Forma reformy edukacji i likwidacji gimnazjów jeszcze nas zaskoczy

– Ostateczny kształt reformy edukacji może w wielu miejscach okazać się zupełnie inny niż projekt przedstawiony przez minister Annę Zalewską - zapewnia w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Lech Sprawka z PiS, nauczyciel i przewodniczący sejmowej podkomisji stałej do spraw ekonomiki edukacji i nauki. Sprawka nie ma jednak dobrych informacji dla części nauczycieli. Mówi wprost, którzy z nich mogą się liczyć z utratą pracy.
Forma reformy edukacji i likwidacji gimnazjów jeszcze nas zaskoczy
Największą wadą nowego ustroju szkolnego jest to, że niektóre rozwiązania są niekorzystne dla nauczania dzieci w małych szkołach, głównie dzieci z gmin wiejskich – mówi Lech Sprawka /Fot.arch. posła/

Czy reforma oświaty w formie przedstawionej przez minister edukacji narodowej Annę Zalewską jest potrzebna, wszechstronna, przemyślana, oczekiwana przez Polaków? Pchnie naszą edukację na wyższy poziom i będzie dobrze służyć dzieciom, nauczycielom i rodzicom?

Lech Sprawka, przewodniczący sejmowej podkomisji stałej do spraw ekonomiki edukacji i nauki: – Na tak sformułowane pytania nie odpowiadam wprost ani twierdząco, ani przecząco. Każda zmiana ustroju szkolnego ma zarówno swoje zalety, jak i wady.

Jak wygląda ten bilans w projekcie minister Zalewskiej?

– Jeśli chce się wskazać główne zalety najnowszej propozycji reformy edukacji, nasuwają się przede wszystkim trzy argumenty: ośmioklasowa szkoła podstawowa pozwala, by uczniowie przez dłuższy czas byli bliżej domu. Jest duże oczekiwanie ze strony społeczeństwa, by VII i VIII klasa była blisko domu, by była w tej samej szkole, do której dziecko chodziło. Wszystkim powinno zależeć, by poziom kształcenia w tych szkołach był na jak najwyższym poziomie.

Druga zaleta to możliwość lepszego zorganizowania uczenia w czteroletnim liceum ogólnokształcącym. Od września 2009 r. nastąpiła niekorzystna zmiana organizacji kształcenia w LO, ograniczająca kształcenie w zakresie przedmiotów przyrodniczych, tzn. fizyki, chemii, biologii i geografii, a więc przedmiotów, które oprócz języka polskiego, matematyki i historii są bazą do dalszego kształcenia, łącznie z kształceniem zawodowym zarówno na poziomie średnim, jak i wyższym.

Czytaj też: Posłowie PiS apelują do swojego rządu: W programach nauczania muszą być Kresy

I wreszcie, po trzecie, zmianie ustroju szkolnego towarzyszy zmiana podstawy programowej, szczególnie na poziomie licealnym. To główne zalety ważne z punktu widzenia przyszłych interesów ucznia, który przecież ucząc się, przygotowuje się do pracy, która jest najważniejszą powinnością każdego człowieka.

Przecież brak podstawy programowej to jeden z koronnych argumentów krytyki reformy edukacji. Może należało poczekać ze zmianami w oświacie do czasu opracowania nowej podstawy programowej? Teraz, kiedy 7-latkowie uczą się według programu przygotowanego dla 6-latków, to trochę tak, jakby powtarzali klasę.

– Podstawy programowej w całkowitym oderwaniu od ustroju szkolnego opracować się nie da. Jest to kwestia zaplanowania, jakie przedmioty mają być na jakim poziomie, i dopiero w ślad za tym opracowuje się koncepcję kształcenia.

Można się zastanawiać, w jaki sposób opracować harmonogram wdrażania poszczególnych elementów reformy tak, żeby były one wszystkie na jak najwyższym poziomie i by zmiany w edukacji następowały w sposób wywołujący jak najmniejsze zamieszanie.

Pewnych kłopotów organizacyjnych nie da się uniknąć. Każda zmiana, nawet remont domu, stwarza niedogodności w codziennym życiu. Stąd też decyzje powinny zapaść razem i na to nałożyć trzeba dobry harmonogram kolejnych czynności: podstawę programową, zmiany organizacyjne, uruchomienie zmian w systemie kształcenia i dokształcania nauczycieli.

 


KOMENTARZE (16)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do adek: inaczej?

men, 2016-10-06 13:55:23 odpowiedz

Do nauczyciel: racja, podzielam to zdanie

zojka, 2016-10-05 08:52:10 odpowiedz

Do men:
Jest tylko inteligentny.

adek, 2016-10-02 18:05:01 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE