Piotr Apel: reforma edukacji na "chybcika i łapu capu"

Prawo i Sprawiedliwość chce przerzucić całą odpowiedzialność za reformę na rodziców i nauczycieli, bo to dzięki ich ciężkiej pracy ta reforma może mieć jakiekolwiek szanse - tak na antenie Radia Plus reformę oświaty ocenił Piotr Apel, poseł Kukiz'15.
Piotr Apel: reforma edukacji na "chybcika i łapu capu"
Piotr Apel (fot. www.facebook.com/piotrapel)

• - Wierzę, że tak ważne reformy powinny być przygotowywane w odpowiednim czasie - zaznaczał Apel. 

• Jego zdaniem całą odpowiedzialność za reformę oświaty PiS przerzuca na rodziców i nauczycieli. 

• Zamiast zwalniać nauczycieli, proponuje zmniejszenie liczebności klas, co poprawi jakość nauczania. 

Zdaniem posła Kukiz'15, reforma edukacji jest zorganizowana "na chybcika, na łapu-capu, bez przygotowania". "Nie ma informacji, żeby szkoły były gotowe na to, żeby w roczniku 2019 przyjąć dwa roczniki dzieci; nie ma informacji, żeby podręczniki były gotowe; żeby nauczyciele wiedzieli na czym do końca stoją. Tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość chce przerzucić całą odpowiedzialność za reformę na rodziców i nauczycieli, bo to dzięki ich ciężkiej pracy ta reforma może mieć jakiekolwiek szanse" - mówił.

Jak twierdzi Apel, to rodzice wraz z nauczycielami muszą przygotować dzieci i placówki na te duże zmiany tak, "by nie przyniosły tych strasznych skutków, jakie zapowiada Platforma Obywatelska czy Nowoczesna". Jego zdaniem, "reforma, choć słuszna, to zorganizowana jest w absolutnie złym tempie".

Czytaj więcej: Sławomir Broniarz zarzuca kłamstwa autorom reformy edukacji. "Kłamstwo powtarzane sto razy nie staje się prawdą"

"Wierzę, że tak ważne reformy, zwłaszcza dotyczące dzieci, powinny być przygotowane w odpowiednim czasie. Nic by nie stało na przeszkodzie, żeby tę reformę przesunąć o rok i ten rok poświęcić na przygotowanie podstaw programowych czy zmniejszenie klas, skoro mamy niż demograficzny i za dużo nauczycieli. Zamiast ich zwalniać, zmniejszmy klasy i zwiększmy poziom nauczania" - opiniował. Poziom przygotowań podstaw programowych ocenił jako "pozostawiający wiele do życzenia".

Reforma edukacji, w ramach której zmieniona zostanie m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane.

We wtorek Sejm debatował nad obywatelskim wnioskiem, ws. reformy. Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku (pomysłodawcą referendum jest ZNP), brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?". Organizację referendum poparły wszystkie kluby opozycyjne.

Czytaj więcej: Fakty i liczby kontra minister Zalewska. Poznań policzył, ilu nauczycieli straci pracę

W ocenie premier Beaty Szydło inicjatywa referendalna pojawiła się zbyt późno. Premier mówiła w kwietniu, po złożeniu wniosku w Sejmie, że trzeba było go złożyć w odpowiednim momencie, obecnie jesteśmy w końcowej fazie wdrażania reformy i ktoś, kto chce to odwracać, będzie powodował chaos.

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska podkreśla, że "Prawo oświatowe w państwie prawa działa, reforma została wdrożona". Minister wskazuje, że sieć szkół, dostosowana do nowej struktury szkolnictwa, została zmieniona, podstawa programowa kształcenia ogólnego podpisana, a nauczycieli przeszkolono. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE