Gdańsk: kurator oświaty chce, by rozważyć odwołanie dyrektora. Co na to miasto?

Monika Kończyk, pomorska kurator oświaty sugeruje, by rozważyć odwołanie dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7. To właśnie pod tą szkołą doszło do brutalnego pobicia gimnazjalistki. Pismo kuratora trafiło do gdańskiego ratusza. Dobrą zasadą i normą jest nieferowanie wyroków przed zakończeniem postępowania – komentują urzędnicy.
Gdańsk: kurator oświaty chce, by rozważyć odwołanie dyrektora. Co na to miasto?
Monika Kończyk, pomorska kurator oświaty. (fot. gdansk.pl)

Do pobicia gimnazjalistki doszło 11 maja. W zdarzeniu udział wzięły trzy nastolatki oraz ich kolega, który nagrał pobicie, a następnie umieścił to nagranie w sieci. Pomorska kurator oświaty wskazuje, że do zajścia doszło raptem 50 metrów od szkoły. W związku z tym Monika Kończyk wystąpiła do prezydenta Gdańska o rozważenie zasadności odwołania dyrektora szkoły. Zapowiada również, że złoży do wojewody pomorskiego wnioski o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec pracowników szkoły. Jej zdaniem nie dopełnili oni obowiązków służbowych.

W związku z wnioskiem Moniki Kończyk gdański ratusz wystosował specjalne oświadczenie, pod którym podpisał się Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta ds. polityki społecznej. Informuje on, że organ prowadzący szczegółowo zapozna się z pismem kurator i ustaleniami pokontrolnymi jego zespołu. Do zarzutów będzie musiał ustosunkować się dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 w Gdańsku.

- Dyrektor został wezwany na spotkanie w celu złożenia wyjaśnień – czytamy w oświadczeniu.

Zastępca prezydenta Gdańska zwraca uwagę, że w swym piśmie kurator nie składa wniosku o odwołanie dyrektora, a jedynie przekazuje organowi prowadzącemu informacje o stwierdzonych uchybieniach. Podkreśla również, że zgodnie z prawem oświatowym kurator ma możliwość dokonania negatywnej oceny pracy dyrektora placówki, co skutkowałoby odwołaniem z funkcji, jednak z tej możliwości Monika Kończyk nie skorzystała.

- Dobrą zasadą i normą jest nieferowanie wyroków przed zakończeniem postępowania. Nie zapominajmy, że dobrem nadrzędnym jest zapewnienie właściwych warunków nauki i rozwoju uczniom szkoły, dogłębne wyjaśnienie sprawy, a także zaproponowanie oraz wdrożenie działań naprawczych – stwierdza Piotr Kowalczuk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Z. Walczak: a nowa szkoła z otwartymi rękami przyjmie takich uczniów... "w normalnym państwie" ?

dyrek, 2017-05-31 10:41:45 odpowiedz

W normalnym państwie, po takim wydarzeniu dyrektor powinien wyrzucić ze szkoły osoby winne tego zajścia a rodzice powinni znaleźć nową szkołę dla swoich gagatków. Ze stuprocentową pewnością można stwierdzić, że gdyby w tym i podobnych przypadkach dyrektorzy usuwali uczniów ze szkół to kuratorzy by ...ich przywracali. Dyrektorzy i nauczyciele są w tej chwili ubezwłasnowolnieni w swoich poczynaniach wobec uczniów. Mogą im tylko ewentualnie pogrozić palcem. A i tego nie jestem pewien. rozwiń

Z. Walczak, 2017-05-25 14:35:41 odpowiedz

Ludzie, dajcie żyć! Zalewska wykorzystuje tę sytuację, żeby udowodnić samorządom nieudolność. Podobnie było w Warszawie: "gasiła pożar" związany z protestem rodziców i uczniów wobec dyrektorki jednej ze szkół. Lepiej niech się zajmie swoją deformą oświaty.

obserwator, 2017-05-24 14:08:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE