Poradnik o bezpieczeństwie uczniów

41 przedszkolaków jechało busem przystosowanym do przewozu 21 osób, licealiści dostawali rozstroju żołądka na widok nauczycielki historii – w wydanym poradniku o bezpieczeństwie uczniów Śląskie Kuratorium Oświaty opisuje błędy nauczycieli i radzi im, jak postępować.
Poradnik o bezpieczeństwie uczniów

Poradnik „Zapewnić uczniom bezpieczeństwo. Wybrane uwarunkowania prawne organizacji bezpiecznej nauki, rekreacji i wypoczynku" przygotowali pracownicy i wizytatorzy Śląskiego Kuratorium Oświaty.

Pozycja liczy prawie 70 stron, z czego ok. 10 zostało poświęconych skargom zgłaszanym przez rodziców w roku szkolnym 2011/2012. Przypadki niewłaściwego postępowania nauczycieli opisano w rozdziale

„Z doświadczeń oddziału skarg". Wybrano autentyczne przykłady z przedszkoli i szkół, aby - jak podkreślił wicekurator oświaty Dariusz Wilczak - ułatwić nauczycielom i dyrektorom szkół zrozumienie tematu związanego z bezpieczeństwem przedszkolaków i uczniów podczas zajęć i wyjazdów szkolnych.

„Czasami mam wrażenie, że niektórych doświadczonych nauczycieli, dyrektorów szkół i organizatorów wyjazdów szkolnych gubi rutyna; jadą z dziećmi do kina, teatru, na pływalnię przepełnionym busem, dlatego nigdy za mało przypominania im o sprawach związanych z tematem bezpieczeństwa" - mówi Wilczak.

Z przykładów przedszkolnych przytoczono m.in. wyjazd maluchów na spektakl busem, przystosowanym do przewozu 21 osób; mimo to nauczycielki pod presją kierowcy zdecydowały się pojechać nim z grupą 41 maluchów. Po drodze bus zatrzymała policja; kierowca został ukarany. Kuratorium podkreśla, że nie tylko on zawinił.

„To nauczycielki zobowiązane były sprawować opiekę nad dziećmi i zapewnić im bezpieczny przejazd i pobyt na przedstawieniu" - podkreślają autorzy poradnika.

W innym przedszkolu zlekceważono uraz ręki u pięciolatka, który przez jakiś czas siedział na dywanie i popłakiwał aż do pojawienia się matki.

Okazało się, że doszło u niego do zwichnięcia stawu łokciowego i pęknięcia kości przedramienia. W poradniku kuratorium cytuje fragment notatki, którą sporządziła przedszkolanka: „Gdy weszłam do sali chłopiec siedział na dywanie i popłakiwał. Nie chciał ze mną pójść na indywidualne zajęcia. Skarżył się na ból rączki i pokazywał, że boli go nadgarstek i łokieć. Podmuchaliśmy na bolące miejsca".

Przy tej okazji podkreślono, że nauczyciel nie jest uprawniony do oceny stanu zdrowia dziecka, bo „nieraz na pozór niegroźne obrażenia okazują się bardzo niebezpieczne". Kuratorium oświaty poświęciło także więcej uwagi skardze grupy rodziców na nauczycielkę historii, która wzbudzała strach wśród uczniów szkoły ponadgimnazjalnej.

Główny zarzut: uczniowie się jej boją. Rodzice opisali sytuacje, kiedy ich dzieci ze strachu przed nauczycielką nie chciały iść do szkoły, dostawały rozstroju żołądka, wymiotowały, miały bóle brzucha i głowy.

„Oparty na strachu system posłuszeństwa nie ma racji bytu w szkole", „nie ma też racji bytu nauczyciel budzący grozę" - można przeczytać w poradniku.

Do kuratorium napisała także matka szykanowanej uczennicy, w którą m.in. rzucano błotem. Matka postanowiła powiadomić kuratorium o sprawie, bo - jej zdaniem - dyrektor nie zareagował. Wizytator badający sprawę usłyszał w szkole: „Z tą rodziną tak już jest. We wsi zawsze wyśmiewali się z ich babki, matki, a teraz z córki. Co my możemy zrobić?".

Wśród przytaczanych przykładów nie zabrakło historii związanych z utrzymaniem dyscypliny w szkole. Jednemu z gimnazjalistów na przerwie złamano nos w ramach „osobistych porachunków".

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

"Śląskie Kuratorium Oświaty opisuje błędy nauczycieli i radzi im ,jak postępować " to brzmi jak jak żałosny żart. Jestem emerytowanym nauczycielem, który do zawodu był przygotowywany przez LICEUM PEDAGOGICZNE. To w tej szkole uczono JAK POSTĘPOWAĆ. Dzisiaj najpierw pozwalamy wykonywać zaw...ód nauczyciela a potem doradzamy.Przerażające!! rozwiń

emeryt , 2012-12-08 07:35:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE