Likwidacja gimnazjów, reforma oświaty: Wielkie zmiany dla nauczycieli i dla uczniów

• Samorządowcy coraz bardziej obawiają się zapowiedzianej reformy edukacji. Choć szczegóły nie są jeszcze znane pewne jest, że trzeba będzie zamykać szkoły i zwalniać nauczycieli.
• W Trójmieście można się spodziewać likwidacji 77 gimnazjów. We Wrocławiu - 51 publicznych gimnazjów, w Poznaniu – 44.
• Również uczniowie i rodzice muszą przygotować się na duże zmiany. Pierwszy rocznik z nową podstawą programową rozpocznie naukę w roku szkolnym 2017/18.
• W 2019 roku w pierwszej klasie liceów i techników spotkają się uczniowie ze szkół powszechnych i z gimnazjów.
Likwidacja gimnazjów, reforma oświaty: Wielkie zmiany dla nauczycieli i dla uczniów
Reforma oświaty to bolączka dla nauczycieli, uczniów, rodziców i samorządów (fot. pixabay)

Zapowiedziana przez minister Annę Zalewską reforma oświaty dla samorządowców i nauczycieli oznacza przede wszystkim likwidację gimnazjów, na rzecz 8-letniej szkoły podstawowej oraz 4-letniego liceum i 5-letniego technikum. 

Miejsca pracy zagrożone

Wcześniej pisaliśmy już o tym, że Wrocław posiada 40 gminnych oraz 11 specjalnych gimnazjów. Urzędnicy wyliczają również, że posiadają w mieście 24 niepubliczne gimnazja, w tym sportowe, językowe czy prowadzone przez zakony i organizacje chrześcijańskie. Dyrektorzy szkół w tym mieście już obawiają się o swoją przyszłość.

Jak podaje portal Fakt24.pl, w Trójmieście likwidacją zagrożonych jest łącznie 77 gimnazjów samorządowych. W Gdańsku to 46 szkół, w Gdyni – 26, a w Sopocie – 5. W sumie zagrożonych utratą pracy jest ponad 4 tysiące nauczycieli, nie licząc pracowników administracji i obsługi.

W Poznaniu zlikwidowane zostaną 44 publiczne gimnazja. Do poznańskich urzędników nie przemawia argument, że te szkoły będzie można przerobić na nowe podstawówki. - Oczywiście te zmiany będą musiały sfinansować samorządy. W szkołach będą ogromne problemy logistyczne, takie jak podwójne roczniki albo różne podstawy programowe. Moje wątpliwości budzi też wydłużenie edukacji wczesnoszkolnej – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, odpowiedzialny za oświatę.

 


KOMENTARZE (19)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do megik: dodaj jeszcze jakiś argument na potwierdzenie tej jakże błyskotliwej tezy

rodzic, 2016-10-05 11:15:10 odpowiedz

Do Matka gimnazjalistki: Zgadzam się w 100 procentach. Zmiana i bałagan spowodują uwstecznienie i opóźnienie. Zablokuje VII i VIII klasistom możliwość rozwoju w lepiej do tego przygotowanych gimnazjach. 13-14to latkowie zostaną zatrzymani w ciasnych i nieprzygotowanych do tego szkołach. Co z pracown...iami do fizyki, chemii i biologii? czy we wrześniu 2017 roku takie pracownie będą przygotowane dla nich w szkołach podstawowych w których zostaną? czy dalej będą siedzieć i uczyć się w podstawówkach, traktowani jak małe ciapciaki, bez szansy np. na wymianę językową, którą dają swoim uczniom gimnazja.
W którymś momencie rozwoju uczeń jest gotowy na zmianę środowiska. Niektóre dzieciaki wręcz na to czekają zmęczeni nauczycielami i czasem również swoją klasą, która po 6ciu latach zdążyła się znudzić (w każdej klasie znajdzie się męczący prymus czy skarżypyta) i dzieciaki są otwarte na nowe wyzwania i znajomości.
Osobiście uważam, że to wielki krok w tył. Tak samo jak z tymi 6-cio latkami, które mają potencjał do tego, żeby uczyć się w pierwszej klasie jak inne 6-cio latki w Europie. Wystraszeni rodzice płakali nad nimi, bo szkoły nie są przygotowane do ich przyjęcia. Pytam czy szkoły podstawowe są gotowe do przyjęcia 13-14 to latków i co mają do zaoferowania rozwijającej się młodzieży?
Nieprawdą jest, że gimnazja są wylęgarnią wypaczeń i patologii. W 8-mio letniej szkole podstawowej też kiedyś był problem z palącą i popijającej na szkolnych dyskotekach młodzieżą. Nie zaprzeczajmy, że tak nie było.
Teraz problemy wieku dojrzewania znowu wrócą do szkół podstawowych gdzie uczą się małe dzieci, które jak głosiła na szeroką skalę rozdmuchana, żałosna akcja - mieliśmy "ratować" przed szkołą.
rozwiń

Liza, 2016-08-22 09:30:41 odpowiedz

Do emeryt naucz. : jakie stołki, chyba dla ludzi PIS-u, aby wszędzie ich upchać! Jaka wartość płynie za tą planowaną "reformą" poza wciskaniem dzieci do nieprzygotowanych szkół podstawowych. Minister nie przedstawiła żadnych badań porównujacych "przewagę" starego systemu edukacji... nad tym, jaki jest obecnie. To jakieś za przeproszeniem głupie sentymenty decydują o wprowadzeniu tego bałaganu. Ostatni rocznik gimnazjalistów, czyli dzieci urodzone w 2003 i 2004 r. nie mają szans na to, aby uczyc sie na wysokim poziomie, skoro większość gimnazjów będzie wygaszana lub przekształcana, pewnie na zawodówki. Komu się będzie chciało chcieć w takich okolicznosciach, dodatkowo uczeń nie bedzie mógł powtórzyć klasy, jakośc nauczania w takich przypadkach, ma wzrosnąć wg przewidywań p. Minister? W tej sprawie powinni wypowiadać sie rodzice, ktorzy maja dzieci w wieku szkolnym, a wypowiadaja sie albo emeryci albo przestraszeni szkoły rodzice sześciolatkow, widzac w szkołach same zagrożenia. Tak jakby w szkole 8-letniej nie było przemocy... Pamięta sie tylko dobre rzeczy, to taka słaba przypadłość ludzka rozwiń

Matka gimnazjalistki, 2016-07-21 12:42:28 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE