Można ograniczać wpływ rodziców na naukę dzieci w szkole?

  • PAP/Rzeczpospolita
  • 14-05-2014
  • drukuj
- Rzecznik praw obywatelskich uważa, iż można ograniczać wpływ rodziców na naukę dzieci w szkole i przedszkolu.
Można ograniczać wpływ rodziców na naukę dzieci w szkole?

Program "Równościowe przedszkole" wywołał kontrowersje wśród rodziców m.in. z powodu warsztatów, podczas których chłopcy i dziewczynki mieli być przebierani w ubrania przeznaczone nie dla swojej płci. Zaprotestowała przeciw niemu fundacja Rzecznik Praw Rodziców. W liście do MEN, rzecznika praw dziecka i przewodniczącego Komitetu Badań Pedagogicznych PAN fundacja zwróciła się o jego ocenę. Wskazała ponadto, że sprawą powinien się zainteresować rzecznik praw obywatelskich - informuje "Rzeczpospolita".

Prof. Irena Lipowicz w piśmie do szefowej MEN Joanny Kluzik-Rostkowskiej z 29 kwietnia odniosła się do zawartości programu. Wskazuje, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, że "konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców".

Przytacza także wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który we wrześniu 2011 r. w sprawach dotyczących zakresu ingerencji państwa w proces edukacji w Niemczech i Danii uznał, że rodzice mają ograniczony wpływ na programy szkolne i "mogą edukować dzieci po szkole i w weekendy".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Aby zapobiec tego typu sytuacjom rodzice muszą nauczyć się korzystać art 54 ust. 2 ustawy o systemie oświaty w którym zapisano, że: Do kompetencji rady rodziców należy uchwalanie w porozumieniu z radą pedagogiczną programu wychowawczego szkoły oraz z art 56 ust 2 ww. ustawy w którym zapisano, że: P...odjęcie działalności w szkole przez stowarzyszenie, lub inną organizację(...) wymaga zgody dyrektora lub placówki wyrażonej po uprzednim uzgodnieniu warunków tej działalności oraz po uzyskaniu pozytywnej opinii (czyli faktycznie zgody-dopisek mój) rady szkoły lub placówki i rady rodziców. Powyższe regulacje ustawowe, o które rodzice zabiegali przez wiele lat i które wreszcie w roku 2007 zostały wprowadzone do ustawy o systemie oświaty stanowią wystarczające zabezpieczenie przed narzuceniem na terenie szkoły modelu wychowawczego sprzecznego z wolą rodziców. W świetle powyższego, dziwi stanowisko p. Rzecznik Praw Obywatelskich, w którym powołując się na regulacje europejskie , zupełnie nie uwzględniono stanu prawnego obowiązującego w Polsce. Osoby i środowiska zainteresowane powyższą problematyką zapraszam do odwiedzenia strony internetowej Fundacji "Rodzice Szkole", która od lat jest orędownikiem zagwarantowania rodzicom i ich reprezentacjom radom rodziców należnych im, zgodnych z zasadami demokratycznego świata, praw w szkołach ich dzieci. Zachęcam również do korzystania z porad i pomocy w powyższych sprawach naszego Punktu Konsultacyjnego: e-mail: kontakt@rodziceszkole.edu.pl tel. 602 694 951.
Wojciech Starzyński
Prezes Zarządu Fundacji "Rodzice Szkole"
P.S. Szkoda, że kolejni ministrowie edukacji narodowej zamiast dążyć do przestrzegania prawa dotyczącego miejsca rodziców w szkole i zwracać uwagę, na wielokrotne jego naruszanie przez organy prowadzące oraz dyrektorów szkół, wyraźnie zachowania ograniczające rolę rodziców wspierają (mimo wielokrotnie składanych publicznie deklaracji o docenianiu w procesie wychowawczym roli rodziców)
rozwiń

Wojciech Starzyński, 2014-08-29 11:52:49 odpowiedz

Powstaje zatem pytanie, kto ma prawo narzucać naszym dzieciom i wnukom formowanie ich osobowości, za nasze podatników pieniądze? Kto upoważnia urzędników i nauczycieli do odbierania rodzicom prawa do wychowania, na czyją odpowiedzialność? Nie może być dwóch kierunków wychowania, przed południem i po... południu, sprzecznych ze sobą. To jakaś paranoja, bardzo szkodliwa. W PRL-u próbowano przeciwstawiać wychowanie szkolne domowemu, z wiadomym skutkiem, ale teraz? Rodzice mogą uzgodnić z nauczycielami kierunek wychowania, ale nie wolno używać dzieci do niejasnych lub niezrozumiałych dla rodziców celów. To nie ma nic wspólnego z demokracją. To jest urzędnicza autokracja, nie wiadomo komu służąca. Prawdopodobnie jest to zwyczajna głupota, nikomu nie służąca, a już na pewno nie służąca dzieciom. Staje się jasne, dlaczego Korwin Mikke wreszcie zdobywa zwolenników? rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2014-05-14 12:15:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE