Edukacja, likwidowanie szkół: obietnice minister edukacji to nic nowego

  • Piotr Toborek
  • 05-02-2015
  • drukuj
Argumenty minister edukacji, którymi chce przekonać małe gminy do zaniechania likwidacji szkół nie zrobiły na samorządowcach większego wrażenia.
Edukacja, likwidowanie szkół: obietnice minister edukacji to nic nowego
Likwidowanie małych szkół wymuszą zmiany demograficzne - fot.morguefile.com

Joanna Kluzik-Rostkowska napisała w liście do samorządowców: - Apeluję, aby przed przesądzeniem losów szkół, zwłaszcza małych podstawowych, raz jeszcze rozważyć wszystkie argumenty.

Apel minister można odczytać jako próbę powstrzymania likwidacje szkół - do 28 lutego władze samorządowe mają czas na podjęcie decyzji o ewentualnym zamknięciu szkół na swoim terenie, a mówi się, że w tym roku takich decyzji może być wyjątkowo dużo.

Ma to być spowodowane kłopotami finansowymi samorządów i faktem, że po wyborach łatwiej podjąć tak niepopularne uchwały

- Nie sądzę, żeby takich uchwał było więcej niż zwykle – mówi jednak Marek Olszewski współprzewodniczący Zespołu Edukacji przy Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

- To są naprawdę bardzo trudne i kosztowne decyzje i wójtowie podejmują je tylko w ostateczności – dodaje. – Przecież wiemy wszyscy jak przyjmowane jest likwidowanie szkoły przez mieszkańców, nikt bez konieczności nie będzie się więc na to decydował.

Jego zdaniem do likwidacji dojdzie tylko tam gdzie wymusi to demografia. – Wiadomo, że uczniów ubywa i w nie można prowadzić szkoły gdzie klasy mają po 3-4 osoby – dodaje. – W takich przypadkach zamykanie placów jest nieuniknione, ale myślę, że znacząco przybędzie takich przypadków za dwa-trzy lata.

Kluzik-Rostkowska na konferencji prasowej przypomniała, że wiejskie samorządy dostaną w tym roku na prowadzenie małych szkół – do 70 uczniów - więcej pieniędzy, jak wyliczyła o 1,1 tys. na jednego ucznia.

- To dla nas nie jest nowa informacja – komentuje Olszewski. – Do tego pieniędzy tak naprawdę nie dołożono, a tylko dokonano przesunięcia z gimnazjów do podstawówek.

W związku z tym, jak wstępnie wyliczono w Związku Gmin Wiejskich, w gminach gdzie sieć szkół jest rozproszona pieniędzy może być więcej, ale w innych ich ubędzie.

- Jak policzyliśmy są gminy, które zyskają 100-200, a nawet 300 tysięcy złotych, ale inne tyle samo stracą – mówi Paweł Tomczak dyrektor biura w Związku Gmin Wiejskich. – Statystyka dla małych szkół może więc będzie wyglądała lepiej, ale tak naprawdę nic się nie zmienia.

Olszewski dodaje, że w przypadku niewielkich szkół 1,1 tys. zł na ucznia to kwota, która wiele nie zmienia. – Pani minister mówi o szkołach do 70 uczniów, a w takich oddziały liczą po kilku - kilkunastu uczniów co powoduje, że roczny koszt kształcenia jednego dziecka sięga nawet 18 tysięcy złotych. Przy całym szacunku, dodatkowe 1,1 tys. nie jest kwotą decydującą – wyjaśnia.

Minister próbowała także przekonywać samorządowców przypominając o nadzwyczajnym znaczeniu małych szkół i o tym, że likwidacja nie rozwiąże problemów ekonomicznych gmin: -

Likwidacja małych szkół daje często pozorne oszczędności - powiedziała minister edukacji. - Budynki po zlikwidowanych lub skonsolidowanych szkołach często pozostają nadal na utrzymaniu gmin, bo trudno znaleźć na nie nabywców. Jeśli dzieci ze zlikwidowanej szkoły przejdą do szkoły zbiorczej, trzeba je będzie dowozić. Dojdą koszty związane z dojazdem i zatrudnieniem opiekuna - wyliczała.

Te argumenty także jednak nie zrobiły większego wrażenia na samorządowcach:

- My to wszystko wiemy, bo potrafimy liczyć – mówi Olszewski. – Problem jest w tym, że system finansowania, który obowiązuje dzisiaj stworzony był pod zupełnie inną politykę odnośnie małych szkół. Przecież jeszcze w 2000 roku rząd przekonywał nas, że to duże szkoły są lepsze i trzeba likwidować małe, kupować gimbusy bo to i oszczędniej, a dzięki łączeniu rośnie poziom kształcenia.

Jak dodaje przedstawiciel KWRiST, dlatego dzisiaj trzeba by zmienić nie tylko stosunek względem małych szkół, ale i cały system finansowania oświaty.

– Tylko systemowa zmiana może pomóc w rozwiązaniu tego problemu – podkreśla Olszewski. – Wiem, że to jest trudne i niestety nikt nie ma odwagi się za to zabrać.

 

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przygotujmy nowy system finansowania oświaty wspólnie - organizacje pozarządowe i samorządy. Niech to będzie obywatelski projekt ustawy o małych szkołach w gminach eksperymentalnych. Gminy takie przekazują wszystkie szkoły stowarzyszeniom rozwoju wsi i wprowadzają budżet obywatelski i innowacyjne, p...rorozwojowe gratyfikacje dla nauczycieli. Dzięki czemu nauczyciele z hamulcowych reform zmienią się w ich liderów. Obywatele zorganizowani w stowarzyszeniach, wspierani przez władze, staną się siłą rozwijającą swoje wsie i gminę. Początkiem zmiany jest nauczenie się liczenia wspólnych pieniędzy. Do tego stworzyliśmy matrycę kalkulacyjną finansów gminnych na oświatę. rozwiń

A. Kozińska z FIO, 2015-02-08 01:23:11 odpowiedz

Do gość:
Masz rację, ale kto z własnej woli pozbędzie się władzy i wypłaty ? Trzeba by świadomych mieszkańców, którzy zorganizują referendum tematyczne za przyłączeniem się do sąsiadów - i znajdą sąsiada, który ich zechce przyjąć :-))

Alka, 2015-02-06 22:19:00 odpowiedz

Dlatego powinno się polikwidować małe gminy np do 5000 osób, bo nie mogą nic zrobić,
bo mało pieniążków, a dużą cześć właśnie przejada administracja!!!

gość, 2015-02-06 20:08:00 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU