IBE: Koszty dostosowania szkoły do potrzeb uczniów z orzeczoną niepełnosprawnością są bardzo wysokie

- Zdecydowana większość rodziców ma dobrą opinię na temat szkoły, do której uczęszczają ich niepełnosprawne dzieci- wynika z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Edukacyjnych. Jednak, jak podkreśla dr Paweł Kubicki widać wyraźnie, że wiele dzieci podąża ścieżką "od włączania do segregacji".
IBE: Koszty dostosowania szkoły do potrzeb uczniów z orzeczoną niepełnosprawnością są bardzo wysokie
Większość rodziców ma dobrą opinię na temat szkoły, do której uczęszczają ich niepełnosprawne dzieci (Zespół Szkół Specjalnych Nr 109 imienia dr Anny Lechowicz w Warszawie, fot. zs109.waw.pl)

Badaniem prowadzonym przez Instytut Badań Edukacyjnych objęto edukację dzieci posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydane z uwagi na niepełnosprawność.

Jak podkreślają autorzy badania, zdecydowana większość rodziców ma dobrą opinię na temat szkoły, do której uczęszczają ich niepełnosprawne dzieci. Placówkę bardzo dobrze ocenia aż 72 proc. rodziców dzieci uczących się w szkołach specjalnych i ok. 60 proc. rodziców dzieci uczęszczających do szkół integracyjnych i ogólnodostępnych.

Jednak, jak podkreśla dr Paweł Kubicki z IBE, mimo pozytywnych ocen rodziców widać wyraźnie, że wiele dzieci podąża ścieżką "od włączania do segregacji" - to znaczy, że im dłużej uczeń jest w edukacji, tym większe prawdopodobieństwo, że nawet jeżeli zaczął naukę w szkole ogólnodostępnej, to skończy w integracyjnej albo specjalnej.

Jak pokazało badanie, aż jedna trzecia rodziców przeniosła swoje dzieci z ogólnodostępnej szkoły podstawowej do innej szkoły w trakcie edukacji. Najczęstszym powodem zmiany szkoły jest stwierdzenie, że dziecko nie radziło sobie ze względu na niepełnosprawność. Jak zauważają autorzy badania, można przypuszczać, że przeniesienie dziecka ze szkoły ogólnodostępnej to efekt swego rodzaju bezradności szkoły i rodziców, którzy, nie widząc szans na zmianę sytuacji w obecnej szkole, decydują się na szukanie rozwiązań gdzie indziej.

Co ciekawe, pozytywne opinie rodziców o szkole nie wiążą się z ich współpracą z nauczycielami w planowaniu edukacji i terapii dziecka. Jedynie co czwarty rodzic brał udział w tworzeniu indywidualnego programu edukacyjno-terapeutycznego (IPET), a co piąty nawet nie wiedział, czym jest IPET.

Rodzice najczęściej kontaktują się ze szkołą, by dowiedzieć się o wynikach dziecka w nauce oraz w związku z jego zachowaniem i kłopotami z rówieśnikami. Niemal co trzeci rodzic rozmawia z nauczycielami przynajmniej raz w tygodniu, a co piąty - rzadziej niż raz na miesiąc.

Jak zauważają autorzy badania, szkoły specjalne mają najlepiej wyszkoloną kadrę i wyposażenie dostosowane do nauczania dzieci z niepełnosprawnością. Prawie 70 proc. szkół ogólnodostępnych nie zatrudnia psychologa, podczas gdy w przypadku szkół integracyjnych odsetek ten spada do jednej trzeciej, a w specjalnych do 19 proc. Podobnie jest z dostępnością do logopedy - zatrudnia go niespełna 60 proc. szkół ogólnodostępnych i 86 proc. szkół specjalnych.

Autorzy raportu zwracają uwagę na wysokie koszty dostosowania szkoły do potrzeb uczniów z orzeczoną niepełnosprawnością i rekomendują wypracowanie mechanizmów wspierania szkół, które stykają się z takimi dziećmi po raz pierwszy. Eksperci IBE wskazują również na konieczność ograniczenia liczby przejść ze szkół ogólnodostępnych do innych placówek ze względu na niepełnosprawność i niemożność uzyskania adekwatnego wsparcia dla dziecka.

Badaniem objęto ponad 3 tys. rodziców uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i gimnazjalnych posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydane z uwagi na niepełnosprawność. Przeprowadzono również wywiady z dyrektorami szkół specjalnych i ogólnodostępnych. Badanie trwało od grudnia 2013 r. do listopada 2014 r.

Badanie było objęte patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich. Koncepcję i narzędzia badawcze opracował Instytut Badań Edukacyjnych, a badania realizowała firma PBS Spółka z o.o.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Moja córka jest uczennicą zespołu szkół jest w szkole specjalnej w której dla dzieci niepełnosprawnych zastosowano windę ale ze względu na brak funduszy lub z powodu starego budynku dojeżdża ona tylko na 1 piętro a sale rewalidacyjne dyrektor zrobił na 2pietrze gdy zwróciłam mu uwagę że tak ...nie powinno być był wyraźnie niezadowolony. Poprostu dzieci z większą niepełnosprawnością nie są chyba mile widziane. Innym razem poprosiłam o poręcz na schody przed szkołą żebym mogła wyjść z córką do szkoły( bo córka po schodach wchodzi tylko że w tej szkole są one bardzo strome )to podobno nie zgodził się konserwator zabytków bo szkoła ta to zabytek podobno. rozwiń

Rozczarowany rodzic, 2015-03-28 16:23:47 odpowiedz

Wszystko zależy od diagnozy neurofizjologicznej i stosowanej przez nauczyciela metodyki. Absolutnie niedopuszczalne jest stosować tylko kryterium finasowe w ocenie istnienia takich klas!!!!

Starsza, 2015-03-24 20:20:41 odpowiedz

Edukacja osób niepełnosprawnych jest trudniejsza i dłuższa, dlatego pomimo szkół integracyjnych osoby takie zaczynają mieć zaległości i nie wytrzymują presji. Na koniec edukację kończą wraz z wiekiem, nie znaczy, że ich edukacja się kończy. Potem trafiają na Warsztaty Terapii Zajęciowej, głownie org...anizacji pozarządowych. Takich jak nasza. Nie stanowimy jednak elementu edukacji podstawowej, choć to my mamy dać im ostatnie szlify pozwalające na jak najbardziej normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. O tym etapie edukacji osób niepełnosprawnych już jednak nie napisano... Może powinno to jednak wyglądać nieco inaczej? rozwiń

Fundacja Perpetuum Mobile, 2015-03-24 15:19:50 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE