Likwidacja gimnazjów, 6-latki w przedszkolach: Jeszcze nie wszystko przesądzone?

  • Agnieszka Widera
  • 04-03-2016
  • drukuj
• Rządzący muszą zrozumieć, że samorządowcy to przedstawiciele społeczeństwa, znają swoje gminy, powiaty i to z nimi trzeba rozmawiać przed wprowadzaniem ważnych reform.
• Takie dobitne słowa usłyszała Teresa Wargocka, sekretarz stanu w MEN podczas debaty dotyczącej systemu oświaty, jaka rozgorzała podczas zgromadzenia ogólnego ZMP.
• Przedstawiciele miast liczą, że nie dojdzie do zapowiadanej likwidacji gimnazjów. W sprawie 6-latków klamka zapadła, ale gminy wciąż domagają się swobody w realizowaniu narzuconych reform.
Likwidacja gimnazjów, 6-latki w przedszkolach: Jeszcze nie wszystko przesądzone?
Za dobra monetę odebrano jednak deklaracje, że w sprawie gimnazjów resort jest gotów jeszcze do rozmów (fot.wikimedia.org/Humanista-pl )

Związek Miast Polskich, podczas zgromadzenia ogólnego w Dąbrowie Górniczej wyraził sprzeciw wobec rządowej propozycji likwidacji gimnazjów.

- Zadanie to, realizowane przez gminy począwszy od 1999 r., pochłonęło dotąd środki publiczne w wysokości 130 mld zł, w tym 8 mld wydatków majątkowych. Nie ma przy tym wyraźnych przesłanek potwierdzających obiegową opinię o złej jakości nauczania w gimnazjach – czytamy w przyjętym stanowisku ZMP (zamieszczamy je w dziale Multimedia).

Zdaniem przedstawicieli miast, rzetelna debata nad przyszłością gimnazjów powinna być prowadzona po przedstawieniu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej całościowej koncepcji funkcjonowania systemu edukacji w Polsce, wypracowanej w toku rozmów z udziałem JST.

- Oświata, jak mała która dziedzina wymaga stałości, przewidywalności, bo jej ceną jest przecież los człowieka. Tymczasem wprowadzane obecnie reformy oświatowe odbywają się kosztem potwornego chaosu. Czekam na trzy powody, dla których trzeba zlikwidować gimnazja. Do tej pory ich nie usłyszałem. Twierdzenie, że problemy wychowawcze z młodzieżą znikną, jak zlikwiduje się gimnazja to wielkie nieporozumienie – podnosił Piotr Lech burmistrz gminy Milicz. Kierował swoje słowa do obecnej na zgromadzeniu Teresy Wargockiej, sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Wielu samorządowców podkreślało bowiem, że gimnazja przez ostanie lata funkcjonowania przekonały do siebie nawet tych, którzy bardzo sceptycznie odnosili się do ich wprowadzenia w 1999 r.

- Gimnazja dobrze funkcjonują, zajmijmy się raczej szkolnictwem zawodowym - podkreślała Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy.

- Dziś nie jestem w stanie powiedzieć czy gimnazja zostaną zlikwidowane czy nie. To wymaga jeszcze analiz, rozmów. Może to wspólnie ustalimy, jak będzie przygotowana podstawa programowa – odpowiedziała Wargocka dodając, że oświatowa oferta zostanie przedstawiona do dyskusji partnerom społecznym w czerwcu.

Teresa Wargocka (fot.men.gov.pl)
Teresa Wargocka (fot.men.gov.pl)

Jak wspomniała jednak, jedną z możliwości, które MEN rozważa, jest przechodzenie uczniów najstarszych klas szkoły podstawowej (czyli klas 7 i 8 w modelu przywracającym ośmioklasowe podstawówki) wraz z nauczycielem do budynków szkół średnich.

Za dobra monetę odebrano jednak deklaracje, że w sprawie przyszłości gimnazjów resort jest gotów jeszcze do rozmów. Związek Miast Polskich zamierza się do nich solidnie przygotować, m.in. dzięki ankiecie.

- Ankieta dotyczy gimnazjów i całego sytemu oświaty. Chcemy zebrać informacje, jakie zmiany i jakie skutki wywołują w konkretnym mieści czy gminie. Liczbami ogólnymi łatwo się żongluje, a my chcemy przedstawić fakty: ile w danym mieście zabrakło miejsc, ilu nauczycieli straci pracę – podkreślał Andrzej Porawski, dyrektor biura ZMP.

Gra o 6-latki nadal się toczy

Jak podkreślali delegaci miast, każda reforma powinna być poprzedzona rzetelną diagnozą istniejącego stanu i szeroką konsultacją społeczną, jeśli ma przynieść dobre efekty. A takiej konsultacji zabrakło zdaniem samorządowców ws. zniesienia obowiązku szkolnego dla 6-latków.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do mama: Zdezorietowani to sa rodzice od wielu lat, nie tylko teraz.Pamietam, jakie jaja byly, gdy posylalam swoje dziecko rocznik 2006 do zerowki szkolnej.Najpierw trabiono, ze wszystkie dzieci z tego rocznika musza isc do zerowki, a pod koniec wrzesnia, gdy juz dzieci od miesiaca uczeszczaly do sz...koly, MEN stwierdzil, ze zwalnia dzieci 5 letnie z obowiazku szkolnego i mozna dziecko wypisac .Granda w bialy dzien.Kazda wladza wprowadza niezly bajzel. rozwiń

yoka, 2016-04-18 10:54:08 odpowiedz

Do mama: dojeżdżanie może jest jakąś niedogodnością. Jednak z własnych obserwacji widzę co innego. U mnie jest liceum - dobre, a i tak uczniowie jeżdżą 2 5 km dalej do szkoły średniej i wtedy jest ok! Moje dzieci dojeżdżają do gimnazjum i dopiero tam jest szkoła, gdzie są doświadczenia na chemii, fi...zyce, biologii, zajęcia sportowe, koła zainteresowań itp- toczy się życie, a w małej szkółce wiejskiej niewiele się dzieje z ciekawych zajęć,bo w klasach mało dzieci. Jak wyjeżdżają, to cała szkołą- jak połączyć zainteresowania malca z klasy pierwszej z uczniem z klasy 6. Dzieci widzę że są przepuszczane, choć nie mają wiedzy itp.
rozwiń

mania, 2016-04-15 22:59:55 odpowiedz

Ja uważam jak w powyższym artykule, że szkolnictwo to poważna i długofalowa sprawa. jaka mamy pewność, że te zmiany wprowadzone pzez PIS za chwile ktos nie bedzie odwracał. Przecież do tego należy podjeść racjonalnie i obrac jeden kierunek. My rodzice 6 i 5 latków jestesmy zdezorientowani. Tak byc ...nie może że wszystko jest złe i trzeba to odkręcać.... Moim zdaniem DOBRY RZĄD umiejęynie znajdzie plusy tego co mamy i co najwyżej to udoskonali aby było lepiej. rozwiń

mama, 2016-03-08 09:12:58 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE