Ile na zajęcia dodatkowe w przedszkolu?

W dużych miastach 48 proc. pieniędzy przekazanych samorządom w dotacji przedszkolnej, to środki, które mogą być przeznaczone na zajęcia dodatkowe - powiedział w czwartek wiceminister edukacji Przemysław Krzyżanowski. Powołał się na analizę przeprowadzoną przez MEN.
Ile na zajęcia dodatkowe w przedszkolu?

Krzyżanowski odpowiadał w Sejmie na pytania posłów PiS Dariusza Piontkowskiego i Zbigniewa Dolaty. Związane były one z likwidacją w przedszkolach płatnych zajęć dodatkowych po wprowadzeniu przepisów, zgodnie z którymi za każdą dodatkową godzinę, jaką dziecko spędza w przedszkolu rodzice płacą nie więcej niż złotówkę. Pięć godzin w przedszkolu jest bezpłatnych.

Czytaj też: Sposób na zadania dodatkowe w przedszkolach

Wiceminister przypomniał, że na dofinansowanie edukacji przedszkolnej z budżetu państwa przeznaczono w tym roku 504 mln zł. Środki te mają zrekompensować samorządom ubytek wpływów po obniżeniu opłat wnoszonych przez rodziców oraz mają służyć rozwojowi edukacji przedszkolnej. Według Krzyżanowskiego w skali kraju średnio jedna trzecia tych środków idzie na refundację, a dwie trzecie na rozwój edukacji przedszkolnej.

Poinformował, że resort edukacji przeprowadził analizę we wszystkich powiatach grodzkich, czyli we wszystkich miastach metropolitalnych, wszystkich miastach wojewódzkich i wszystkich byłych miastach wojewódzkich - ogółem w 66 miastach. "Okazało się, że około 48 proc. wszystkich pieniędzy, które przekazaliśmy do tych dużych miast, to środki, które te samorządy mogą przekazać m.in. na zajęcia dodatkowe. To jest 2,5 tys. na jeden oddział przedszkolny, to jest 414 zł na jedno dziecko" - poinformował Krzyżanowski. Przypomniał, że w 2014 r. i w latach następnych na dotację przeznaczonych będzie z budżetu ponad 1,5 mld zł.

Czytaj też: Przedszkola za złotówkę. Jak to będzie wyglądać?

Jak zaznaczył, to wystarczające środki by samorządy mogły zorganizować dodatkowe zajęcia dla dzieci bez ponoszenia dodatkowych kosztów przez rodziców. Podał, że część miast np. Warszawa i Koszalin podjęły już decyzję, że będą finansować takie zajęcia. Dodał, że zajęcia dodatkowe w przedszkolach nigdy nie rozpoczynały się 1 września, ale zawsze później - w połowie września lub w październiku.

Wiceminister przypomniał, że wychowanie, edukacja przez sztukę, czyli zajęcia rytmiczne, umuzykalniające i plastyczne, są ujęte w podstawie programowej wychowania przedszkolnego. "To wszystko przedszkole powinno realizować w ramach realizacji podstawy programowej" - podkreślił.

Podstawa programowa wychowania przedszkolnego, jest odpowiednikiem podstawy programowej kształcenia ogólnego obowiązującej w szkołach. Podstawa programowa powinna być realizowana przez przedszkola w ramach pięciu bezpłatnych godzin.

Krzyżanowski przypomniał też, że kwestie związane z organizacją zajęć logopedycznych, które w niektórych przedszkolach odbywały się w ramach płatnych zajęć dodatkowych, reguluje rozporządzenie o pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Zgodnie z nim dzieci mają prawo do takiej pomocy bezpłatnie.

Wiceszef resortu edukacji poinformował także, że przed wprowadzeniem programu "przedszkole za złotówkę" w niektórych miastach rodzice płacili za pobyt w przedszkolu jednego dziecka nawet 350 zł miesięcznie. Tak działo się w przypadku, gdy dziecko przebywało tam cztery godziny dłużej niż pięć godzin bezpłatnych, a opłata za dodatkową godzinę wynosiło 4 złote. Zaznaczył, że były miasta, z taką wysokością opłat. Obecnie w tym samym mieście rodzina za cztery dodatkowe godziny płaci niecałe 100 zł.

"Jeżeli dołożymy do tamtych opłat zajęcia, które były dodatkowo opłacane przez rodziców, to wydawali oni 500-600 zł" - podał Krzyżanowski. Poinformował, że w zależności od miejscowości za zajęcia dodatkowe rodzice płacili od 30-50 zł do nawet 100 zł. Tymczasem 3-4-latki mają zajęcia 15-minutowe, a 5-latki trwające do 30 minut.

Wiceminister zwrócił też uwagę, na to, że w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych wszystkie zajęcia dodatkowo rozwijające zainteresowania i umiejętności uczniów są bezpłatne.

"Myślę, że ten krok, który zaproponowaliśmy to ulga dla portfeli rodziców i powrót do pewnej normalności" - ocenił Krzyżanowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przedszkole Publiczne w Zabrzegu (gmina Czechowice) - zajęcia odpłatne jak były tak są (rytmika 12.30 do 15.00). Naiwni rodzice płacą, a w przedszkolu pracuje nauczyciel dyplomowany wychowania przedszkolnego , który świetnie gra na pianinie (skończona szkoła muzyczna I stopnia). Czy ktoś może mi to... wyjaśnić? O co w tym wszystkim chodzi? rozwiń

Roidzic, 2013-10-12 11:39:18 odpowiedz

Tylko 48% pieniędzy przekazanych samorządom w dotacji przedszkolnej, to środki, które mogą być przeznaczone na zajęcia dodatkowe? A co z reszta - 52 % załata długi pozaciągane przez samo-rzadzacych? Należy pogonić z przedszkoli te psudo-firemki, które przychodzą na gotowe, bo mają grunt przygotowany... przez przedszkolanki. Tacy "specjaliści" zgarniają grubą kasę za zajęcia prowadzone bez żadnego merytorycznego nadzoru. Samo-rzadzącym to jest wygodne, bo im solą w oku są nauczycielki, wiec najchętniej wszystko by sprywatyzowali. rozwiń

podpisałem, 2013-09-26 22:22:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE