotowy i został skierowany na sesję rady, która odbędzie się za tydzień.

Jego zdaniem, rodzice dzieci, które nie zostały przyjęte, zanim podejmą ostateczną decyzję czy i gdzie ich dziecko pójdzie do przedszkola, czekać będą na wyniki tego konkursu. Przyznał, że jego rozstrzygnięcie może nastąpić dopiero w czerwcu.

Szefowa departamentu edukacji Urzędu Miejskiego w Białymstoku Lucja Orzechowska dodała, że w pierwszej dekadzie maja odbędzie się druga rekrutacja, po której będzie już pełna wiedza o tym, ile ostatecznie miejsc potrzeba i czego oczekują rodzice białostockich przedszkolaków.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.