Kluzik-Rostkowska: jestem wielką zwolenniczką małych szkół

Jestem wdzięczna wszystkim organizacjom, które decydują się na przejmowanie małych szkół - mówi minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.
Kluzik-Rostkowska: jestem wielką zwolenniczką małych szkół
(fot. men.gov.pl)

Szefowa resortu edukacji przypomniała, że subwencja oświatowa, którą rząd przekazuje na uczniów to 40 mld zł, część kosztów ponoszą także samorządy. "Są samorządy bogate, które mogą dołożyć do dobrych szkół i samorządy mniej zasobne, które nawet, gdyby wyłożyły 80 proc. swoich środków to i tak będzie problem" - mówiła minister podczas debaty o finansowaniu oświaty na Europejskim Kongresie Samorządów. Obraduje on od poniedziałku (4 maja) w Krakowie.

Dodała, że w ciągu dziesięciu lat ubyło 1 mln uczniów (23 proc.) i 11 proc. nauczycieli. "Jestem wielką zwolenniczką małych szkół, zwłaszcza podstawowych. Rzeczywiście, jeżeli przyglądamy się np. przemocy rówieśniczej, to ona w małych szkołach nie występuje" - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

Minister podkreśliła podczas debaty, że nie można stawiać sprawy tak, że "rząd jest zły, bo daje za mało pieniędzy, a samorządy są złe, bo likwidują szkoły". "Samorządy są czasem bez wyjścia, bo nie mają na te szkoły finansowania" - mówiła. "Szczęśliwie mamy od kilku lat zapis w ustawie, który pozwala na przekazanie szkoły liczącej mniej niż 70 uczniów (). Jeśli szkoła pracuje nie w oparciu o kartę nauczyciela, łatwiej ją utrzymać" - dodała.

"Jestem wdzięczna wszystkim tym organizacjom i instytucjom, które wiedząc, że nie będzie łatwo, decydują się na przejmowanie małych szkół. To jest korzystne dla społeczności lokalnych, dla uczniów i nauczycieli" - podkreśliła Kluzik-Rostkowska.

Nowe prawo w dwa lata

Według szefowej resortu edukacji "nie uciekniemy przed zbudowaniem nowej ustawy dedykowanej szkole i nauczycielom". "Trzeba zbudować nowe prawo" - mówiła Kluzik-Rostkowska.

Jak powiedziała PAP potrzeba na to około dwóch lat. "Dlatego proszę związki zawodowe, żeby nie rozmawiać o tym w kampanii. Po wyborach należy usiąść i porozmawiać o nowej ustawie, która zdefiniuje prawa i obowiązki nauczyciela, czas pracy, rolę dyrektora, rodziców i całej szkoły, która przedefiniuje stopnie awansu" - dodała.

Przewodniczący Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej poseł Piotr Zgorzelski (PSL) mówił, że szkoła w małych miejscowościach jest często centrum życia wsi, zaś próba jej likwidacji jest odbierana przez społeczność lokalną w kategorii krzywdy. "To są zupełnie skrajne poziomy emocji, kiedy likwidujemy szkoły w mieście niż kiedy likwidujemy szkoły na wsi. Oprócz tego, że szkoła to serce wsi, często jest tam też wielopokoleniowy, emocjonalny związek z tym miejscem" - mówił poseł.

Małe szkoły powinny istnieć

"Istnienie małych szkół ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju demokracji i naszego państwa. Dyrektor szkoły, w której jest do stu uczniów doskonale zna każdego z nich i ich rodziców. Tam problemy wychowawcze nie istnieją. One zaczynają się w dużych skupiskach" - dodał Zgorzelski.

Paweł Tomczak ze Związku Gmin Wiejskich RP mówił, że finansowanie oświaty stanowi czasem aż 60 proc. budżetu gminy i nikt nie podejmuje pochopnie decyzji, które dotyczą szkół. "Ostatnią rzeczą, którą wykona odpowiedzialny wójt jest likwidacja szkoły, jednakże w sytuacji niżu demograficznego i ograniczonych finansów często za dużego wyboru nie ma. Są alternatywy np. przekazywanie szkół organizacjom pozarządowym, ale kiedy słyszymy, że jest to prywatyzacja oświaty, to jest nieporozumienie. To jest uspołecznienie" - mówił Tomczak.

Wiceprezes Federacji Inicjatyw Oświatowych Alina Kozińska-Bałdyga podkreśliła, że z dramatycznej sytuacji likwidacji szkół w ostatnich latach mogą wynikać także dobre zmiany, bo jak się okazało mieszkańcy wsi mogą założyć stowarzyszenie i z sukcesem poprowadzić szkołę. "Szkołę, w której nie ma karty nauczyciela, ale są rodzice, dbający o szkołę i zaczynający dbać także o finanse samorządu i czuć się obywatelami gminy, a nie podwładnymi wójta" - mówiła Kozińska-Bałdyga. "To, co jest potrzebne to stworzenie sytemu wsparcia, który może powstać na poziomie województwa i na poziomie państwa" - dodała.

W dwudniowym Europejskim Kongresie Samorządów, który rozpoczął się w poniedziałek w Krakowie uczestniczą przedstawiciele rządu, marszałkowie województw, prezydenci miast.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Mamy takie małe szkoły - 28 uczniów i zatrudnionych 12 nauczycieli. marzenie pani minister się spełniło.

olo, 2015-05-05 10:23:32 odpowiedz

Małe gminy powinny być łączone z ościennymi bo tam wydatki na swoje utrzymanie dochodzą do 20% budżetu, a tak naprawdę to jest "towarzystwo wzajemnej adoracji" do którego dochodzi socjal, bo wydatki socjalne dochodzą też do 20% budżetu.

gos, 2015-05-05 06:58:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE