Organizacje samorządów wesprą protest rodziców przeciwko reformie edukacji

Związek Miast Polskich oraz Związek Gmin Wiejskich zadeklarowały wsparcie dla rodzicielskiego protestu przeciwko reformie edukacji.
Organizacje samorządów wesprą protest rodziców przeciwko reformie edukacji
(fot. pixabay.com)

• Organizacje pomogą zbierać dane na temat nieobecności uczniów w szkołach podczas organizowanych przez rodziców comiesięcznych protestów.

• Dyrektor biura Związku Miast Polskich Andrzej Porawski sprecyzował, że samorządy poproszą m.in. swoje wydziały oświaty, by w dniach protestów zapytały dyrektorów szkół o frekwencję.

• Jak powiedział Poprawski, zmiana, która "najbardziej boli samorządy" to wiążąca opinia kuratora oświaty na temat planowanej przez samorząd sieci szkół.

• Jak mówił, organizowanie sieci szkół to zadanie własne samorządów, a w obecnym ustroju decyduje o niej ktoś, kto nie ponosi "żadnej odpowiedzialności".

"Rodzice się nie poddają, protestują, co więcej zyskują nowych sojuszników, (...) właśnie nawiązujemy współpracę ze Związkiem Miast Polskich i Związkiem Gmin Wiejskich w celu policzenia się przy okazji protestów rodziców 10 kwietnia, 10 maja i 9 czerwca" - powiedział na konferencji prasowej w Warszawie Olgierd Porębski z Koalicji "NIE dla chaosu w szkole".

Jak mówił, protestujący rodzice nie mają mechanizmów, które pozwalałaby prowadzić statystyki; a dzięki życzliwości samorządowców mają nadzieję, że uda policzyć się, ile osób bierze udział w protestach.

Dyrektor biura Związku Miast Polskich Andrzej Porawski sprecyzował, że samorządy poproszą m.in. swoje wydziały oświaty, by w dniach protestów zapytały dyrektorów szkół o frekwencję.

"To jest kolejna odsłona naszego rodzicielskiego protestu" - powiedziała Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji". "W akcie desperacji po raz kolejny nie posyłamy naszych dzieci do szkół mimo że wiemy, iż dla wielu rodziców jest to trudna do zaakceptowania forma, ale nic innego nam nie pozostało" - dodała. Powtórzyła, że nikt z rodzicami nie konsultował zmian w edukacji, a te są dla dzieci szkodliwe. Przypomniała, że główny zarzut wobec reformy to rytm i tempo wprowadzanych zmian. "O ile możemy dyskutować o strukturze szkoły i o tym, co powinno znaleźć się w programie, to nie możemy tego robić pod presją czasu" - powiedziała.

Łaboda dodała, że dalszy scenariusz protestów uzależniony jest m.in. od tego, czy po złożeniu w Sejmie obywatelskiego wniosku o referendum ws. reformy edukacji zostanie ono ogłoszone.

Obecni na konferencji samorządowcy podkreślali, że reforma edukacji jest nieprzygotowana. "Nie jest prawdą jakoby ktoś ją z nami konsultował" - powiedział Porawski. Dodał, że zmiana, która "najbardziej boli samorządy" to wiążąca opinia kuratora oświaty na temat planowanej przez samorząd sieci szkół. Jak mówił, organizowanie sieci szkół to zadanie własne samorządów, a w obecnym ustroju decyduje o niej ktoś, kto nie ponosi "żadnej odpowiedzialności". "Odpowiedzialność dalej ponosi gmina, zarówno przed rodzicami, jak i przed państwem, a jest ubezwłasnowolniona" - mówił Porawski.

Paweł Tomczak ze Związku Gmin Wiejskich zwracał z kolei uwagę, że reforma "rujnuje" wysiłek gmin, włożony m.in. w wyposażenie gimnazjów. Jego zdaniem istnieje obawa obniżenia poziomu edukacji. "Jednym z głównych celów wprowadzenia gimnazjów było równoważenie różnic edukacyjnych (...) głównie na obszarach wiejskich" - przypomniał. "Całe to zamieszanie odciśnie piętno na umiejętnościach dzieci (...) Obawiamy się (...), że mogą być skrajne przypadki, gdzie edukacja dzieci na obszarach wiejskich skończy się na ósmej klasie. Tak było przed wprowadzeniem gimnazjów, to był niewielki odsetek, ale takie sytuacje miały miejsce. Chyba nie o to nam chodzi" - mówił Tomczak.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do marka: Pracuję w gimnazjum od początku ich istnienia. Mam zupełnie inne zdanie. Dla dobra uczniów i mojego zdrowia psychicznego jestem za ich likwidacją. Wymagania w gimnazjum są na poziomie szkoły podstawowej. Dzieci idą rok później do liceum, które jest kursem przygotowawczym do matury. Coroczn...e wyniki matur nie pozostawiają wątpliwości co do jakości kształcenia w obecnych szkołach średnich. Czy dzieci nas wyprzedzają? Czasy są inne, my takich możliwości nie mieliśmy, dlatego żal patrzeć jak młodzież te możliwości marnuje. rozwiń

sraczkowaty żółty, 2017-04-07 20:59:07 odpowiedz

Do sraczkowaty żółty: Gimnazja są dobrym rozwiązaniem. Dają szansę nowego rozdania. Przyzwyczajają do zmian. Wymagania w gimnazjach są na poziomie wymagań w dawnych liceach tylko wcześniej. Dzieci uczą się samodzielności i zdecydowanie wyprzedzają nas w tym wieku. ZDECYDOWANIE NALEŻY JE POZOSTAWIĆ...@ rozwiń

marka, 2017-04-07 17:10:25 odpowiedz

Jestem rodzicem i stanowczo protestuję przeciwko protestowaniu przeciwko reformie oświaty. Za żadne skarby świata nie zgodzę się, aby moja córka poszła do gimnazjum. Dlaczego? Bo gimnazja obniżają poziom edukacji. To zmarnowane trzy lata w życiu dziecka. Gimnazja nie równoważą różnic edukacyjnych. N...a obszarach wiejskich, tu gdzie mieszkam, tworzone są specjalne klasy dla miejscowej "elyty". Dzieci są tak rozkapryszone, że nauczyciele wychowawczo sobie z nimi nie radzą. W pozostałych klasach jest tak niski poziom, że dziecko traci czas w szkole. Niezależnie od tego, do jakiej klasy trafi moje dziecko i tak będzie źle. W szkole podstawowej aż tak się nie dzieje. A wyposażenie szkół? Tragedia. Gimnazja były wyposażane na początku jak tylko powstał. Teraz minęło kilkanaście lat i sprzęt się zestarzał. Ławki jeszcze jako tako się trzymają, ale krzesełka są porozwalane, natomiast komputery to przedpotopowe rzęchy. rozwiń

sraczkowaty żółty, 2017-04-06 20:47:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE