Łódzki urząd żąda od fundacji zwrotu pieniędzy z subwencji oświatowej

Łódzki magistrat zażądał od Fundacji Jaś i Małgosia, zajmującej się m.in. terapią dzieci z autyzmem, zwrotu ok. 1,5 mln zł z subwencji oświatowej. Zdaniem urzędników środki zostały wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem.
Łódzki urząd żąda od fundacji zwrotu pieniędzy z subwencji oświatowej

Jak poinformował Wydział Edukacji UMŁ, po skardze jednego z rodziców urząd przeprowadził kontrolę w przedszkolu oraz szkole podstawowej i gimnazjum prowadzonym przez fundację JiM. Urzędnicy zakwestionowali wiele wydatków tych placówek, podkreślając, że ich przeznaczenie było niezgodne z ustawą o systemie oświaty.

Na nieuzasadnione - zdaniem magistratu - wynagrodzenia dla prezesa i wiceprezesa fundacji JiM, zatrudnionych w szkołach i przedszkolu na stanowiskach administracyjnych, wydano 260 tys. zł, na usługi transportowe - 140 tys. zł, na usługi fotograficzne - 40 tys. zł. Poza tym urzędnicy zakwestionowali wydatki na komponowanie muzyki (5 tys.), usługi związane z utrzymaniem zieleni, zakupy owoców morza i steków w markecie, zakup nawigacji GPS i wiele innych.

Czytaj też:  Te gminy mają szanse na oświatową subwencję

Prezes fundacji JiM Tomasz Michałowicz na środowej konferencji w siedzibie fundacji zaprezentował dziennikarzom pracownię gospodarstwa domowego, w której podopieczni przygotowywali kanapki z łososiem. Skomentował, że to właśnie są "owoce morza zakwestionowane przez wydział edukacji".

Michałowicz podkreślił, że przy każdym zarzucie ze strony urzędu powtarza się zdanie "to nie jest bieżąca potrzeba szkoły". Jego zdaniem zakwestionowane zakupy spożywcze czy usługi fotograficzne w przypadku dzieci z autyzmem można zaliczyć do potrzeb oświatowych.

"W ramach subwencji tworzymy materiały do terapii oparte na zdjęciach. Nasze dzieci często komunikują się obrazkami. Muszą mieć albumy ze zdjęciami, aby pokazać to, czego nie potrafią powiedzieć" - zaznaczył.

Czytaj też: Pieniądze z rezerwy oświatowej subwencji podzielone

Zdaniem Michałowicza łódzki magistrat "nie uważa za bieżące potrzeby szkoły" finansowania żywienia dzieci, ich transportu na zajęcia oraz tego, że szkoły działają także w wakacje. Według fundacji JiM i rodziców podopiecznych, dzieci z autyzmem, które nie potrafią funkcjonować w społeczeństwie tak jak ich zdrowi rówieśnicy, powinny być traktowane inaczej, bo nie są w stanie samodzielne podróżować czy wyjechać na kolonie.

Zdaniem prezesa fundacji, blisko jedna trzecia kwoty, którą JiM ma zwrócić magistratowi, to koszty remontów wykonanych w jej siedzibie. "Zarzuca się nam, że subwencja nie może iść na inwestycje, ale my tu niczego nie dobudowaliśmy, wymieniliśmy tylko okna, podłogi, odtworzyliśmy toalety, które nie nadawały się do użytku. A remont bieżący może być finansowany z subwencji" - podkreślił.

Wydział Edukacji zarzuca też prezesowi fundacji JiM, że "płaci sam sobie", tzn. z dotacji magistratu sfinansował szkolenie w zakresie komunikacji społecznej, zorganizowane przez agencję 3PR, której jest udziałowcem. Zdaniem Michałowicza, organizacja szkolenia, które kosztowało "tylko 5 tys. zł", odbyła się "na uczciwych zasadach".

Na zarzuty dotyczące wypłacania sobie wynagrodzeń przez zarząd fundacji odpowiedział, że są to pieniądze za realnie wykonywaną pracę, a jego pobory "tylko nieznacznie różnią się od pensji przeciętnego dyrektora szkoły". Na wynagrodzenia ok. 200 osób fundacja JiM wydaje 30 proc. swoich przychodów.

Michałowicz podał, że w ciągu siedmiu lat działalności przychody fundacji wzrosły z 1 mln do 11,3 mln zł i w tym roku sięgną 12,5 mln. zł. W pracę fundacji zaangażowanych jest ponad 300 osób, w tym ok. 100 wolontariuszy. Z terapii indywidualnej korzysta ponad 1000 dzieci, blisko 200 uczęszcza do przedszkola i szkół prowadzonych przez JiM.

W 2014 r. łódzki Wydział Edukacji przeprowadził kontrole w ośmiu szkołach i placówkach oświatowych. Obecnie trwają postępowania administracyjne w sprawie zwrotu prawie 4,5 mln zł dotacji wydanych - zdaniem urzędników - niez

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Milena: Artystycznych może ta, ale autystycznych to nie koniecznie, tylko wąska grupa... Jeśli dziecku należy się z NFZ-tu 5 godz terapii tygodniowo, a dzieci dostają 1-2 godz, bo zwolniła się połowa terapeutów, to chyba rodzice nie stoją murem za Fundacją...

Ilona, 2016-11-16 09:10:33 odpowiedz

Ta fundacja jest jakaś dziwna. Zamieściłem na ich stronie na Facebooku wpis, że przesadzają z grą na emocjach zamieszczając zdjęcia płaczącego dziecka i tekst "Dzieci, oddajcie 1,5 mln". Następnie zamieściłem jeszcze jeden wpis w reakcji na głos oburzonej innej użytkowniczki. Moje wpisy ni...e zawierały wulgaryzmów, były zwykłe. Reakcja była taka, że po kilku minutach usunęli oba moje wpisy i zablokowali mi możliwość komentowania ich strony na Facebooku. Fundacja jak w komunizmie uważa, że jeśli głos jest tylko trochę odmienny od wytyczonej linii i użytkownik nie wpadł w histerię profundacyjną to trzeba go wyeliminować. Gratuluję ludziom prowadzącym Facebooka fundacji JiM. rozwiń

Grejpfrut, 2014-07-31 16:28:24 odpowiedz

Do Milena: Mów za siebie.

Kalina, 2014-07-31 01:28:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE