Nauczyciele boją się skutków wprowadzenia rządowego podręcznika

Większość nauczycieli pierwszych klas uważa, że wprowadzenie do szkół rządowego podręcznika "Nasz elementarz" będzie miała fatalne skutki.
Nauczyciele boją się skutków wprowadzenia rządowego podręcznika
fot. mat. prasowe

To wniosek z badanie, jakie na zlecenie "Rzeczpospolitej" przeprowadziła agencja badania rynku i opinii SW Research wśród nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej.

Na ankietę odpowiedziało ok. 1,7 tys. pedagogów z całej Polski. 90 proc. z nich chce, by - jak dotąd - o wyborze podręcznika decydował nauczyciel. 80 proc. uważa, że elementarz nie jest dostosowany do pracy z sześciolatkami, a zdaniem 71 proc. ograniczenie wyboru podręcznika przez nauczyciela będzie miało negatywne skutki dla jakości kształcenia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do w.potega@neostrada.pl: w zasadzie się zgadzam, ale ... jeśli każdy uczeń będzie odnosił sukces na swoją miarę (takie ładne hasło nie?) to po co są egzaminy zewnętrzne? Przecież taki biedny uczeń, który cały czas był wspaniały i zdolny, nagle zobaczy swój wynik ze sprawdzianu a potem z egzaminu... - to gotów popełnić samobójstwo. Kiedy uczeń ma się dowiedzieć, że jednak są tacy co sobie radzą lepiej i gorzej???? Ja wiem, że to nieładnie brzmi, niepolitycznie, ale już w tej chwili obserwujemy zjawisko, że wszyscy chcą mieć maturę, wyższe wykształcenie i być dyrektorami..... Wielu takich dyrektorów już mamy, co to uzyskali dyplomy w płatnych szkołach i teraz pożal się Boże rządzą, a my "mamy za swoje" patrząc na te niezwykle "twórcze" decyzje rujnujące nasz kraj... Nie można człowieka zaszufladkować i niszczyć, ale ukazywanie mu fałszywego obrazu o sobie - też nie jest dobre. Może dlatego teraz mamy tyle młodych ludzi uzależnionych i tyle samobójstw a ich liczba wciąż rośnie. Ja uważam, że jeśli są ustalone jakieś poziomy edukacyjne, które regulują podział ról w społeczeństwie - to nie należy dzieci oszukiwać. Czy chcemy, żeby leczył nas lekarz, który skończył studia osiągając sukcesy na własnym poziomie? A jeśli nie, to na którym etapie życia mamy powiedzieć człowiekowi, że no jest wprawdzie bardzo wykształcony (w zakresie swoich możliwości) ale to już koniec jego możliwości! Czy to jest moralne? Ponadto obserwuję, że dzieci o mniejszym potencjale edukacyjnym mają jakoś większą odporność psychiczną. Widzę np, że nauczyciel głęboko przeżywa każdą najmniejszą uwagę przełożonego, a mechanik samochodowy, nawet jak coś naprawdę spieprzy - robi dobrą minę do złej gry i śmieje się człowiekowi w twarz, ma to gdzieś, dopóki sąd go nie rozliczy (ale zwykle ludzie odpuszczają, bo sądy to niestety mizerna alternatywa) Uważam, że za komuny zostały wypracowane naprawdę dobre standardy edukacyjne a wszelkie reformy i pomysły niestety zaprzepaściły wszystko to co zostało zbudowane. Fabryki, huty, stocznie i szkoły - wszystko zniszczyły te pożal się Boże mądrości. To co mówią psychologowie to jest oczywiście prawdą, ale w praktyce będzie miało zastosowanie, dopiero przy odpowiednim stopniu rozwoju społeczeństwa. M.inn. twierdzenie, że "klaps" dokonuje zmian w mózgu dziecka... , owszem wierzę w to, ale póki nie nauczymy większości rodziców radzić sobie w lepszy sposób z dziećmi, to wprowadzenie przemocą zasad zakazujących nawet klapsa, doprowadzi do tego, że cudowne dzieci, których nie wolno było skarcić rodzicom, będą karceni pałami przez policjantów i strażników więziennych. Mądrość polega na tym, że stosowanie osiągnięć naukowych musi być zsynchronizowane z innymi aspektami społecznymi. Tak jak w przyrodzie, gdy wytrzebi się nadmiernie "złe" wilki, to "miłe" zające i sarny zjedzą nam cały plon. Budzimy się potem z ręką w nocniku, piszemy rozprawy naukowe, na temat popełnionych błędów i próbujemy naprawiać to co zostało zepsute przez przedwczesne decyzje podjęte przez "mądrych po szkodzie" rozwiń

alina, 2015-03-28 13:49:12 odpowiedz

Do formatka: "Faktycznie, w pierwszej części były elementy zbyt łatwe, ale być może dla dzieci które nie chodziły do przedszkola były one potrzebne" - cytat . Nie ma możliwości, żeby dziecko, które nie realizowało rocznego przygotowania do I klasy poszło do szkoły. Takie jest prawo oświat...owe. Teksty w Elementarzu są zdecydowanie za trudne dla sześciolatków. Same wyrazy " hipoterapia, niepełnosprawni, terapeuta" powoduje u nich panikę. Gratuluję mądrego dziecka, ale radzę pamiętać o innych. rozwiń

Praktyk, 2015-03-17 21:04:00 odpowiedz

A ja uważam, że to nie jest wina elementarza tylko tego, ze większość nauczycieli klas I - III przyzwyczaila się do bezrefleksyjnego nauczania ściśle wg przewodników dołączanych do dotychczasowych podręczników i wypełniania na lekcjach kolejnych kart pracy. Elementarz wymaga od nauczyciela przygotow...ania ćwiczeń dodatkowych, zaplanowania lekcji, wzięcia odpowiedzialności za przebieg procesu edukacyjnego. Nauczyciele przyzwyczaili się do dobrego i teraz jak trzeba wlożyć trochę wysiłku to jest lament. Nauczyciel jest po to, żeby nauczać, a podręcznik to tylko pomoc edukacyjna, a nie wyrocznia. rozwiń

Gostek, 2015-03-03 13:35:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE