Niepewna przyszłość zakopiańskiej szkoły sportowej

Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprosiło dyrekcję zakopiańskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego (SMS), której grozi likwidacja, do rozmów o przyszłości placówki - poinformowała dyrektorka placówki Barbara Sobańska.
Niepewna przyszłość zakopiańskiej szkoły sportowej
Z apelem do premiera w sprawie ratowania zakopiańskiej SMS wystąpili mistrzowie sportowi, absolwenci tej szkoły m.in. Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch.

"Bardzo nas ucieszyło zaproszenie minister Muchy i mamy nadzieję na uratowanie szkoły. Wspólnie będziemy zastanawiać się nad przyszłością szkoły. Jeżeli przybliżymy ministerstwu specyfikę naszego kształcenia, to może uda się zwiększyć kwotę dotacji" - powiedziała dyrektor zakopiańskiej SMS.

Rzeczniczka MSiT Katarzyna Kochaniak powiedziała, że po rozmowach z dyrekcją szkoły resort rozważy, czy zwiększy kwotę dotacji dla zakopiańskiej SMS.

Ministerstwo Sportu i Turystki (MSiT), które jest jednym z podmiotów finansujących zakopiańską szkołę sportową, przeznacza pieniądze m.in. na szkolenie zawodników. W bieżącym roku z resortu sportu do szkoły trafi średnio 11 tys. 867 zł w przeliczeniu na jednego ucznia.

Zdaniem Sobańskiej dofinansowanie z resortu nie wystarcza, by szkoła mogła kształcić przyszłych mistrzów świata na miarę Justyny Kowalczyk. Dyrektorka uważa, że jeżeli kwota dotacji nie będzie zwiększona oraz nie będzie inwestycji związanych z obiektami sportowymi, to nie należy oczekiwać lepszych wyników sportowych. "Z obecnymi nakładami pozostaniemy na poziomie medali mistrzostw Polski, a my chcemy zdobywać medale na poziomie światowym" - powiedziała.

Według niej specyfika sportów zimowych wymaga zdecydowanie większych nakładów na szkolenie przyszłego mistrza, aniżeli w innych dziedzinach sportu, np. w lekkoatletyce. "Treningi specjalistyczne, indywidualne, z odpowiednim sprzętem musimy rozpoczynać dosyć wcześnie, aby osiągać wyniki na światowym poziomie. Brak możliwości realizacji treningów w Polsce przymusza nas do wyjazdów za granicę" - dodała.

Dyrektorka zakopiańskiej SMS twierdzi, że potrzebuje dotacji w wysokości, co najmniej, 15 tys. zł w przeliczeniu na jednego ucznia, aby zabezpieczyć cały proces szkoleniowy. "Należy wziąć pod uwagę sprzęt sportowy, który jest bardzo drogi, a w przypadku skoków narciarskich musi być co roku wymieniany - podsumowała. - Uczniowie przychodzą do nas z ogromnymi ambicjami, oni chcą być mistrzami, ale oferta szkoły niejednokrotnie ich nie satysfakcjonuje. Mamy diamenty, ale trudno nam je oszlifować".

Na spotkanie z minister Muchą dyrekcja zakopiańskiej szkoły wybiera się razem z przedstawicielami Związków Sportowych, których zadania realizuje tutejsza SMS.

Innym źródłem finansowania zakopiańskiej SMS jest subwencja z resortu edukacji - pieniądze z tej puli są przeznaczane np. na etaty nauczycieli i trenerów. Sobańska zauważa, że pieniądze z subwencji też nie zaspokajają potrzeb szkoły z uwagi na fakt, że niektórzy sportowcy potrzebują indywidualnych treningów, a to z kolei wymaga zatrudnienia większej liczby szkoleniowców.

Rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej Paulina Klimek podkreśliła, że kwota subwencji oświatowej naliczona na uczniów Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem systematycznie wzrasta. Na przestrzeni ostatnich siedmiu lat średnia kwota subwencji oświatowej na ucznia zwiększyła się ponad dwukrotnie, tj. z 6 tys. 261 zł w roku 2006 do 13 tys. 57 zł w roku 2013.

Zakopiański Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego im. Stanisława Marusarza kształci obecnie ok. 150 uczniów z sześciu województw. Prowadzi szkolenie młodzieży w narciarstwie alpejskim, biegach, skokach, kombinacji norweskiej, snowboardzie, biathlonie i łyżwiarstwie szybkim.

Uczniowie i absolwenci zakopiańskiej szkoły zdobyli 5 medali olimpijskich, 52 medale mistrzostw świata. W zimowych igrzyskach olimpijskich wystartowało do tej pory 64 wychowanków szkoły.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE