Broniarz: Samorządy zapłacą za reformę oświaty. To przygotowania PiS do wyborów samorządowych

• Jeżeli reforma oświaty wejdzie w życie 1 września 2017 r. roku to "wkurzeni i poirytowani" będą rodzice - mówi prezes ZNP Sławomir Broniarz.
• Oni nie pójdą do minister Zalewskiej, tylko do swojego wójta, prezydenta, burmistrza i to oni będą głównymi winowajcami tego przedsięwzięcia - uważa prezes.
Broniarz: Samorządy zapłacą za reformę oświaty. To przygotowania PiS do wyborów samorządowych
ZNP podkreślił, że to samorządy poniosą największe koszty planowanej reformy i to nie tylko w wymiarze finansowym (fot.znp.edu.pl)

Podczas sobotniej (26 listopada) debaty w Poznaniu na temat reformy edukacji zorganizowanej przez partię Razem, prezes ZNP podkreślił, że to samorządy poniosą największe koszty planowanej reformy i to nie tylko w wymiarze finansowym.

Jak zaznaczył, jeżeli reforma wejdzie w życie 1 września przyszłego roku to "wkurzeni i poirytowani" będą rodzice, bo zmienią się obwody szkół i "dzieci zamiast pójść do szkoły, która znajduje się po drugiej stronie ulicy, będą jeździli gdzieś na dalekie peryferie Poznania, albo jeszcze dalej - szczególnie w małych środowiskach". Z kolei - dodał - nauczyciele będą "poirytowani tym, że w arkuszu organizacyjnym mają zmniejszony wymiar czasu pracy, albo w ogóle nie znajdują swojego nazwiska".

"Oni nie pójdą do pani minister Zalewskiej; nikt nie pojedzie do Warszawy i nikt nie ruszy szturmować Szucha (al. Szucha, siedziba MEN - red.), tylko każdy pójdzie do swojego wójta, prezydenta, burmistrza i to oni będą głównymi sprawcami, głównymi winowajcami tego przedsięwzięcia. Także dlatego, że w wielu wypadkach te działania będą działaniami bardzo bolesnymi dla wielu rodziców" - mówił.

Czytaj też: Reforma oświaty i likwidacja gimnazjów będzie sprinterska. Minister usuwa się w cień, konsultacje zakończone, jest harmonogram

Broniarz podkreślił również, że problemy pojawią się także w bogatych samorządach, które co prawda stać na odprawy dla zwalnianych nauczycieli, ale "dla tych samorządów problemem jest to, że będą musieli rodzicom powiedzieć, że obwód szkoły nie jest dopasowany do ich wyobrażeń i ten obwód szkolny może być dla wielu rodziców dużym problemem".

Zaznaczył, że "całe to odium agresji, niechęci, (...) wyleje się w 2018 roku". "I moim zdaniem zapłacimy za to jako samorządy i nasi przedstawiciele zasiadający w organach przedstawicielskich samorządów, bolesną cenę. A zmiana w samorządzie, to także zmiana na stanowisku dyrektora szkoły" - wskazał Broniarz.

Jak mówił, jego zdaniem "jedynym prawdziwym i ukrytym celem" zmian w oświacie są przygotowania do wyborów samorządowych w 2018 roku. "Moim zdaniem to najbardziej dalekosiężny cel, który tej reformie przyświeca, bo nie widzę żadnego uzasadnienia dla takiej deformacji, która miałaby podtekst w negatywnej ocenie funkcjonowania gimnazjów" - podkreślił Broniarz.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Samorządowiec: system średnich wynagrodzeń wynika chyba z Karty nauczyciela ... a masa niedouczonej młodzieży ... była zawsze tylko kiedyś trafiali do zasadniczych szkół zawodowych albo kończyli edukację na szkole średniej, a teraz idą na studia.

kowal, 2016-12-21 15:13:54 odpowiedz

A ten jak zwykle to samo. No cóż, taka rozpisana rola szefa. I jak tu z takim nakręconym tylko na jedną nutę - NIE - rozmawiać?

jancz, 2016-12-06 11:29:10 odpowiedz

Do oko: To poprzednie rządy niszczyły oświatę. Niepotrzebne etapowanie (powstanie gimnazjów), skrócenie etapu kształcenia na poziomie średnim (w efekcie cała masa niedouczonej młodzieży i nie tylko rektorzy o tym mówią), kompletna ignorancja szkolnictwa zawodowego (tylko dzięki mądrości jednostek sa...morządu terytorialnego nie doprowadzono tego segmentu kształcenia do kompletnej ruiny), bezsensowny system średnich wynagrodzeń (część nauczycieli otrzymywała nienależne wynagrodzenie za pracę, której nie wykonywali), itp.. rozwiń

Samorządowiec, 2016-12-06 10:53:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE