Co zrobić, żeby w gimnazjach było lepiej?

Mirosław Handke, minister edukacji narodowej w rządzie Jerzego Buzka, twierdzi, że gimnazjum powinno być niższą szkołą średnią, łącznikiem w edukacji.

- W gimnazjum młody człowiek podejmuje pierwsze ważne decyzje. Ten moment przejścia z kategorii dzieci do młodzieży powinien być pod specjalną troską. I to jest słabością dzisiejszych gimnazjów - twierdzi profesor.

Podaje przykład II Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, którego dyrektor przyjął rejonowe gimnazjum do zespołu. – I na takim połączeniu zyskują nieprawdopodobnie gimnazjaliści, m.in. dlatego, że mogą się uczyć u boku starszych kolegów, którzy im imponują – tłumaczy profesor.

Prof. Henryk Samsonowicz,  minister edukacji narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, zwraca natomiast uwagę na inny problem gimnazjalnego kształcenia. Chciałby, żeby w gimnazjum uczniowie uczyli się zadawania pytań. – Wiedza tak się zmienia, że niekiedy można do niej zachęcić, stawiając pytania o los wszechświata czy człowieka – tłumaczy.

Profesorowi bardzo się podoba zwyczaj chiński, który polega na tym, że szkoły lepsze i gorsze nawzajem się wspierają i te lepiej oceniane wypożyczają nauczycieli tym gorzej sytuowanym.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU