Nie wszystkie sklepiki szkolne sprzedają zdrową żywność

  • PAP/Przegląd prasy
  • 28-09-2015
  • drukuj
Kontrola sanepidu wykazała, że nie wszystkie sklepiki szkolne sprzedają zdrową żywność.

Nie wszystkie sklepiki szkolne sprzedają zdrową żywność
Kontrola sanepidu wykazała, że nie wszystkie sklepiki szkolne sprzedają zdrową żywność. Fot. Pixabay.com

Od 1 września uczniowie mogą kupić w szkole tylko żywność, która została dopuszczona przez resort zdrowia.

Na liście ministerstwa znalazły się głównie produkty bez cukru, soli i tłuszczy, ale nie wszystkie sklepiki szkolne są gotowe na sprzedaż zdrowej żywności. Takie są wyniki kontroli inspektorów sanitarnych w regionach – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Czytaj też: Jak sobie radzą sklepiki szkolne?

Inspektorzy skontrolowali więc szkoły. Jak podaje Główny Inspektorat Sanitarny, nie ma jeszcze oficjalnych wyników.

Z danych uzyskanych przez „Dziennik Gazetę Prawną” z ośmiu województw wynika, że zbadano kilkaset placówek. W niektórych regionach nawet połowa z nich nie przestrzegała nowych wytycznych.

Czytaj też: Można solić, ale mało

Na Pomorzu na przykład wytypowano do kontroli 46 placówek oświatowych. W 71 proc. przebadanych sanepid znalazł zakazaną żywność: drożdżówki, batony, soki i napoje z dodatkiem cukru, chipsy oraz lody.

Wielkopolsce też w większości sklepików ujawniono niedociągnięcia.

Jak wynika z informacji, na razie żaden z ajentów marketów szkolnych nie został ukarany. Inspektorzy tłumaczą, że na razie ich wizyty należy traktować edukacyjnie – podaje „Dziennika Gazeta Prawna”.

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Co to za cisza w mediach?czyzby jest zakaz wypowiadania się na temat żywności podawanej w szkole.Drodzy redaktorzy dajcie znać czy czekamy na jakieś zmiany.Może wybory coś pomogą ?Ktoś pomyśli o tym wszystkim.Na przyzwyczajenie do kefirków raczej nie ma szans.Potrzebna jest "drożdżówka" i... większe napoje.Większość tacha te produkty ze sobą do szkoły. rozwiń

robin, 2015-10-18 09:44:58 odpowiedz

Jaki mamy rząd takie wymyślają przepisy, rodem z Białorusi. To taki sam efekt, jak zakazy sprzedaży alkoholu, tytoniu, dopalaczy i inne prohibicje, nawet na żywność dla dzieci w szkole. Przypomina mi to sprzedaż mięsa, alkoholu, słodyczy (czekoladopodobnych) na kartki podczas stanu wojennego, wprowa...dzonych przez wrogów Jaruzelskiego. Kartki były na mało jedzenia i alkoholu a kto chciał i było go stać, miał wszystkiego dużo. Typowa pseudodemokracja i "wolny rynek" firmowany przez POkrętaczy z Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Dziwię się tylko, że PSL już dawno nie wyszedł z tej pseudo koalicji. Przecież to chore, co wyprawia Kluzikowa. rozwiń

emerytowanywoźny, 2015-10-06 13:02:53 odpowiedz

Sam prowadzę sklepik szkolny, wprowadziłem owoce, nasiona, chrupki kukurydziane itd. Niestety nikt tego nie kupuje!… Sprzedaż spadła o około 2/3, jedyne co się sprzedaje to mineralna i kanapki. Jeśli nie wprowadzą jakiejś poprawki do ustawy to będę zmuszony zamknąć sklepik. Już dziś wiem, że za pi...erwszy miesiąc uda mi się tylko uskładać na ZUS, na czynsz muszę poprosić Żonę żeby dołożyła. Zróbcie coś z tym, bo kwestią czasu jest upadek wszystkich sklepików i stołówek. rozwiń

Jacek, 2015-09-29 20:09:52 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE