PARTNER PORTALU
  • BGK

Dziurawa kontrola dotacji dla niepublicznych szkół i przedszkoli

  • GK    27 marca 2012 - 13:17
Dziurawa kontrola dotacji dla niepublicznych szkół i przedszkoli

Samorządy nie mają żadnych realnych możliwości egzekwowania prawidłowości wydawania środków publicznych przez placówki niepubliczne. Być może resort edukacji to zmieni.




Według posłów: Andrzeja Dąbrowskiego i Piotra Szeligi możliwość przeprowadzania kontroli wydatkowania publicznych dotacji przez przedszkola i szkoły niepubliczne jest niewielka, ponieważ zdarza się, że osoba wyznaczona przez samorząd do przeprowadzenia kontroli nie zostaje wpuszczona do mającej przejść kontrolę placówki. Dlatego posłowie zapytali resort edukacji m.in. o to, czy ministerstwo przewiduje wprowadzenie kar za takie postępowanie.

Odpowiadając na ich interpelację minister edukacji, Krystyna Szumilas przypomniała, że w art. 90 ustawy o systemie oświaty jest ust. 3f, który stanowi, że osoby upoważnione do przeprowadzenia kontroli przez organy jednostek samorządu terytorialnego dotujących niepubliczne szkoły i placówki mają prawo wstępu do szkół i placówek oraz wglądu do prowadzonej przez nie dokumentacji organizacyjnej, finansowej i dokumentacji przebiegu nauczania.

Jednocześnie, jak podkreśliła, przepis ten nakłada obowiązek na dotowane niepubliczne szkoły i placówki umożliwienia przeprowadzenia kontroli w zakresie określonym ustawą, a więc wpuszczenia osób upoważnionych do tych jednostek i udostępnienia dokumentacji.

Minister przyznała jednak, że – choć nieliczne – to jednak zdarzają się sygnały o odmowie wpuszczenia osób upoważnionych do przeprowadzenia kontroli do niepublicznych szkół i placówek podlegających takiej kontroli oraz odmowie udostępnienia wglądu do niezbędnej dokumentacji.

– Dlatego resort rozważy możliwość wprowadzenia do ustawy o systemie oświaty zapisów stanowiących o sankcjach w przypadkach uniemożliwiania lub utrudniania przeprowadzenia kontroli wynikającej z postanowień art. 90 ust. 3f ustawy o systemie oświaty – oświadczyła minister Krystyna Szumilas. Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (10)

  • or, 2015-12-02 14:22:47

    Państwo płaci na ucznia 50 zł,duzo osób zamyka szkoły to jest paranoja JTS KRADNĄ pieniadze szkołolom,kiedy panstwo zacznie porzadnie finansowac szkoły niepubliczne,szkoły które bardzo dbaja o swoich słuchaczy
  • any, 2014-06-25 12:43:07

    Witam Tak jak istnieje mafia paliwowa, tak istnieje mafia szkół niepublicznych. Właściciele znaleźli sobie sposób na wyłudzanie setek milionów z budżetu państwa. Znam trzy szkoły niepubliczne dla dorosłych w jednym mieście. W każdej nauczycielom nie wolno wpisywać nieobecności do dzienników. Frek...wencja na zajęciach wynosi od kilku do kilkunastu procent! W każdej ze szkół, które znam ,ponad 80% słuchaczy powinno zostać skreślonych, gdyż nie spełniają warunku 50% obecności na zajęciach. Ministerstwo i samorządy w całej swojej naiwności myślą, że jakakolwiek szkoła niepubliczna dla dorosłych w Polsce skreśla słuchaczy z powodu nieuczęszczania na zajęcia. Żadna tego nie robi. Dlaczego tolerujecie MAFIĘ SZKÓŁ NIEPUBLICZNYCH!!! Przed zapowiedzianą kontrolą (kontrole są zapowiadane), w każdej niepublicznej szkole dla dorosłych trwa uzupełnianie dzienników i wyprowadzanie dokumentacji. Oczywiście w taki sposób, aby każdy słuchacz miał co najmniej 50% obecności. Wszyscy są zadowoleni, a najbardziej właściciele, którzy zarabiają (kradną ) miliony złotych. Inną sprawą jest handel zaświadczeniami do ZUS PCPR itp. Osoby pobierające świadczenia najczęściej również nie są zainteresowane nauką (dotyczy to jakichś 80% spośród pobierających świadczenia). Zapisują się do szkoły, biorą zaświadczenia , a następnym razem odwiedzają szkołę gdy trzeba zaliczyć semestr. Kolejna sprawa to handel świadectwami. Osoby, które nie były ani na jednych zajęciach w ciągu czterech czy sześciu semestrów, otrzymują świadectwa ukończenia szkoły średniej. Często są to półanalfabeci. Mógłbym tak pisać i pisać o tym jak niepubliczne szkoły dla dorosłych okradają państwo. Pozdrawiam  rozwiń
  • krzyciel, 2013-02-25 10:58:30

    Po pierwsze, to kontrolerzy nie muszą jeździć po całej Polsce i prosić o wstęp do biura rachunkowego, tylko informują odpowiednio wcześniej kontrolowaną placówkę o zakresie kontroli i ŻĄDAJĄ udostępnienia określonej dokumentacji. I to właściciel placówki przywozi księgi i pokazuje je kontrolerom. A ...jak kontrola będzie uważna i dociekliwa, to i fałszywe rachunki i faktury odkryje - to nie jest aż takie trudne. A "martwe dusze" są również w szkołach publicznych - sam miewałem w dzienniku uczniów, których nigdy (dosłownie - ani razu) nie widziałem na oczy. Ale ponieważ to była ich szkoła rejonowa, a rodzice ich nie wypisali, oni zaś nie mieli skończonych 18 lat - więc byli przepisywani z dziennika do dziennika, kończąc "naukę" w wieku 18 lat w pierwszej klasie gimnazjum (w którym zapewne nigdy nawet się nie pojawili). Oczywiście gmina kasę z MEN-u za tych uczniów też brała... Problemem placówek niepublicznych jest - moim przynajmniej zdaniem - to, że ich właścicielami nie są osoby przypadkowe. Jeżeli szkoła prowadzona jest przez kościół albo jakiegoś prominentnego działacza oświatowego (często z "solidarnościową" przeszłością), to czy gmina będzie chciała go skaleczyć?  rozwiń