Fakty i liczby kontra minister Zalewska. Poznań policzył, ilu nauczycieli straci pracę

Kilkuset nauczycieli poznańskich szkół straci pracę w wyniku ministerialnej reformy edukacji. - Za tymi wyliczeniami kryją się konkretne decyzje dyrektorów szkół, wymuszone realnymi skutkami likwidacji gimnazjów - podkreśla Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.
Fakty i liczby kontra minister Zalewska. Poznań policzył, ilu nauczycieli straci pracę
eciwko rządowej reformie oświaty protestowali pod koniec marca nauczyciele w całym kraju (fot. poznan.pl)

•  Minister edukacji Anna Zalewska podczas wizyty w Poznaniu w poniedziałek (20 czerwca) zapewniała, że wskutek reformy żaden poznański nauczyciel nie straci pracy, zarzucając władzom miasta manipulowanie danymi.

• Zdaniem Anny Zalewskiej dane przedstawione przez poznański samorząd, to polityczna manipulacja. Podczas pobytu w Poznaniu poddała w wątpliwość metodologię wyliczeń miasta.

- Zwolnienia dotkną w największym stopniu nauczycieli zatrudnionych w gimnazjach. Trudno nie powiązać tego z reformą edukacji - mówi Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania. Z danych zebranych przez wydział od dyrektorów poznańskich szkół wynika, że zmiany dotkną 735 nauczycieli, z czego blisko 500 straci pracę.

- Dane są obiektywne. Są to liczby przekazane nam przez dyrektorów placówek i trudno z nimi dyskutować. Wynika z nich jednoznacznie, ilu nauczycieli straci prace i z jakich powodów - podkreśla Przemysław Foligowski. - My nie mówimy przecież, że cały ruch służbowy wynika wyłącznie z reformy. Mówimy tylko, że przy okazji zmian organizacyjnych wynikających z likwidacji gimnazjów nauczyciele tracą pracę i te dane pokazują to dość jasno. To nie jest kwestia naszej interpretacji - dodaje.

Ruch służbowy, jak zaznaczają pracownicy Wydziały Oświaty, już w ubiegłym roku był wzmożony, co wiązało się ze zmianą wieku obowiązku szkolnego oraz zapowiedzią likwidacji gimnazjów. W tym roku zmian kadrowych w szkołach będzie jeszcze więcej. Tymczasem minister edukacji Anna Zalewska zapewnia, że wskutek reformy oświaty, etaty nauczycieli są niezagrożone.

- Nie wiem, jaką metodologię przyjmuje ministerstwo. Być może dane dotyczące zwolnień nauczycieli traktowane są przez rząd Prawa i Sprawiedliwości równie wybiórczo, jak rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego, gdzie niektóre z nich są wyrokiem, a inne nie - mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. - W całym kraju Związek Nauczycielstwa Polskiego zbiera dane dotyczące zwolnień. Potwierdzenia rozwiązywania umów lub ich nieprzedłużenia  przesyłają sami nauczyciele. W Poznaniu takich osób niestety jest kilkaset. To są konkretne liczby i ta brutalna prawda boli ministerstwo. Dlatego próbuje zaklinać rzeczywistość i przedstawiać ją inną niż jest. My, jako władze samorządowe, nie możemy jednak udawać, że nie ma tego problemu. Przestrzegaliśmy zresztą, podobnie jak inne środowiska, że likwidacja gimnazjów wymusi zwolnienia nauczycieli  - podkreśla prezydent.

Z danych Wydziału Oświaty wynika, że zwolnienia ze względów organizacyjnych, takich jak zmniejszenie liczby godzin i brak oddziałów, obejmą 32 nauczycieli. 419 pedagogów, o ponad 100 więcej niż przed rokiem, straci pracę z powodu nieprzedłużenia umowy na czas określony. 158 osób dotknie ograniczenie zatrudnienia, czyli zmniejszenie liczby godzin, co skutkuje proporcjonalnym obniżeniem wynagrodzenia. Zdaniem Anny Zalewskiej, dane przedstawione przez poznański samorząd, to polityczna manipulacja. Podczas pobytu w Poznaniu poddała w wątpliwość metodologię tych wyliczeń.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Popieram obecnie wprowadzaną reformę. Od ratowania nauczycieli są Powiatowe Urzędy Pracy. Nauczyciele, ponoć tacy wykształceni, ponoć pracowici, ponoć kreatywni i ponoć dokształcający się ustawicznie - nie powinni mieć trudności w znalezieniu innej pracy ( może nawet lepiej płatnej niż wynagrodzeni...e nauczycielskie na które tak narzekają ). Nauczyciele = do roboty. To oznacza: tam, gdzie nie ma przerostów zatrudnienia i koniecznie, jak my, pod reżimem Kodeksu pracy. Pracując na zasadzie Kodeksu pracy nareszcie przestaniecie skomleć i narzekać. Najbardziej polecam Wam pracę w prywatnych jednostkach. Będziecie mogli się realizować, musieli rozwijać i strajkowanie, protestowanie, marudzenie minie Wam. Wyzdrowiejecie i nie będziecie musieli korzystać z rocznych urlopów zdrowotnych. Pracując ( nie w szkołach ) nie będziecie tak przemęczeni - wystarczą Wam 26 dni urlopu w roku ( zamiast 2 miesięcznych wakacji, ferii i licznych świąt ...) Same plusy ( dla uczniów i dla Was ). Dla budżetu miasta też same plusy. rozwiń

Refromę edukacji popieram, 2017-06-22 01:20:36 odpowiedz

Do sylwek: w podstawówkach nauczyciele robią podyplomowe aby mieć nadgodziny. A nawet nauczyciel chemii fizyki biologii lub geografii ma jeździć po paru szkołach żeby łączyć etat. Wielokrotność konferencji czasu na dojazd nikt nie liczy. Poza tym kolejna fala zwolnień będzie jak już gimnazja zostaną... wygaszone bo automatycznie zmniejsza się liczba godzin. rozwiń

Joanna, 2017-06-21 10:37:37 odpowiedz

a ja myślę, że reforma została wprowadzona zbyt pochopnie

bea, 2017-06-21 09:50:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE