Można cofnąć dziecko do zerówki nawet, gdy rozpocznie naukę w szkole

4 czerwca wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące odraczania obowiązku szkolnego. Pozostałe zapisy noweli ustawy o systemie oświaty m.in. dotyczące asystentów nauczycieli wejdą w życie 1 września 2014 r.
Można cofnąć dziecko do zerówki nawet, gdy rozpocznie naukę w szkole

Dzięki nowym przepisom, rodzice będą mogli - na podstawie opinii psychologa - cofnąć dziecko do zerówki, nawet gdy we wrześniu rozpocznie ono już naukę w szkole. Będą mieli na to czas do 31 grudnia.

Obecnie decyzję o odroczeniu nauki w pierwszej klasie podejmuje dyrektor szkoły na wniosek rodziców i po przedstawieniu opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zgodnie z nowelą o odroczeniu będzie przesądzała sama opinia psychologa i wola rodziców.

Zdaniem przeciwników obniżenia wieku obowiązku szkolnego z ruchu "Ratuj Maluchy!" zmiana ta niekoniecznie ułatwi odraczanie obowiązku szkolnego. "Po wejściu w życie nowych przepisów (...) obowiązek szkolny będzie mógł być odroczony tylko wtedy, gdy z opinii wprost będzie wynikać takie zalecenie" - napisali oni w swojej opinii do projektu nowelizacji.

Mają też oni wątpliwości czy stworzenie możliwość cofnięcia dziecka ze szkoły do 31 grudnia jest rozwiązaniem korzystnym dla niego.

"Naraża je duży stres - dużo bardziej sensowne jest odroczenie obowiązku szkolnego w takim terminie, by dziecko mogło pozostać w przedszkolu. Natomiast w przypadku porażek szkolnych, co do których ten przepis mógłby mieć zastosowanie, okres odroczenia od września do końca grudnia jest zbyt krótki. Efekty przedwczesnego rozpoczęcia edukacji szkolnej często nie są widoczne na samym początku nauki, lecz np. dopiero w drugim półroczu pierwszej klasy" - napisali w opinii.

Podczas prac nad zmianami w przepisach resort edukacji wyjaśniał, że możliwość cofnięcia dziecka do przedszkola wprowadzono ze względu na kilka przypadków z ostatnich lat, kiedy dla dobra dziecka należało przyjąć takie rozwiązanie. MEN uważa, że przepis ten będzie stosowany incydentalnie.

Celem nowelizacji jest też wzmocnienie standardu opieki nad uczniami oraz opiekuńczej funkcji szkoły. Przepisy z tym związane wejdą w życie 1 września 2014 r., kiedy do szkół trafi pierwsza grupa sześciolatków objętych obowiązkiem szkolnym - będą to dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika pójdą obowiązkowo do szkół 1 września 2015 r. wraz z całym rocznikiem sześciolatków urodzonych w 2009 r.

Dlatego z myślą o najmłodszych uczniach nowelizacja wprowadza nową kategorię osób pracujących w szkołach - asystentów nauczycieli. Samorządy będą mogły zatrudniać ich w szkołach podstawowych, w klasach I-III. Zadaniem asystentów ma być wspieranie nauczyciela prowadzącego zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze lub zajęcia świetlicowe.

Asystenci będą musieli mieć wykształcenie co najmniej takie samo jak nauczyciele uczący w danej szkole oraz przygotowanie pedagogiczne. Będą jednak zatrudniani przez samorządy na podstawie Kodeksu pracy, a nie - jak nauczyciele - na podstawie Karty Nauczyciela. Wynagrodzenie ich nie będzie mogło być wyższe niż to, które otrzymuje nauczyciel dyplomowany.

W nowelizacji są także zapisy dotyczące m.in. organizacji zajęć świetlicowych w szkołach. Zgodnie z nimi szkoły będą musiały organizować takie zajęcia, jeśli będą wnioskować o to rodzice. W świetlicach pod opieką jednego nauczyciela nie będzie mogło być też więcej niż 25 uczniów.

Przepisy dotyczące możliwości zatrudniania asystentów od początku prac nad nimi spotkały się z krytyką opozycji i nauczycielskich związków zawodowych, które podjęły akcję protestacyjną. Oceniały, że asystenci staną się w oświacie pracownikami gorszej kategorii, docelowo będą też zajmować miejsca nauczycieli. Ostatecznie Związek Nauczycielstwa Polskiego - po ograniczeniu zakresu prac asystentów tylko do klas I-III szkół podstawowych i świetlic - złagodził swoje stanowisko. Negatywne stanowisko utrzymuje nadal Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".

Z kolei samorządowcy, którzy od początku pozytywnie podchodzili do pomysłu wprowadzenia asystentów zwracają uwagę, że to kosztowne przedsięwzięcie, na które gminy mogą nie mieć pieniędzy. (PAP)

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dość eksperymentów na dzieciach!

"Dziecko można cofnąć do zerówki."

Zdaniem nauczycieli pierwszoklasistów bo dziecko nie umie tego czy owego.

Tylko po co?

Skoro w niektórych zerówkach i tak nic się nie nauczyli i nie nauczą.
... Jak jedna opiekunka zerówki może dotrzeć do 36 dzieci?
Klasy 0 przepełnione.
Widać, że rodzice mają nadrobić wszystkie braki z zerówki.
rozwiń

Rodzic, 2016-10-17 13:22:32 odpowiedz

Po co wydawać pieniądze na śmiesznych asystentów! Czy kraj jest taki bogaty?
Lepiej dajcie podwyżki nauczycielom ,niech czuja się dowartościowani.

Obiektywny, 2015-03-14 20:57:55 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU