Dostosować czas zajęć do możliwości 6-latków

Czas zajęć dostosowany do możliwości sześciolatków czy osoba wspierająca nauczyciela - to niektóre propozycje minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Jej zdaniem większość rodziców uważa, że ich dzieci są gotowe na edukację szkolną.
Dostosować czas zajęć do możliwości 6-latków

"Przeanalizowałam badania, przeprowadzone w sprawie sześciolatków, rozmawiałam z rodzicami i widzę ten problem tak: większość rodziców nie ma żadnych wątpliwości, że ich sześcioletnie dzieci są gotowe na edukację szkolną. Zdecydowana większość rodziców uważa, że jest to właściwy wiek" - powiedziała minister edukacji podczas środowej konferencji prasowej.

"Zdecydowana większość szkół już dziś jest obyta z tą sytuacją. Chciałabym zminimalizować obawy rodziców i wykorzystać czas do 1 września 2014 r., by przygotować wszystkie szkoły na przyjęcie sześciolatków" - dodała.

Czytaj też:  Kto chce by 6-latki poszły do szkoły?

Minister przedstawiła propozycje rozwiązań, które mają pozwolić lepiej przygotować szkołę do potrzeb młodszych dzieci: dostosowanie czasu zajęć do możliwości sześciolatków (niezależnie od szkolnych dzwonków), zatrudnianie osób wspierających nauczycieli w opiece nad uczniami, kontynuacja szkoleń dla nauczycieli klas I-III, szkolenia nauczycieli klas IV do pracy z młodszymi uczniami, aby potrafili zapewnić im łagodne przejście do nauczania przedmiotowego oraz określenie wymaganych efektów kształcenia dopiero po III klasie.

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej dla każdego dziecka przejście z III do IV klasy jest trudne, ale dla tych dzieci, które zaczęły edukację w wieku 6 lat będzie to jeszcze trudniejsze. Jak mówiła, są one słabiej zorganizowane: gubią książki, ołówki. "Zamiast stawiać im za to złe oceny, chcemy przygotować nauczycieli do pracy z nimi" - zaznaczyła minister.

"Grupy dzieci są różne, pracuje się z nimi w różnym tempie. Szanując różne tempo rozwoju dzieci, potrzebę adaptacji, nie ma potrzeby, by formułować jasne zapisy wymagań wobec uczniów. Chcemy, by nauczyciele wczesnoszkolni wiedzieli, do czego mają dojść pod koniec trzeciej klasy, szanując różne tempo pracy różnych grup dzieci" - podkreśliła.

W ocenie Kluzik-Rostkowskiej, rodzice martwią się także o to, co ich dziecko będzie robiło po zakończeniu lekcji. Propozycją minister jest zapewnienie opieki w świetlicy dla wszystkich dzieci; zarówno tych, które przebywają w niej systematycznie, jak i korzystających z niej nieregularnie. Ponadto określenie zadań świetlicy, np. odrabianie zadań domowych z dziećmi, prowadzenie obowiązkowych zajęć ruchowych, zatrudnienie osób wspierających nauczycieli, a także przeznaczenie dodatkowych środków finansowych w subwencji oświatowej - w wysokości 90 mln zł w 2014 r. - na poprawę opieki świetlicowej.

"Chcemy zmienić także pewien mechanizm: dziś, jeśli rodzic pójdzie z dzieckiem do poradni psychologiczno-pedagogicznej, poprosi o opinię na temat dojrzałości szkolnej dziecka, a psycholog uzna, że dziecko nie jest dojrzałe, by pójść do pierwszej klasy, to decyzję o tym podejmuje poradnia z dyrektorem szkoły, z wyłączeniem rodzica" - mówiła. Zaznaczyła, że w przypadku opinii negatywnej, to rodzice powinni decydować, a nie szkoła.

"Ostateczna opinia powinna należeć do rodzica. Chcemy przygotować poradnie pedagogiczne na to, by każdy rodzic mógł w nich zbadać dojrzałość szkolną dziecka" - tłumaczyła Kluzik-Rostkowska. "Gdyby okazało się, że dziecko radzi sobie gorzej w szkole i potrzebuje więcej czasu, powinna być też możliwość jego powrotu do wcześniejszego miejsca edukacji" - dodała.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU