Nauczycielka przed komisją dyscyplinarną. Za czarny protest

• Nauczycielka, która wraz z koleżankami przyszła do pracy ubrana na czarno podczas tzw. czarnego protestu , stanęła przed komisją dyscyplinarną w Śląskim Kuratorium Oświaty w Katowicach.
• Jej pełnomocnik wnosi o uniewinnienie.
Nauczycielka przed komisją dyscyplinarną. Za czarny protest
Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego zachowanie obwinionej uchybiło godności zawodu nauczyciela (fot.Adrian Zanberg/twitter)

Podczas ogólnopolskiego protestu 12-osobowa grupa ubranych na czarno nauczycielek i pracownic Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu na przerwie, kiedy nie sprawowały opieki nad dziećmi, zrobiły sobie wspólne zdjęcie, które zostało później umieszczone na prywatnym profilu w portalu społecznościowym. Sprawę nagłośnił ich kolega z pracy, udostępniając zdjęcie oraz informując m.in. resort oświaty i kuratorium.

"Każda z nas uczestniczy w życiu społecznym i reagujemy na to, co się dzieje, przyszłyśmy ubrane na czarno"- powiedziała dziennikarzom Aleksandra Piotrowska. Podkreślała, że wraz z koleżankami opowiadała się jedynie za utrzymaniem obecnego stanu prawnego. Zaznaczyła, że jest przeciwna aborcji.

Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego zachowanie obwinionej uchybiło godności zawodu nauczyciela.

Czytaj też: Czarny protest wśród urzędniczek: Prezydenci zabierają głos

"Zarzuty uważam za absurdalne. Ubranie się na czarno w formie protestu nie jest żadnym naruszeniem reguł szkolnych. Panie nauczycielki nie biegały po korytarzu z flagami, na miły Bóg" - powiedział przed rozprawą pełnomocnik obwinionej i działacz KOD mec. Bartłomiej Piotrowski.

Inne nauczycielki z zabrzańskiej szkoły mają stanąć przed komisją dyscyplinarną w najbliższym czasie. W piątek przed kuratorium przybyli politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, by - jak mówili - wesprzeć obwinione.

"Jesteśmy tutaj, ponieważ totalne państwo PiS próbuje karać za to, że ktoś przyszedł na czarno ubrany do pracy. Zaraz rozpocznie się coś, co ma znamiona procesu Kafki - absurdalne zarzuty sformułowane tylko dlatego, że nauczycielki przyszły na czarno ubrane do pracy. Co więcej - nie manifestowały swoich poglądów, nie mówiły o czarnym proteście, zrobiły jedynie zdjęcie, które umieściły na portalu społecznościowym" - mówił poseł PO, b. minister sprawiedliwości Borys Budka.

Zapewnił, że opozycja nie zostawi takich osób bez pomocy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE