Chcą zachowania przepisów dotyczących doskonalenia nauczycieli

Utrzymanie obecnych zapisów w ustawie Karty Nauczyciela, dotyczących wysokości odpisu na doskonalenie zawodowe nauczycieli, zakłada poprawka zgłoszona w czwartek przez senatora Henryka Ciocha (PiS) do ustawy okołobudżetowej.
Chcą zachowania przepisów dotyczących doskonalenia nauczycieli
Ustawa ta wprowadza zmiany w kilku ustawach. W uchwalonej na początku listopada przez Sejm ustawie okołobudżetowej zapisano m.in. że w 2013 r. samorządy mają przeznaczać na doskonalenie zawodowe nauczycieli, z uwzględnieniem doradztwa metodycznego, do jednego procenta środków otrzymywanych w subwencji oświatowej.

Kwota ta nie może być jednak mniejsza niż 0,5 proc. tych środków. Obecnie na doskonalenie zawodowe nauczycieli samorządy powinny przeznaczyć jeden procent środków z subwencji oświatowej.

W uzasadnieniu do projektu ustawy napisano, że z doświadczeń ostatnich kilku lat wynika, że środki planowane na ten cel, szczególnie w budżetach wojewodów oraz w budżecie MEN, są niewykorzystywane, a w przypadku wojewodów planowane w niższych wysokościach niż wynika to z obowiązujących przepisów. "Praktyka ta jest skutkiem tego, że na doskonalenie zawodowe nauczycieli dysponenci pozyskują środki unijne i te w pierwszej kolejności wydatkują" - wyjaśniono.

Czytaj też:  Samorządowe zmiany w Karcie nauczyciela

Dlatego - jak zaznaczono - zaproponowano przepis umożliwiający elastyczne planowanie środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli. "Powstałe w wyniku zaplanowania niższej kwoty na doskonalenie zawodowe nauczycieli oszczędności w budżetach organów prowadzących szkoły (...) będą mogły być racjonalnie wykorzystane na inne potrzeby w zakresie oświaty" - napisano.

Jak zapewniła w czwartek w Senacie wiceminister finansów Hanna Majszczyk, nowelizacja przepisu Karty Nauczyciela dotycząca jednego procenta na doskonalenie nie generuje żadnych oszczędności dla budżetu państwa. "Ja w to nie wierzę. Jeśli nic się nie zmienia, to zostawmy status quo" - powiedział senator Cioch.

Czytaj też:  Subwencja oświatowa jest za mała

"Nie ufajcie Grekom, co przynoszą dary" - cytował klasykę senator Grzegorz Bierecki (PiS). Jak mówił, szukanie oszczędności w edukacji nie jest dobrym pomysłem, bo nie służy rozwojowi gospodarczemu. Z kolei Jan Maria Jackowski (PiS) zwrócił uwagę na to, że subwencja oświatowa jest nieadekwatna do kosztów, jakie samorządy ponoszą na kształcenie jednego ucznia.

"Trzeba oszczędzać (...), ale nie wiem, czy nie tniemy w miejscu, które jest najbardziej wrażliwe" - zauważył Jarosław Obremski (niezależny). Powołał się na badania OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), z których wynika, że na wyniki uzyskiwane przez uczniów największy wpływ ma przygotowanie nauczycieli.

"My nic nie zabieramy" - podkreślił Edmund Wittbrodt (PO). Przypomniał, że poprawka do Karty Nauczyciela wprowadzona ustawą okołobudżetową ma na celu uelastycznienie przepisów, tak by wysokość środków przeznaczana na doskonalenie odpowiadała potrzebom w danym samorządzie.

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

@krzyciel
doskonalenie nie jest po to by dawać ludziom podwyżki za jego odbywanie, lecz dla utrzymania nauczycieli w stanie przydatności do sprostania wyzwaniom współczesności, niejako "ostrzenia narzędzi"

doskonalenie to nie socjal
--

nauczyciel
... musi umieć się uczyć przez całe życie i temu to służy by tę umiejętność także zachować

bo NAUCZYCIEL który nie umie SIĘ uczyć... - jakże mógłby się nadawać do uczenia innych tej zdolności??
rozwiń

q-ku, 2012-12-04 08:29:34 odpowiedz

Ukończenie jakiejkolwiek formy doskonalenia przez nauczyciela nie ma najmniejszego wpływu na jego wynagrodzenie (to do "dyra") - poza doskonaleniem robionym na potrzeby tzw. stażu na kolejny stopień awansu (wtedy, w ostatecznym rozrachunku, wszystkie działania przekładają się na awans fina...nsowy). Po osiągnięciu najwyższego stopnia awansu wszyscy nauczyciele oceniani są (finansowo) tak samo, niezależnie od liczby ukończonych kursów, studiów podyplomowych itp. Czasem jakiś światły organ prowadzący, namówiony przez równie światłego dyrektora zróżnicuje dodatek motywacyjny, który w niektórych przypadkach może spowodować nawet podwojenie pensji. Ale zazwyczaj są to śmieszne grosze rozdzielane wszystkim po równo. Odnośnie godzin pracy, to nauczyciel MA 40-godzinny tydzień pracy (nawet przy 18-godzinnym pensum). Bo oprócz przeprowadzenia 18 godzin lekcji ma jeszcze 2 dodatkowe godziny (tzw. "halówki" lub "godziny karciane"), robotę papierkową (czyli uzupełnianie kilometrów dokumentacji - bo nie ważne, czy zajęcia się odbywają, ważne, by w papierach grało), rady pedagogiczne (bywa że jedną kilkugodzinną tygodniowo), spotkania z rodzicami (parę godzin co najmniej raz w miesiącu). W sumie, to na przygotowanie się do lekcji w tych 40-godzinach zaczyna brakować czasu (bo to i lekcje, i sprawdziany). Do tego praca w stresie, hałasie, bez komfortu (w większości przypadków) własnego stanowiska pracy, z nieregularnymi godzinami pracy, bez urlopu na żądanie. rozwiń

krzyciel, 2012-12-03 12:53:59 odpowiedz

Do "dyro": byłem urzędnikiem w małej mieścinie i pamiętam coroczne wyjazdy "na szkolenie" do miejscowości uzdrowiskowych na trzy dni. Wykładów 2 godziny, a póżniej jacuzzi, kolacja z orkiestrą, grill do północy itp. Mierz wszystkich jedną miarą i nie zazdrość nauczycielom, bo ni...e oni są winni kryzysowi. rozwiń

urzębyl, 2012-12-03 09:30:38 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU