Darmowe podręczniki dużą pomocą dla rodzinnych budżetów

Zdaniem rodziców darmowe podręczniki to duża pomoc dla rodzinnego budżetu, jednocześnie część z nich deklaruje, że jest skłonna partycypować w kosztach w zamian za lepszą ich jakość lub możliwości wyboru książek przez nauczycieli - wynika z raportu nt. podręczników.
Darmowe podręczniki dużą pomocą dla rodzinnych budżetów
fot.KPRM/men.gov.pl

Zaprezentowany w czwartek (5 lutego) w Warszawie raport "Co zmienia darmowy podręcznik w polskich szkołach? Głos środowisk lokalnych" przygotowany został przez Fundację Szkoła Liderów. Od 1 września 2014 r. uczniowie I klas szkół podstawowych mają zapewniony bezpłatnie przygotowany na zlecenie resortu edukacji podręcznik "Nasz elementarz". W latach następnych dostęp do darmowych podręczników będą miały też kolejne roczniki uczniów.

"Rodzice oceniają, że wprowadzenie darmowego podręcznika korzystnie wpłynęło na ich sytuację finansową. Odczuwają ulgę. Oszczędzone 250-300 zł mogą przeznaczyć na inne rzeczy potrzebne dzieciom do szkoły" - mówiła autorka raportu Aleksandra Daszkowska-Kamińska. Według niej pokazał on również, że rodzice zadowoleni są także z tego, że nie muszą zajmować się zapewnieniem dzieciom dostępu podręczników od strony organizacyjnej - nie muszą ich zamawiać, szukać w księgarni, itd.

"Jednocześnie boją się, że dziecko może zniszczyć podręcznik, gdyż dzieci w I klasie trudno upilnować jeśli chodzi o mazanie po książce, czy uszkodzenie jej w inny sposób. Pojawił się z ich strony zarzut dotyczący niskiej jakości technicznej podręczników. Stąd obawa, czy podręczniki wytrzymają trzy lata" - zaznaczyła Daszkowska-Kamińska.

Dlatego, jak mówiła, część rodziców byłaby skłonna zapłacić za podręcznik kwotę, na jaką wyceniło go MEN (koszt każdej z czterech część podręcznika "Nasz elementarz" to 4,34 zł - takiej kwoty zażądać może szkoła od rodziców ucznia w przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika), po to by stał się on własnością dziecka. Według nich w mniejszym stopniu musieliby wtedy pilnować czy dziecko nie pisze w książce lub wydziera z niego kartki. Konkretny kupiony podręcznik mógłby też później służyć młodszym dzieciom w rodzinie.

"Rodzice nie rozumieją też czemu jest tylko jeden bezpłatny podręcznik do I klasy, dlaczego Ministerstwo Edukacji Narodowej nie podjęło negocjacji z wydawcami, nie postarało się by wybór był szerszy. Dla nich jest to decyzja trudna do zaakceptowania, gdyż słyszą od nauczycieli, że pozbawiono ich możliwości wyboru podręcznika" - mówiła autorka badania.

Z badania wynika, że szkoły na wprowadzeniu darmowych podręczników nie straciły finansowo, pojawiły się za to problemy organizacyjne. Dotyczą sytuacji, w jakiej znalazły się bibliotek szkolne. "Dotychczasową rolą bibliotekarza szkolnego było wypożyczanie książek, prowadzenie dodatkowych zajęć, w tym komputerowych. Teraz doszła do tego inwentaryzacja podręczników i ocenianie - co ich szczególnie stresuje - czy podręczniki zostały uszkodzone i czy należy pobrać za nie opłatę od rodziców, czy nie - mówiła Daszkowska-Kamińska.

Niepokój części dyrektorów i bibliotekarzy budzi też to, że za kilka lat własnością szkoły będą podręczniki dla wszystkich uczniów, wszystkich roczników. Zwracają oni uwagę, że nie mają miejsca na przechowywanie ich.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE