Manifestacja ZNP w sprawie podwyżek. MEN odpowiada: nie ma środków

Zwiększenia nakładów na edukację, w tym podwyżek dla nauczycieli, poszanowania dla ich zawodu - domagają się uczestnicy ogólnopolskiej manifestacji zorganizowanej przez ZNP. Minister edukacji odpowiada im, że nie ma pieniędzy na podwyżkę.
Manifestacja ZNP w sprawie podwyżek. MEN odpowiada: nie ma środków
"Jesteście tu by walczyć o swoje prawa pracownicze, rozumiem to i szanuję, wbrew temu, co chcą niektórzy myśleć szanuję wasza pracę i dziękuję wam za nią" - tymi słowami szefowa MEN powitała manifestujących (fot.:men.gov.pl)

"Chcemy wspólnie powalczyć o przywrócenie godności zawodu nauczycielskiego, o przywrócenie szacunku dla tego zawodu u osoby, która jest przede wszystkim za to odpowiedzialna - u minister edukacji narodowej. Chcemy wspólnie zaprotestować przeciwko temu, co dzieje się w sferze polityki edukacyjnej państwa" - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz, otwierając manifestację.

Marsz rozpoczął się po godzinie 11 z ronda Sedlaczka, skąd manifestujący przeszli przed ministerstwo edukacji. Tam wyszła do nich szefowa resortu Joanna Kluzik-Rostkowska.

"Jesteście tu by walczyć o swoje prawa pracownicze, rozumiem to i szanuję, wbrew temu, co chcą niektórzy myśleć szanuję wasza pracę i dziękuję wam za nią" - tymi słowami szefowa MEN powitała manifestujących.

Pytała ich czy zauważyli, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat do systemu edukacji wpłynęło dodatkowych 15 mld zł. Manifestujący odpowiedzieli jej zgodnie okrzykami: "Nie". Wówczas minister podkreśliła, że skoro nie zostało to zauważone, to bez zmiany systemu nie zostaną zauważone kolejne środki, o które dopominają się protestujący. Pytała się także dlaczego chcą bronić ustawy Karta Nauczyciela - dokumentu, który - jak mówiła - został uchwalony "w głębokiej komunie".

Po raz kolejny poinformowała, że nie ma środków na podwyżki dla nauczycieli w 2016 roku. "Czas na spokojną rozmowę o polskiej edukacji będzie po wyborach" - zaznaczyła. Wystąpienie minister wielokrotnie było przerywane okrzykami niezadowolenia ze strony demonstrantów. Broniarz wręczył jej petycję z postulatami.

Komentując dziennikarzom wypowiedź minister szef ZNP zauważył, że Kluzik-Rostkowska powtórzyła te same argumenty, które przedstawia od dłuższego czasu.

Protestujący mają ze sobą flagi związkowe, plakaty i transparenty z hasłami takimi jak: "Żądamy podwyżek płac!", "Żądamy dialogu!", "Stop likwidacji szkół i przedszkoli" oraz wielkie balony z hasłem: "Joanna robi nas w balona". Część balonów protestujący przekazali minister. Wszyscy uczestnicy manifestacji mają znaczki-naklejki z napisem: "Razem dla edukacji". Związkowcy mają ze sobą też dzwonki i trąbki. Według rzeczniczki związku Magdaleny Kaszulanis, w manifestacji bierze udział ponad 20 tys. nauczycieli i pracowników oświaty.

ZNP domaga się zwiększenia nakładów na edukację. Jak zaznaczają związkowcy, od wielu lat wydatki na oświatę spadają w relacji do PKB; w tym roku udział ten wynosi 2,52 proc. Według nich, nakłady na oświatę nie odzwierciedlają rzeczywistych, niezbędnych potrzeb w zakresie edukacji i wychowania. Dlatego - jak napisali w petycji przekazanej minister edukacji - wobec narastających problemów finansowych samorządów związkowcy chcą zmian w systemie finansowania zadań oświatowych państwa. "Oczekujemy finansowania wynagrodzeń nauczycieli z dotacji celowej pochodzącej z budżetu państwa, uwzględnienia finansowania przedszkoli publicznych prowadzonych przez samorządy w subwencji oświatowej oraz zmiany zasad wspierania finansowania oświaty niepublicznej ze środków publicznych" - wyjaśnili.

Podczas pikiety przed MEN Broniarz poinformował, że samorządy rocznie do zadań oświatowych dokładają ze środków własnych 8 mld zł i o tyle, co najmniej powinna zostać zwiększona kwota z budżetu państwa na edukację.

Manifestacja ZNP dołączyła do pozostałych manifestujących, którzy idą przed gmach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tam spotkają się wszyscy uczestnicy ogólnopolskiej manifestacji gwiaździstej organizowanej w Warszawie przez OPZZ. Czterema trasami przed siedzibę premiera maszerują w sobotę przedstawiciele różnych branż m.in. transportu, górnictwa, przemysłu chemicznego, energetyki, budownictwa, przemysłu spożywczego i rolnictwa, ochrony zdrowia oraz strażacy.

W kancelarii przedstawiciele nauczycielskiego związku chcą złożyć pismo adresowane do premier Ewy Kopacz.

Związkowcy chcą podwyżek płac nauczycieli o 10 proc. w 2016 r. Przypominają, że obecny - 2015 r. jest trzecim z rzędu, w którym nauczyciele nie dostaną podwyżek. Po raz ostatni płace zasadnicze nauczycieli wzrosły we wrześniu 2012 r. (w zależności od ich stopnia awansu zawodowego od 83 zł do 114 zł). W efekcie wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wynosi brutto: stażysty - 2265 zł, nauczyciela kontraktowego - 2331 zł, nauczyciela mianowanego - 2647 zł, nauczyciela dyplomowanego - 3109 zł.

ZNP chciałby wrócić do sytuacji, gdy nauczyciele otrzymywali podwyżki w styczniu, a nie we wrześniu. Opowiada się także za zwiększeniem udziału wynagrodzenia zasadniczego w tzw. średnim wynagrodzeniu nauczycieli wynikającym z ustawy Karta Nauczyciela. Obecnie wynosi ono około 63 proc. Na pozostałe 37 proc. składają się różne dodatki do płacy zasadniczej takie, jak np. wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, dodatek funkcyjny, dodatek motywacyjny. Jak podkreślają związkowcy to wynagrodzenie zasadnicze jest tym, które decyduje o rzeczywistej płacy nauczycieli.

Domagają się także poszanowania zawodu nauczyciela. Zdaniem ZNP, minister edukacji dyskredytuje pracę nauczycieli, przedstawia nieprawdziwe informacje o prawach określonych w Karcie Nauczyciela, przeciwstawia nauczycieli opinii publicznej, konfrontuje pedagogów z rodzicami. Według ZNP, minister lekceważy środowisko oświatowe, pozoruje dialog i uzależnia jego prowadzenie od likwidacji Karty Nauczyciela.

Związkowcy protestują również przeciw likwidacji szkół i przedszkoli. Zwracają uwagę, że od 2007 r. zamknięto ponad dwa tysiące szkół. Jak zaznaczają, często przy biernej postawie resortu edukacji. Zwracają uwagę, że są samorządy, które wszystkie prowadzone przez siebie placówki oświatowe przekazały do prowadzenia fundacjom, stowarzyszeniom lub spółkom. Dlatego, domagają się takich mechanizmów prawnych, które uniemożliwią demontaż publicznej oświaty i powstrzymają zatrudnianie pracowników oświaty na gorszych warunkach, czyli w oparciu o Kodeks pracy a nie ustawę Karta Nauczyciela.

Chcą też wzmocnienia roli nadzoru pedagogicznego i stworzenia skutecznych instrumentów, które będą temu zapobiegać, m.in. przywrócenia kuratorom uprawnień decyzyjnych wobec szkół i ich organów prowadzących, w tym dotyczących kształtowania sieci szkół, likwidacji i przekształceń placówek.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

miejmy tylko nadzieję, że po wyborach to z kimś mądrym i kulturalnym...

pipok, 2015-04-19 21:15:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE