PARTNER PORTALU
  • BGK

Ogólnopolska manifestacja pracowników oświaty. Nauczyciele znów wyjdą na ulice

  • KDS    10 kwietnia 2018 - 13:33
Ogólnopolska manifestacja pracowników oświaty. Nauczyciele znów wyjdą na ulice
(fot. ZNP)

"Mamy dość" - pod takim hasłem odbędzie się ogólnopolska manifestacja pracowników oświaty. Nauczyciele spotkają się w sobotę, 21 kwietnia o godz. 12 przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie.




Kwietniowe podwyżki okazały się punktem zapalnym, który po raz kolejny wyprowadzi nauczycieli na ulice. Manifestacja organizowana przez ZNP przed gmach MEN ma - zdaniem związkowców - ściągnąć tysiące niezadowolonych ze zmian w oświacie nauczycieli.

- Tegoroczne podwyżki od 93 zł do 168 zł brutto nie poprawią naszej sytuacji finansowej i nie podniosą prestiżu zawodu nauczyciela. Dzisiaj pensja zasadnicza nauczycieli waha się od 2,4 do 3,3 tys. zł brutto. Chcemy godnie zarabiać, bo jesteśmy profesjonalistami! Żądamy podwyżek na poziomie 1000 zł - apeluje ZNP. 

Związek krytycznie ocenia też pracę Anny Zalewskiej. Chodzi m.in. o wdrożenie reformy oświaty, która zdaniem ZNP nie była przygotowana, likwidację gimnazjów czy spowodowanie chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach, wprowadzenie podziałów w radach pedagogicznych przez ustanowienie dodatku za wyróżniającą pracę tylko dla nauczycieli dyplomowanych czy likwidację niektórych dodatków i uprawnień socjalnych. 

- Żądamy dymisji Anny Zalewskiej! - piszą związkowcy. 

Czytaj więcej: Ile będą kosztować podwyżki dla nauczycieli? Mamy wyliczenia miast

ZNP podkreśla, że reforma edukacji odbyła się bez akceptacji środowiska oświatowego. W ich opinii ministerstwo edukacji nie uzgadniało zmian i wprowadziło reformę, nie licząc się ze zdaniem nauczycieli. Chcą, by w końcu resort zaczął liczyć się z ich zdaniem. 

Ostatnim elementem wskazanym przez ZNP jest niszczenie statusu zawodowego nauczycieli. - Minister likwiduje nasze uprawnienia, wydłużyła awans zawodowy; wprowadziła permanentną ocenę pracy oraz obowiązek tworzenia w każdej szkole regulaminów wskaźników oceny pracy, ograniczyła dostęp do urlopów dla poratowania zdrowia. Mamy coraz więcej obowiązków, a coraz mniej praw. Nie zgadzamy się na niekorzystne zmiany w awansie zawodowym oraz wprowadzanie zasad oceniania, które uniemożliwią osiąganie wyższych zarobków. Chcemy większej autonomii i godnego traktowania - piszą związkowcy. 

Czytaj więcej: W 2019 r. nastąpi kumulacja roczników w liceach? Anna Zalewska odpowiada

Warto przypomnieć, że podobne argumenty znalazły się w liście, jaki ZNP pod koniec marca wysłało do premiera Mateusza Morawickiego. Wtedy minister Zalewska komentując je wskazywała, że kwietniowe podwyżki rozpoczynają systematyczne, rozłożone na trzy lata podnoszenie wynagrodzeń nauczycieli. - To będzie 15,8 proc. w ciągu trzech lat, przy prognozowanym wzroście przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, wynoszącym 15,9 proc. - wskazywała. Przypominała, że tylko w tym roku na kwietniowe podwyżki przeznaczono 1 mld 200 mln zł.

Odnosząc się do zarzutu o nieprzygotowaną reformę, przypominała, że 50 proc. społeczeństwa opowiadało się za nią. - Za każdym razem powtarzałam, że reforma jest przemyślana i zaplanowana, i rzeczywiście zdążyliśmy ze wszystkim - mówiła.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (3)

  • yyyy, 2018-04-11 21:45:16

    Do xxxx: A czyż nie na tym polega demokracja? Przed wyborami partie mówią co zamierzają zrobić, a ludność wybiera program i oddaje swój głos na to, co najbardziej jej odpowiada. Przed wyborami pisiorki mówiły, że chcą zlikwidować gimnazja. I ludzie tę opcję wybrali.
  • Były nauczyciel, 2018-04-11 00:27:20

    Nauczyciele sami się nie szanują!
  • xxxx, 2018-04-10 18:28:57

    Jakie pięćdziesiąt procent społeczeństwa. Przecież oni nikogo się nie pytali o zdanie wprowadzając reformę oświaty i nie tylko. Pisiorki twierdzą,że skoro suweren ich wybrał, to nikogo nie muszą pytać o zdanie. Śmieszne pajacyki, którzy zostaną rozliczeni za wprowadzony chaos.