Manewry z Kartą nauczyciela

  • Grażyna Kuryłło
  • 23-03-2012
  • drukuj
Należy zlikwidować wiejski i mieszkaniowy dodatek dla nauczycieli, a finansowanie urlopów dla poratowania zdrowia przekazać Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych – domagają się samorządowcy.
Manewry z Kartą nauczyciela
Po długiej dyskusji na posiedzeniu Zespołu ds. Edukacji, Kultury i Sportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego dotyczącej przedstawienia na najbliższym posiedzeniu komisji problemów oświatowych, strona samorządowa zdecydowała się zgłosić jako najważniejsze i najpilniejsze kwestie do zmiany – skutki finansowe Karty nauczyciela.

Według samorządowców średnie wynagrodzenia nauczycieli powinny być negocjowane na poziomie organu prowadzącego. W innym przypadku zobowiązania powinno przejąć państwo, chyba że z Karty zostaną wycofane niekonstytucyjne zapisy dotyczące średnich wynagrodzeń.

Dodatkowo należy zrezygnować z wiejskiego i mieszkaniowego dodatku dla nauczycieli. O urlopach dla poratowania zdrowia orzekać powinien zespół lekarzy, a finansować je ZUS.

Jednak obecna na posiedzeniu zespołu minister edukacji Krystyna Szumilas zapowiedziała, że nie zamierza wprowadzać zmian w Karcie nauczyciela.

Samorządowcy przygotowali także propozycje celów strategicznych i operacyjnych w kwestii systemu oświaty, które mają być omawiane na najbliższym posiedzeniu komisji 28 marca. Przedstawione zostanie m.in. stanowisko Związku Gmin Lubelszczyzny dotyczące realizacji zadań oświatowych, propozycje przedstawiciela Związku Miast Polskich, wiceprezydenta Mielca, Bogdana Bieńka oraz stanowisko Związku Powiatów Polskich w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty.

 


KOMENTARZE (13)ZOBACZ WSZYSTKIE

Z INNEJ STRONY MEDALU
SZKOŁA BEZ WYCHOWANIA? TO ABSURD! Dlaczego przy zmianie Karty Nauczyciela nie wspomina się ani słowem o roli wychowawczej szkoły. W OBECNEJ ,,KARCIE NAUCZYCIELA" JEST NA TEN TEMAT KILKA OGÓLNYCH, DO NICZEGO W ZASADZIE NIE ZOBOWIĄZUJĄCYCH NAUCZYCIELA - ZDAWKOWYC
...H ZDAŃ. Czyżby elitom intelektualnym wszystkich liczących się opcji politycznych było wygodnie utrzymywać rosnący relatywizm moralny naszego społeczeństwa?! Jak widać politycy w tej mętnej wodzie czują się doskonale. Ucieczka MEN - u od brania stosownej odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia jest postępowaniem cynicznym i pozbawia ten resort prawa do obowiązującej obecnie nazwy. W pojęciu ,,edukacja" występuje bowiem jako główny pierwiastek ,,wychowanie". Proponuję aby zajrzeć do pierwszego lepszego słownika, leksykonu lub encyklopedii. To Ministerstwo powinno zmienić nazwę na ,, Ministerstwo Kształcenia Narodowego" lub ...,, Ogólnopolskie Centrum Szkolenia Młodego Pokolenia". Proszę przeanalizować jak rozwiązano poruszaną kwestię chociażby na przykładzie Stanów Zjednoczonych Dr Ferdynand Froissart Przewodniczący zespołu edukacyjnego, którego owocem 5 - cio letniej pracy było powstanie projektów: ,,Kodeksu ucznia" ,,Kodeksu etycznego Nauczyciela". Projekty te znajdują się na wielu witrynach w internecie. rozwiń

Dr Ferdynand Froissart, 2013-02-01 20:46:25 odpowiedz

Gry wokół Karty Nauczyciela

Mimo czasu wakacyjnego, a może właśnie dlatego, trwają prace przygotowawcze do rozmów w sprawie zmian w Karcie Nauczyciela. To już nowa, świecka tradycja ostatnich lat, że ważne sprawy oświatowe – i to nie tylko dla środowiska nauczycieli &#82
...11; podejmowane są w czasie ferii letnich. Jakby nie było wystarczająco dużo czasu w ciągu roku szkolnego. Jakby chciało się coś ukryć. I powtarzanie owych pytań, czy słowa „jakby”, tak sparodiowanego w filmie „Dzień Świra” Marka Koterskiego, wydaje się dzisiaj jednym z największych problemów.
Bo strony siadające do rozmów: rządowa, samorządowa, związkowa, stowarzyszeniowa, nie mają do siebie zaufania. W tej aurze podejrzeń, nieufności istnieje obawa, że jakiekolwiek otwarcie na zmiany grozi lawiną, a w ostateczności likwidacją dokumentu, który reguluje status nauczycieli.
Skąd ta nieufność? Wydaje się, że głównie dlatego, iż rząd nie przedstawił w ostatnich latach klarownej STRATEGII EDUKACYJNEJ (co charakterystyczne premier Donald Tusk nie wspomniał o sprawach oświaty w expose z jesieni 2011 r.). Nie ma poważnej debaty na temat roli polskiej edukacji, miejsca szkoły, nauczyciela-wychowawcy w naszym rozwoju cywilizacyjnym. Nie ma tak ważnego DIALOGU, pozyskiwania różnych stronnictw politycznych (także partii opozycyjnych, bo oświata nie powinna być łupem wyborczym), związków zawodowych, stowarzyszeń rodziców, środowisk naukowych. Dominuje prowizorka.
W tej aurze zawieszenia, doraźności łatwiej rządzącym podejmować decyzje praktycznie ad hoc. Ta metoda a raczej jej brak pozwala także na żonglowanie środkami budżetowymi przeznaczanymi na oświatę. W tym roku damy tyle, w przyszłym w ogóle nie przeznaczymy środków np. choćby na minimalne wzrosty wynagrodzeń nauczycieli. Ucieka się od wypracowania systemu. W to miejsce uruchamia się różne zabiegi pijarowskie, czy zaprzyjaźnionych dziennikarzy, co i rusz atakujących w ostatnich latach szkoły (zapominając, że nie tylko dom, ulica, ale właśnie szkoła, nauczyciele uczyli ich składać poprawnie zdania…).
Co ciekawe, tę metodę w zaskakujący sposób przejęły samorządy terytorialne, główny organ prowadzący polskich szkół. Zadziwiające jest ich działanie przez zwalnianie nauczycieli, zamykanie szkół, atak na tzw. przywileje nauczycielskie (np. pensum, urlopy na poratowanie zdrowia) bez głębszej refleksji, że głównym problemem jest zbyt niska subwencja na zadania oświatowe. Czyli inny adresat. Wciąż brakuje co najmniej kilku miliardów złotych (realnie około 10 mld zł) na domknięcie finansowania szkół. Te około 3% PKB z budżetu państwa na zadania oświatowe to za mało, gdy standard europejski to ok. 5%. Samorządy dokładają, rodzice dopłacają, ale to nie jest system. I nie nauczyciele są tu winni.
Dożyliśmy czasów, gdy strony negocjacji podchodzą do rozmów jak do stołu pokerowego i to z podejrzeniem o znaczenie kart. Bywa, że w społecznościach lokalnych panuje atmosfera przysłowiowego rancza. To źle wróży polskiej oświacie. Bo konieczne jest podmiotowe traktowanie nauczycieli, którzy potem oddają to w swojej pracy z młodymi ludźmi. Potrzeba dużej wrażliwości i szukania różnych rozwiązań, tak aby uwzględnić również to, co będzie się działo już za dwa lata i kolejne lata (sześciolatki w szkole).
Każdą rozmowę na temat edukacji powinniśmy zaczynać od podstawowego pytania: czemu właściwie ma ona służyć? Jakie stawiamy przed nią cele? Wyniki ekonomiczne? Czy jakość kształcenia? Czy też dobre, w tym patriotyczne, wychowanie? Nieszczęściem jest to, że coraz mniej myśli się w dziś w kategoriach racji stanu. A polską racją stanu jest edukacja. Jeśli przyjmie się taki punkt widzenia, wówczas łatwiej dokonać pewnych wyborów i określić priorytety. Z tego punktu widzenia także nauczyciel nie może być traktowany jak wymienne rękawiczki.
Wszyscy musimy pamiętać, że bez wartości, zaufania, szacunku, szkoła, jak człowiek, obumiera. Wszystko staje się bieżącą grą. Nie wolno się z tym godzić, chyba że postępuje się zgodnie z dewizą, że po nas ma być choćby…potop. Tu tak naprawdę nie chodzi tylko o „Kartę Nauczyciela” ale o przyszłość. Polskie mieć, ale i być.
rozwiń

Wojciech Książek , 2012-07-12 10:29:48 odpowiedz

Do jolanta1: taka postawa jest zrozumiała ludziom światłym pod warunkiem, że nie są nauczycielami

człowiek światły, 2012-06-05 10:03:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU