Jak uczyć edukacji seksualnej w szkołach?

Najpierw trzeba zrobić badania dotyczące m.in. tego, skąd młodzi ludzie czerpią wiedzę na temat seksu, by wiedzieć jak szkoła ma ją uzupełnić; potem będzie decyzja, jak powinny być realizowane zajęcia z tej tematyki - zapowiedziała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.
Jak uczyć edukacji seksualnej w szkołach?

W jej ocenie, spór o to, czy edukować seksualnie i ewentualnie jak, oparty jest na intuicji, a nie wiedzy, skąd młodzież czerpie informacje i jak postrzega tę sferę. "Przydałyby się badania, żeby zobaczyć, co młodzi ludzie wiedzą na temat seksu, i skąd tę wiedzę czerpią. Podejrzewam, że w dużej mierze jest to wiedza zwulgaryzowana, internetowa" - powiedziała Kluzik-Rostkowska w piątek dziennikarzom w Sejmie. Dodała, że jako minister ma możliwość przeprowadzenia takich badań oraz rozpoczęła rozmowy na ten temat.

Czytaj też:  Edukacja seksualna w zależności od poglądów

W jej ocenie, minęły już czasy, w których, gdy rodzic nie powiedział dziecku o tym, co to jest seks, to dziecko nie dowiedziało się z innych źródeł. "Dziś wchodzącym w dorosłość młodym ludziom powinniśmy móc przekazać wiedzę, która pozwoli im uniknąć sytuacji ryzykownych, determinujących nieraz całe ich życie" - zaznaczyła. Jednocześnie podkreśliła, że chce uszanować autonomię rodziny, m.in. jej poglądy religijne.

"Uważam, że MEN po spokojnych badaniach, które - mam nadzieję - będą daleko od polityki, będzie potrafiło przedstawić propozycję, która będzie interesująca i będzie szła w stronę, w którą chciałabym, żeby poszła, by przekazywać młodym ludziom taki rodzaj wiedzy, który pozwoli im dojrzale wejść w dorosłe życie, szanując sytuacje, gdy rodzice powiedzą nie" - zaznaczyła Kluzik-Rostkowska. Podkreśliła, że nie przesądziła jeszcze, jaka będzie formuła tych zajęć.

Według piątkowej "Gazety Wyborczej", minister edukacji chce, aby zamiast jednego przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie" dla wszystkich uczniów, można byłoby wybrać spośród kilku ścieżek edukacyjnych. "Jednym uczniom szkoła zaproponuje konserwatywne zajęcia o życiu w rodzinie (...). Na równoległych zajęciach ich koledzy z tej samej klasy dowiedzą się o różnych sposobach antykoncepcji (...). Jeszcze inni będą dodatkowo rozmawiać o homoseksualizmie lub o prawach kobiet" - napisano w gazecie. Według "GW", ma to pogodzić rozbieżne światopoglądy rodziców.

Obecnie zajęcia z "Wychowania do życia w rodzinie" prowadzone są w szkołach podstawowych (w klasach V-VI), gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych w ramach godzin przeznaczonych w szkolnych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły: w każdej klasie po 14 godzin, w tym po 5 godzin z podziałem na grupy dziewcząt i chłopców. O tym, czy uczniowie uczestniczą w zajęciach decydują rodzice. Edukacja seksualna jest tylko jednym z elementów tych zajęć. Sposób ich prowadzenia oraz zakres przekazywanej na nich wiedzy jest krytykowany przez edukatorów seksualnych i środowiska liberalne.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przesunięcie środka ciężkości w wychowaniu na seks jest niedopuszczalnym (moim zdaniem -mam 67lat) chodzeniem na skróty. To przesunięcie na seks widać i słychać w reklamach telewizyjnych i radiowych. Gdy słucha i ogląda je dziecko i młodzież musi odnosić wrażenie ,że to co w życiu najważniejsze to... SEKS.Nigdzie po drodze nie słyszy, że seks powinien być zwieńczeniem miłości a nie sportem,dobrze rozumianej odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka a nie zaliczaniem kolejnych numerków, że seks i miłość to nie zawsze znaczy to samo. Mówienie wyłącznie o seksie z pominięciem chociażby wymienionych wcześniej aspektów kończy się często katastrofą.Aborcja, mordowanie własnych dzieci i chowanie ich do beczek czy zamrażalnika, czy też oddawanie własnych dzieci do domów dziecka, to już widoczny skutek przesunięcia sensu życia wyłącznie na seks. Seks jest bardzo ważnym dopełnieniem życia, jednak ośmielę się powiedzieć (mając za sobą udane życie rodzinne, dorosłe dzieci i dorastające wnuki) nie najważniejszym. Seks to bardzo delikatna sfera życia.Seks to powinna być wisienka na torcie codzienności. Gdzie i kto przekazuje czy też przekaże dzisiaj dziecku takie treści? (Powinna to robić przede wszystkim rodzina). Jak one(te delikatne treści) będą brzmiały chociażby przy owych nieszczęsnych reklamach nastawionych wyłącznie na kasę, czy filmach pornograficznych do których dzieci mają dostęp( wystarczy zapamiętać na którym kanale i w jakich godzinach można je obejrzeć) ? Przekazywanie tak delikatnych treści na forum klasy może spowodować takie skutki jak podanie oseskowi schabowego!Pamiętajmy wychowujemy (także seksualnie) wszyscy, codziennie w każdej minucie przykładem, reklamą, filmem, rozmową.Trzeba dzieci przygotowywać do życia w tym do odpowiedzialnego seksu. Wszystko w odpowiedni sposób w odpowiednim czasie i przez odpowiednie osoby .To trudne, ważne i odpowiedzialne zadanie i na pewno nie wolno tu chodzić na skróty. rozwiń

babcia, 2013-12-28 13:28:42 odpowiedz

TO JEST OKRUTNE,WSTRĘTNE I NIEGODNE!!!

SWAT, 2013-12-16 21:11:05 odpowiedz

Rzeczywiście odpowiedź na to pytanie jest trudna, bo kto wie jak uczyć edukacji, a tym bardziej seksualnej ????

Alka, 2013-12-14 23:33:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE