Darmowe podręczniki są, ale nie do używania na lekcjach

  • PAP/Gazeta Wyborcza
  • 04-09-2014
  • drukuj
Część podstawówek osobliwie obchodzi się z rządowym elementarzem, np. chowa go w bibliotekach, "by się nie zniszczył", a uczniom każe drukować strony na kolejne lekcje. MEN apeluje do rodziców: Nie dajcie się oszukać.

Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza".

- Docierają do nas sygnały, że niektóre szkoły chcą zmusić rodziców, by dopłacali do pomocy naukowych - mówi rzeczniczka MEN Joanna Dębek. Tymczasem nie mają prawa wziąć ani złotówki; żerują na tym, że rodzice nie zawsze znają założenia reformy - dodaje.

Czytaj też: 11,5 tys. podstawówek zamówił "Nasz elementarz" 

"Dlatego apelujemy: Nie dajcie się oszukiwać, a jeśli są wątpliwości, zgłaszajcie je kuratorom oświaty lub na naszą infolinię" - podkreśla rzeczniczka.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do olo: Od dna można się odbić,a nasza oświata nie ma na to szansy!!!!!!!!!!!!!!

Mama 3 dzieci, 2014-09-05 11:08:40 odpowiedz

Oświatą od lat kierują nieudacznicy, którzy chcą zapisać się w historii szkolnictwa w Polsce: poroniony pomysł w gimnazjami, obowiązkowo szkoła dla sześciolatków, rozgardiasz z podręcznikami, itd. Polska szkoła łącznie z kadrami sięgnęła nizin o ile nie dna.

olo, 2014-09-04 22:36:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU