Dotacje na niepubliczne szkoły to strata pieniędzy? Urzędnik apeluje: niech płaci ministerstwo, a nie gminy

  • Michał Nowak
  • 13-10-2016
  • drukuj
• Oprotestowywana niedawno przez nauczycieli ze Związku Nauczycielstwa Polskiego reforma edukacji i likwidacja gimnazjów to niejedyne problemy, jakie spędzają sen z powiek samorządowcom odpowiedzialnym za oświatę.
• Bolączką, z którą zmagają się od lat, jest system dotowania niepublicznych szkół i przedszkoli.
• Ustawa o systemie oświaty posiada w tym zakresie wiele niedociągnięć, które – zdaniem samorządowców – otwierają nieuczciwym podmiotom furtkę do żerowania na publicznych pieniądzach.
Dotacje na niepubliczne szkoły to strata pieniędzy? Urzędnik apeluje: niech płaci ministerstwo, a nie gminy
Samorządowcy wracają uwagę, że duża część niepublicznych podmiotów wyspecjalizowała się w pozyskiwaniu dotacji o wysokościach daleko wykraczających ponad ich potrzeby (fot. fotolia)

- Podam przykład placówki, gdzie na około 1,5 mln zł dotacji, osoba wypłaciła sobie 300 tys. zł, a za pozostałe środki zapłaciła wszystkie te logicznie, dające się uzasadnić koszty związane z prowadzeniem placówki. Nie musiała się rozliczać z dodatkowych opłat rodziców – tłumaczy Tadeusz Kołacz, naczelnik Wydziału Edukacji UM w Chrzanowie i zastępca burmistrza tego miasta, który opisał problem podczas XIV Samorządowego Forum Kapitału i Finansów w Katowicach.

- To nie jest jednostkowy przypadek – wtóruje Anna Morow, dyrektor Wydziału Audytu i Kontroli UM w Lublinie. – Mamy też szkołę sieciową, gdzie zostało podliczone, że 2/3 dotacji liczone w procentach poszło na konto czterech osób będących zarządem organu prowadzącego szkołę, a 1/3 tych środków wystarczyła na wynagrodzenia dla 52 nauczycieli, czynsze i pozostałe opłaty – tłumaczy.

- Jeśli pojawi się podmiot nieuczciwy, to przy udziale wielu nieuczciwych instytucji, będzie na samorządzie żerował. Te podmioty rozszerzają działalność – najpierw było przedszkole, potem przy nim powstała poradnia psychologiczno-pedagogiczna, która wydaje orzeczenia dzieciom i w ten sposób realizuje np. wczesne wspomaganie – dodaje Kołacz.

Czytaj też: Lech Sprawka: Forma reformy edukacji jeszcze nas zaskoczy

Artykuł 90 Ustawy o systemie oświaty mówi m.in.: „Niepubliczne przedszkola, inne formy wychowania przedszkolnego, szkoły podstawowe (…), a także niepubliczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które (…) prowadzą wczesne wspomaganie rozwoju dziecka, otrzymują dotację z budżetu odpowiednio gminy lub powiatu w wysokości nie niższej niż kwota przewidziana na jedno dziecko objęte wczesnym wspomaganiem rozwoju w części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostki samorządu terytorialnego”.

Samorządowcy zwracają jednak uwagę, że duża część niepublicznych podmiotów wyspecjalizowała się w pozyskiwaniu dotacji o wysokościach daleko wykraczających ponad potrzeby danej placówki. Pieniądze, które zostają, są marnotrawione i nikt nie sprawuje nad tym kontroli.

- Samorządy w dbaniu o publiczne pieniądze nie mają wsparcia w SKO, ani w sądach i prokuraturze – mówi Morow.

Artykuł 90 wspomnianej ustawy mówi również: „Wójt (burmistrz, prezydent miasta), w drodze decyzji, może cofnąć niepublicznemu przedszkolu lub niepublicznej innej formie wychowania przedszkolnego dotację (…) w przypadku stwierdzenia naruszenia przez przedszkole warunków określonych w ust. 1b albo stwierdzenia naruszenia przez inną formę wychowania przedszkolnego warunków określonych w ust. 1c.”

Czytaj też: Uczelnie nie powinny przyjmować wszystkich maturzystów

- Kiedyś można było uznać, że w miarę uczciwe są te koszty ponoszone przez gminę. Ale potem pojawiły się nieuczciwe podmioty, chcące zarabiać duże pieniądze na samorządach. One wynajmują ogromne kancelarie prawne, wyspecjalizowane w uzyskiwaniu pieniędzy od organów prowadzących. Nie godzę się z tym i często idziemy do SKO. Później jesteśmy pozywani do sądów i coraz częściej przegrywamy, bo kancelarie wiedzą doskonale, na jakie wyroki się powoływać, żeby wywierać presję na sądach – mówi naczelnik wydziału oświaty w Chrzanowie.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Powiat nowotarski poradził sobie z wieloma problemami szkół opisanych w tekście.To za PiS było najgorzej dobrać się do sieciówek,

taki pisali w prasie , 2016-10-17 13:54:43 odpowiedz

Do Piotruś Pan: Wynagrodzenia takie aby starczyło co roku na karaibskie wakacje są zgodne z konstytucją - dlatego uniewinniono Beatę Od Kręcenia Lodów...

Marzena K., 2016-10-15 08:23:10 odpowiedz

Ponieważ szkoły publiczne nie zaspakajają ani bezpieczeństwa dzieci w licznych klasach ani właściwego stosowania metodyki w świetlicy szkolnej ani opieki dzieciom pod kątem metodycznym to prywatne szkoły robią to lepiej. Dziecko jest tam najważniejsze a pieniądze dotacji dla kaźdego dziecka są jedna...kowe niezależnie od szkoły do której ono uczęszcza. Inaczej łamane byłyby prawa dzieci i rodziców. A rodzice sami płacą teź w szkole publicznej ale szkoły prywatne ze względu na indywidualne potrzeby dzieci spełniają swoje zadania.

rozwiń

Starsza, 2016-10-14 19:20:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE