Chcą zbadania procedur zakupów podręczników

- SP chce zwołania sejmowej komisji edukacji z udziałem szefowej MEN Krystyny Szumilas i ekspertów ws. "quasi-korupcyjnych praktyk", do jakich ma dochodzić na rynku podręczników. Nieprawidłowości nie są zjawiskiem powszechnym - odpowiada Katarzyna Hall (PO).
Chcą zbadania procedur zakupów podręczników

ZAKTUALIZOWANA: Zdaniem szefa klubu SP Arkadiusza Mularczyka, sytuacja dotycząca rynku podręczników szkolnych jest w naszym kraju patologiczna. Jak mówił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, nie może być tak, że tak drażliwa kwestia jest pozbawiona jakichkolwiek regulacji i całkowicie poddana wolnemu rynkowi.

Według Mularczyka obecnie jest tak, że wydawnictwa starają się w różny sposób nakłonić dyrektorów szkół do akceptacji swoich podręczników.

"Wiąże się to z różnego rodzaju patologicznymi praktykami polegającymi na tym, że wydawnictwa proponują dyrektorom szkół pewne korzyści za akceptację swoich podręczników. Okazuje się na przykład, że są dyrektorzy, którzy otrzymują za złotówkę laptop czy rzutnik w użytkowanie, prywatnie lub dla szkoły" - powiedział Mularczyk.

Czytaj też Kontrola ws. wyboru podręczników w śląskich szkołach

Dodał, że tego typu proceder uderza po pierwsze w jakość kształcenia młodych ludzi, bo uczą się nie z najlepszych podręczników, ale z podręczników tych wydawnictw, które zaoferowały dyrektorom szkół atrakcyjne gratyfikacje. Po drugie - mówił Mularczyk - sytuacja ta prowadzi do tego, że rodzice muszą co roku wydawać setki złotych na zakup coraz to innych podręczników dla dzieci.

Szef klubu SP powiedział, że według badania fundacji Europejska Inicjatywa Obywatelska - Polska bez Korupcji, tego typu procedery, "quasi-korupcyjne praktyki" występują w 90 proc. szkół. Jak mówił, fundacja skierowała w tej sprawie do prokuratury 70 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

"W 10 przypadkach prokuratura wszczęła śledztwo" - dodał Mularczyk. Jak poinformował, SP zwróci się w związku z tym do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o objęcie tych śledztw nadzorem.

"Ten quasi-korupcyjny system niszczy polską oświatę, poziom kształcenia, powoduje wyciąganie od rodziców nieproporcjonalnie wysokich środków za podręczniki. Ten system jest patologiczny i należy go zmienić" - powiedział szef klubu SP.

Mularczyk poinformował ponadto, że Solidarna Polska wystąpi do minister edukacji Krystyny Szumilas z pytaniem, co zamierza zrobić, by zmienić obecną patologiczną sytuację. Ponadto - mówił Mularczyk - SP zwróci się do szefa sejmowej komisji edukacji Artura Bramory (Ruch Palikota) o zwołanie posiedzenia komisji z udziałem minister edukacji oraz ekspertów w tej sprawie. Jak dodał, chodzi o to, by wypracować spójne stanowisko w sprawie ukrócenia "pewnej korupcji, która ma miejsce na styku wydawnictwa-szkoły czy dyrektorzy szkół".

Według Katarzyny Hall (PO) dużym nadużyciem jest twierdzenie, że opisane przez Mularczyka zjawisko jest powszechne. B. minister edukacji zwróciła uwagę, że nawet na podstawie podawanych przez SP danych trudno uznać, że do tego typu nieprawidłowości dochodzi często. Jak zaznaczyła, zgodnie z tym, co mówił Mularczyk, prokuratura uznała za stosowne wszcząć śledztwo w 10 na 70 zgłoszonych przypadków, a w Polsce działa kilka tysięcy szkół.

"Zgodnie z ustawą o systemie oświaty nauczyciel ma wolność wyboru podręcznika i innych materiałów edukacyjnych, bo to on najlepiej zna swoich uczniów, ich predyspozycje, umiejętności" - dodała Hall. Według niej możliwość wyboru podręcznika ma istotny wpływ na jakość nauczania.

Jak dodała, w badaniach przeprowadzonych po reformie szkolnictwa w 1999 r. nauczyciele jako jeden z najważniejszych pozytywów zmian wskazywali właśnie wolność wyboru podręczników i materiałów edukacyjnych. "Dla nauczycieli to jest bardzo ważne, by materiały były dobrej jakości i by mogli je dobrać odpowiednio do potrzeb swoich uczniów" - zaznaczyła.

Zwróciła uwagę, że w celu zmniejszenia finansowego obciążenia rodziców związanego z zakupem podręczników prowadzone są obecnie m.in. działania zmierzające do upowszechnienia stosowania elektronicznych materiałów edukacyjnych. Ponadto, zaznaczyła Hall, zgodnie z obowiązującym prawem wydawca nie może częściej niż co trzy lata dokonywać korekt w podręcznikach.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zmiana ustroju w Polsce była rzuceniem się głową na przód w wolny rynek, kapitalizm i demokrację, bez jakiejkolwiek krytycznej analizy podejmowanych działań. Wszystko, co było w PRL uznano za złe i jednym pociągnięciem pióra zmieniano lub likwidowano. "Gruba kreska" przekreśliła nie tylko ...rachunki krzywd, ale i zdrowy rozsądek. Dziś okazuje się, że nie wszędzie "niewidzialna ręka rynku" zdała egzamin. Gdyby na początku lat 90-tych ktoś chwilę pomyślał, to doszedłby do wniosku, że nie sprawdzi się ona m.in. na rynku podręczników szkolnych. Co w zamian? Najlepszy byłby rządowy przetarg (albo nawet konkurs) na obowiązujący zestaw podręczników. Z jednej strony byłby to wolny rynek - bo każdy wydawca i autor miałby jednakowe szanse - z drugiej uniknięto by obecnych problemów, takich jak często zmiany podręczników, ich często nienajlepsza jakość czy praktyki graniczące z korupcją przy ich wprowadzaniu do szkół. rozwiń

krzyciel, 2013-03-28 09:24:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE