"Czarna procesja" ludzi nauki przeszła przez stolicę

Przedstawiciele nauki chcą uniezależnienia finansowania uczelni od liczby studentów. Resort nauki odpowiada: finansowanie uczelni tylko w 12 proc. zależy bezpośrednio od liczby studentów.
"Czarna procesja" ludzi nauki przeszła przez stolicę
omitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej od kilku miesięcy domaga się systemowych zmian w finansowaniu szkolnictwa wyższego (fot. fotolia)

Organizatorami marszu były: Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej (KKHP) i stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. W "czarnej procesji" szło około 200 osób, niosąc transparenty z hasłami: Naukowcy to nie stachanowcy, Naukowiec to więcej niż suma punktów, Studentów chcemy kształcić, a nie produkować.

Uczestnicy wyruszyli ok. 12.30 spod bram Uniwersytetu Warszawskiego pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów (KPRM), gdzie złożyli czarne flagi i apel do premier Ewy Kopacz, zawierający m.in. żądanie "natychmiastowego wdrożenia pakietu antykryzysowego dla polskich uczelni".

Naukowcy skarżą się na destrukcyjną politykę rządu wobec nauki

"Chcielibyśmy, aby polski rząd wreszcie zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i podjął stosowne środki zaradcze, aby wreszcie uznał pakiet antykryzysowy. Ten stan nie może się utrzymać, jeżeli chcemy, aby jakakolwiek nauka w Polsce istniała. Dlatego przenieśliśmy się pod kancelarię pani premier, aby pokazać, że sprawa jest niezwykłej wagi i żądamy odpowiedniej reakcji" - powiedziała pod KPRM Monika Helak z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.

Również w środę, w akcie protestu, na budynkach poszczególnych wydziałów 15 polskich uniwersytetów, m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, wywieszono na trzy dni czarne flagi. "Destrukcyjna polityka rządu wobec nauki polskiej doprowadziła do pierwszego od 1981 roku protestu środowiska naukowego. (...) Czarne flagi na budynkach uniwersyteckich to jasny sygnał - rząd stracił zaufanie i społeczny mandat środowisk uczelnianych" - napisali przedstawiciele KKHP w apelu do premier Ewy Kopacz, który pozostawili w środę przed KPRM.

Opłakany stan szkolnictwa wyższego

Jak można przeczytać w dokumencie, "policzkiem dla dużej części środowiska są uparte zapewnienia resortu (nauki - przyp. PAP) o doskonałej sytuacji finansowej nauki i uczelni". "Tymczasem - napisali protestujący - fakty mówią same za siebie. Studenci tłoczący się w przepełnionych grupach, zachęceni obietnicą wyższego wykształcenia i lepszego życia, stają się trybikami w fabryce dyplomów. Młodzi, ambitni naukowcy coraz częściej zmuszeni są do emigracji, by uciec przed beznadziejną rzeczywistością polskich bieda-uniwersytetów".

Jednym z najważniejszych postulatów protestujących jest uniezależnienie finansowania uniwersytetów od liczby studentów. Dzięki temu, zdaniem protestujących, niż demograficzny może być szansą na poprawę jakości kształcenia, studenci będą mogli pracować w mniejszych grupach, a wykładowcy będą mieli więcej czasu na przygotowanie się do zajęć.

KKHP postuluje też zmniejszenie udziału - zdobywanych w konkursach - grantów na rzecz stabilnego finansowania wydziałów uniwersyteckich. "Obecnie granty są najważniejszym źródłem finansowania badań naukowych. 10 proc. naukowców zgarnia 90 proc. puli grantowej" - argumentują przedstawiciele humanistów.

Więcej pieniędzy na naukę

Z danych resortu nauki wynika, że granty w naukach humanistycznych stanowią 15,5 proc. finansowania, podczas gdy 84,5 proc. to dotacja statutowa. W 2014 r. wyniosła łącznie 243,3 mln zł dla jednostek z grup: nauki humanistyczne, społeczne, pedagogiczne, teologia, sztuka. W tym samym roku granty dały łącznie 44 mln zł w tej samej grupie.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Może najwyższy czas współpracować z Systemem Edukacji aby przyczynić się do podmiotowego rozwoju ucznia????

Starsza, 2015-06-23 16:15:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU