Niepokojąco rośnie liczba gwałtów w szkołach

  • PAP/Rzeczpospolita
  • 15-02-2013
  • drukuj
W polskich szkołach w ubiegłym roku odnotowano 74 gwałty, o 60 więcej niż rok wcześniej.
Niepokojąco rośnie liczba gwałtów w szkołach

Tak wynika z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarła "Rzeczpospolita".

W kraju jest ponad 21 tys. podstawówek i gimnazjów, więc statystycznie rzecz biorąc, liczba gwałtów jest nieznaczna. Jednak fakt, że w szkołach w ogóle do nich dochodzi, jest szokujący. W szkołach dochodzi też do przestępstw przeciwko obyczajności, czyli np. przypadków pedofilii i rozpowszechniania pornografii. W 2012 r. było ich 181 (w 2011 r. - 266).

Eksperci twierdzą, że przestępczość w szkołach to efekt liberalnej polityki wychowawczej wprowadzonej przez duet Hall-Szumilas, byłą i obecną minister edukacji. Minister edukacji Krystyna Szumilas ogłosiła 2013 rokiem bezpiecznej szkoły. Nie usłyszeliśmy jednak żadnej koncepcji na walkę z przestępczością - czytamy w gazecie.

Czytaj też: Przemoc w szkołach. Spadła czy wzrosła?

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Trochę mi się nie chce wierzyć, że liczba gwałtów w szkołach wzrosła ponad 5-krotnie w ciągu jednego tylko roku. Raczej wzrosła liczba zgłoszeń. Ale to dygresja na mrginesie. Ważne jest, że w ogóle się zdarzają (chociaż 73 wypadki na tyle szkół ile jest w Polsce to i tak ułamek procenta). A dlaczego... się zdarzają? Paradoksalnie dlatego, że prawo zapewnia większe bezpieczeństwo uczniom i ochronę przed molestowaniem. Nauczyciel nie może wejść do szatni wf-u czy do toalety - bo może to zostać odebrane jako molestowanie (lub w najlepszym przypadku, jako naruszenie intymności). A że w tym czasie w tej toalecie czy szatni uczeń gwałci koleżankę - to już szczegół, na który prawodawcy jakoś nie zwrócili uwagi przy stanowieniu przepisów. Inna sprawa to szczelność szkoły przed osobami z zewnątrz. W małych placówkach nauczyciele są w stanie wizualnie wyłapać intruzów. Ale co zrobić w molochu, w którym jest i podstawówka, i gimnazjum, i szkoła ponadgimnazjalna? Mundurki to już historia. O identyfikatorach też można zapomnieć. Zresztą - zarówno brak mundurka jak i identyfikatora nie pozwalał na odesłanei ucznia do domu. Więc każdy może powiedzieć, że po prostu zapomniał i wchodzi jak chce. I tak na teren szkoły przenikają narkotyki, przemoc, słowem - zwykły świat wokół szkoły. rozwiń

krzyciel, 2013-02-15 08:39:32 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE