Maturalne oszustwo w województwie świętokrzyskim

Słabe wyniki tegorocznych maturzystów nastręczają wiele pytań – i to nie tylko tych, dotyczących metod przygotowywania młodych ludzi do egzaminu dojrzałości, ale związanych z ewentualnymi nieścisłościami w samym przeprowadzaniu egzaminu. Cień podejrzeń tym razem padł na szkołę w woj. świętokrzyskim.
Maturalne oszustwo w województwie świętokrzyskim

Świętokrzyskie Kuratorium Oświaty będzie sprawdzać, czy nauczyciele jednej z kieleckich szkół pomagali uczniom w czasie pisemnej matury z matematyki.

Poinformowała o tym Danuta Zakrzewska, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi, obejmującej swoim zasięgiem woj. łódzkie i świętokrzyskie.

Jak powiedziała, do komisji dotarły informacje, że w jednej ze szkół kieleckich - w trakcie pisemnej matury z matematyki - nauczyciele dyktowali uczniom rozwiązania bądź podawali kartki z rozwiązanymi zadaniami.

Według dyrektor, komisję mieli poinformować o tym sami absolwenci, którym unieważniono prace, bo nie były samodzielne. - Wyszli prawdopodobnie z założenia, że skoro oni są ukarani, to niech będą też ukarani ci, którzy przyczynili się do unieważnienia egzaminu - powiedziała. Jej zdaniem, to taka "dziwna zemsta" maturzystów. Zaznaczyła, że sprawę ma wyjaśnić Świętokrzyskie Kuratorium Oświaty.

Dyrektor przypomniała, że już w ub. roku OKE miało podobny sygnał z innej szkoły, w której unieważniono egzamin niemal całej grupie na sali, bo nauczyciele dyktowali rozwiązania zadań pisemnych z matematyki. - W tym roku ta szkoła została otoczona przez nas szczególną opieką. Obserwatorzy czuwali na przebiegiem egzaminu. Podobnie postąpimy w przyszłym roku z kielecką placówką - powiedziała.

W sumie łódzka OKE unieważniła 305 prac maturalnych. W woj. świętokrzyskim było ich 193, w łódzkiem - 112. Większość prac to matury z matematyki. Dodała, że unieważnione prace zostały podzielone na dwie grupy. W pierwszej znalazły się te, które nie były samodzielne; w drugiej - ze względów proceduralnych, kiedy "absolwenci postępowali niezgodnie z procedurami, np. wnosząc na egzamin niedozwolone urządzenia elektroniczne". Zakrzewska przyznała, że wśród unieważnionych prac przeważają te z pierwszej grupy. Wykryte zostały one zarówno w szkołach publicznych i niepublicznych.

Dyrektor Zakrzewska odniosła się również do informacji, że uczniowie mieli problemy ze sprawdzeniem wyników matur w sieci. Jak powiedziała, sprawdzanie wyników trwało przez całą noc. - Kiedy rano dyrektorzy szkół zaczęli ściągać informacje o wynikach, to system czasowo się przyblokował - mówiła. Zwróciła uwagę, że wielu uczniów nie może skorzystać z sieci, bo źle się loguje.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU