Joanna Kluzik-Rostkowska, MEN: Ścieżka kariery, którą określa Karta nauczyciela trwa dość krótko

Karta nauczyciela zablokowała kadrowo polską szkołę. Zaledwie 
co 30. nauczyciel jest stażystą.

Joanna Kluzik-Rostkowska, MEN: Ścieżka kariery, którą określa Karta nauczyciela trwa dość krótko
Nauczyciel, który osiągnął już ostatni etap kariery, nie może być później motywowany do lepszej pracy wyższymi zarobkami (fot.flickr.com/ Ilmicrofono Oggiono)

Pracujący w publicznych szkołach i przedszkolach nauczyciele są zaszeregowani w cztery tzw. stopnie awansu zawodowego. Rozpoczynający pracę stażyści po kilku latach stają się nauczycielami kontraktowymi, następnie mianowanymi i w końcu dyplomowanymi - podaje "Rzeczpospolita".

"Taka ścieżka kariery, którą określa Karta nauczyciela, trwa dość krótko. Najwyższy stopień awansu można osiągnąć nawet w osiem, dziewięć lat" - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej.

Dodaje, że jest to problem, bo po pierwsze nauczyciel, który osiągnął już ostatni etap kariery, nie może być później motywowany do lepszej pracy wyższymi zarobkami (reguluje je sztywno Karta), a po drugie, nawet gdy pracuje nieefektywnie, niezwykle trudno jest go zwolnić (tu także chroni go Karta).

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, broni struktury zatrudnienia w szkołach. Zwraca uwagę, że rząd wydłużył okres pracy nauczycieli, likwidując ich przywileje emerytalne. Ponadto nie zgadza się z zarzutami, że pedagodzy, którzy osiągnęli już najwyższy stopień awansu, pracują gorzej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do olo: w ministry idą takie t.... jak ty, bez żadnej uczelni (no może płatnej)

ewa, 2015-03-23 22:12:43 odpowiedz

Pani Joanno
Po pierwsze primo to Pani szef Donek wydłużył wiek emerytalny do 67 lat blokując dopływ młodych do zawodu. Jeżeli podniesie Pani wiek emerytalny do 95 lat jeszcze mniej młodych znajdzie sę w zawodzie. Jedyny plus jest taki że jeden nauczyciel będzie uczył 4 pokolenia uczniów nie j
...ak dzisiaj tylko 3.
2. Po drugie primo aby sytuację zmienić można tuż przed emeryturą nauczyciela dziadka posłać precz na zieloną trawkę i zatrudnić nawego, młodego najlepiej z biura pośrednictwa pracy na umowie śmieciowej.
3. Po trzecie primo zysk z całej operacjiprzeznaczyć proponuję na premie dla Pani i całego resortu za uzdrownienie oświaty
Gdyby nauczycieli mieli odrobinę górniczej determinacj byłoby już dawno po impreziei. Mam nadzieję żę te obietnice Broniarza to nie i całemu rządowi tylko czcza gadanina. Jeśli nie nauczyciele to kto może gest Kozakiewicza Jołannie i całemu rządowi pokazać. Odrobinę nieokrzesania w dążeniu do osiągania celu życzę
rozwiń

pllo, 2015-03-23 17:54:22 odpowiedz

Rzecz nie w likwidowaniu związków zawodowych. Stopnie specjalizacji zawodowej są tak samo jak stopnie naukowe obciążone wyalienowaniem z pola pracy, z niskiej społecznej użyteczności awansów. Za wybitnego nauczyciela powinien być ten uznany, którego uczniowie osiągają życiowe (nie szkolne) po szkoln...e sukcesy. Wybitny naukowiec to ten, którego myśl (dorobek) znajduje zastosowania w realnym życiu społecznym. Ani naukowcy ani nauczyciele nie są w Polsce rozliczani z efektów ich starań o stopnie i tytuły. Dlaczego tak jest? Wystarczy porównać procedury polskich awansów z amerykańskimi lub niemieckimi, a te być może nie są w świecie najlepsze, ale są dobre. Polskie systemy awansów zawodowych (poza rynkiem) są fatalne, oderwane od rzeczywistych owoców pracy awansowanych. Pracodawcy nawet nie próbują oceniać pracy nauczycieli, a losy absolwentów szkół także ich nie interesują. To kto ocenia uprawnienia do ,,stopni specjalizacji zawodowych" nauczycieli, stopni, które o żadnych nowych kompetencjach nie informują? Oceniają nauczycieli osoby, które na pracy szkolnej delikatnie mówiąc średnio się znają (zwykle w szkole nie pracowały) i które nie odważą się zatrzymać kogokolwiek zdeterminowanego na awansowanie się. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2015-03-23 13:46:12 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE