Nie dla chaosu w szkole: Za kilka lat zabraknie dobrych nauczycieli

Koalicja „Nie dla chaosu w szkole” dokonała pierwszego podsumowania. - Utratę pracy przez nauczycieli i wysokie nakłady finansowe ponoszone przez samorządy można by uznać za konieczny koszt reformy, gdyby przyniosła ona pozytywne efekty. Wszystko jednak wskazuje, że jej skutki będą odwrotne – twierdzi socjolog Jan Kamiński.
Nie dla chaosu w szkole: Za kilka lat zabraknie dobrych nauczycieli
Fachowcy odejdą już z zawodu, a zmiany organizacyjne spowodują przeznaczenie wielu budynków szkolnych na inne cele - twierdzi Koalicja "Nie dla chaosu w szkole" (fot.shutterstock)

• Koalicja, w skład której wchodzą przedstawicielami organizacji i stowarzyszeń działających na rzecz edukacji od kwietnia zbiera dane dotyczące przygotowań oraz wdrażania tak zwanej reformy oświaty.

• 15 października opublikowano podsumowanie tej akcji.

• Podsumowanie nie zostawia suchej nitki na zmianach w polskich szkołach. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia reforma jest kosztowna, co już odczuły samorządy, obniży się poziom nauczania, a za kilka lat czeka nas problem z brakiem dobrych nauczycieli.

 

Przypomnijmy - Koalicja „Nie dla chaosu w szkole” została zawiązana z wnioskiem o przeprowadzenie referendum edukacyjnego.

Problemy i jeszcze raz problemy

Jak wylicza w podsumowaniu socjolog Jan Kamiński, początek roku szkolnego obfitował w niepokojące sytuacje.

- Z całego kraju napływało wiele niepokojących sygnałów o braku podręczników. W pierwszych tygodniach nauki brakowało zarówno podręczników dla uczniów, jak i materiałów metodycznych dla nauczycieli. Trudno to wyjaśnić inaczej niż bałaganem organizacyjnym. Przerzucanie odpowiedzialności na dyrekcje czy samorządy jest kpiną, bo to na twórcach reformy spoczywał obowiązek dotarcia do wszystkich szkół z wszelkimi informacjami, a na organach takich jak kuratoria obowiązek dopilnowania, by szkoły odpowiednio się przygotowały – pisze dr Kamiński.

Z danych zebranych przez Koalicję wynika, że w wielu szkołach są problemy lokalowe.

- W wielu szkołach panuje tłok, a wszelkie możliwe pomieszczenia adaptowane są na sale lekcyjne. W szatniach brakuje miejsc na szafki, utrudnione jest korzystanie ze stołówek, wprowadza się nauczanie na dwie zmiany lub część uczniów ze starszych klas musi uczyć się w budynkach po „wygaszanych” gimnazjach, które przecież nadal muszą dbać o potrzeby uczniów, którzy rozpoczęli już w nich naukę (w systemie trójstopniowej edukacji). W dużych miastach już uczniowie klas pierwszych uczą się w systemie dwuzmianowym. W wypadku prowadzenia części zajęć w budynkach likwidowanych gimnazjów konieczne bywa uruchomienie dowozu dzieci, Pojawia się wiele sygnałów o łączeniu klas, zwłaszcza na zajęciach wf – wylicza socjolog, ekspert Koalicji „Nie dla chaosu w szkole”.

Kosztowna reforma

Zdaniem krytyków reformy oświaty zmiany wywołały też duży ruch kadrowy wśród nauczycieli. Wielu z nich nie przedłużono umów o pracę.

- Niepokój budzą przede wszystkim odejścia nauczycieli gimnazjów. Pojawia się problem zachowania ciągłości nauki i przygotowania do egzaminów gimnazjalnych ostatnich roczników kształconych w tym trybie – czytamy dalej w podsumowaniu.

W przesłanych bilansach najwyższe pozycje stanowią odprawy dla zwalnianych nauczycieli.

- Samorządy wykonały wielki wysiłek finansowy, by dostosować szkoły do nowych wymogów. Niemniej wyposażenie pracowni czy dostęp do pomocy naukowych jest ograniczony. Nauczyciele informują nawet o przypadkach wożenia ze sobą pomocy naukowych pożyczonych ze szkół lepiej wyposażonych do innych, o niższym standardzie. Wysokie koszty dostosowania w wielu przypadkach wymusiły na samorządach oszczędności polegające na rezygnacji z dofinansowania zajęć dodatkowych, takich jak pływanie, informatyka czy nauka języków obcych. W związku z nadmierną liczbą uczniów wiele klas profilowanych stało się fikcją z powodu braku dostępu do pracowni tematycznych czy sal gimnastycznych - podkreśla Jan Kamiński.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Wiola: Najlepszy nauczyciel to wcale nie ten, który ma masę laureatów konkursów czy olimpiad. Prawda jest taka, że laureaci, to dzieci zmotywowane do nauki, inteligentne, pracowite, mające odpowiednie wsparcie w domu rodzinnym. Najlepszy nauczyciel to ten, który potrafi przekazać wiedzę dzieciom,... które mają słabą motywację do nauki, niski potencjał intelektualny, pochodzącym ze środowiska, które nie zapewnia wsparcia lub wręcz jest patologiczne. Tyle że takie dzieci nie dostają nagród i dyplomów. rozwiń

MJ12, 2017-10-26 06:42:20 odpowiedz

Do obywatel gminy: mam nadzieję, że tych najlepszych czeka również najlepsza placa😁. Jak dotąd to nawet za osiągnięcia typu laureat konkursu trudno się doczekać gratyfikacji finansowej...

Wiola, 2017-10-18 23:00:46 odpowiedz

Do obywatel gminy: Na pewno dr stanie do konkursu- ten najlepszy i powalczy o pensję 1500 netto na start!!! Na pewno! Jeśli zniosą KN- to bardzo dobrze, 8 godzin dziennie i zamykamy! W domu i po lekcjach- 8 h- odpoczywamy, jak wszyscy!

gabija, 2017-10-16 20:20:51 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE