Posłowie odpowiedzieli uczniom z Torunia w sprawie szkolnych sklepików

• Nastolatki chciały zliberalizowania ustawy zakazującej niezdrowego jedzenia.
• Sejmowa komisja i resort zdrowia negatywnie odniosły się do tej prośby.
• Szkoła jest miejscem, gdzie trzeba zwracać uwagę na zdrowy styl życia – uznali posłowie.
Posłowie odpowiedzieli uczniom z Torunia w sprawie szkolnych sklepików
Firmy prowadzące sklepiki szkolne nie mogą sprzedawać jedzenia prowadzącego do chorób dietozależnych. (Fot. : www.szczecin.uw.gov.pl)

Sejmowa komisja negatywnie odniosła się w czwartek (25.02) do petycji mającej na celu wyłączenie szkół ponadgimnazjalnych spod przepisów zakazujących sprzedawania w sklepikach szkolnych niezdrowego jedzenia. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowym rozporządzeniem w tej sprawie.

Zgodnie z obowiązującymi od początku roku szkolnego 2015/2016 przepisami firmy prowadzące sklepiki szkolne nie mogą sprzedawać jedzenia prowadzącego do chorób dietozależnych. Wprowadzono też wymagania dotyczące posiłków przygotowywanych w stołówkach szkolnych i przedszkolnych. Nowe przepisy obowiązują we wszystkich typach szkół z wyjątkiem szkół dla dorosłych, a także w przedszkolach.

Rozpatrywana w czwartek petycja została złożona przez przedstawicielki Samorządu Uczniowskiego przy Zespole Szkół Technicznych w Toruniu. Jej autorzy chcą znowelizowania ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, polegającej na wyłączeniu szkół ponadgimnazjalnych z listy placówek objętych przepisami. W uzasadnieniu petycji zaznaczono, że w szkołach ponadgimnazjalnych uczy się młodzież w wieku 17-20 lat, czyli w zdecydowanej większości osoby dorosłe.

- Są to osoby o ukształtowanych nawykach żywieniowych, których nie są w stanie zmienić wprowadzone dodatkowo restrykcje - napisano. Jako drugi argument podano, ze ustawa boleśnie uderzyła w sklepiki szkolne.

Referująca na posiedzeniu komisji ds. petycji treść petycji Urszula Augustyn (PO) zwróciła uwagę, że jej autorzy chcą zmiany ustawy, tymczasem "zamieszanie wywołała" nie ona, ale rozporządzenie wydane na jej podstawie. 

- Wokół tego rozporządzenia rozpętała się ogromna afera medialna (...), myślę, że wynikało to z krótkiego czasu (od jego wydania do wejścia w życie - PAP) oraz z nieporozumienia; ci wszyscy, którzy uczestniczyli w szkoleniach, (...) przekonali się, że można zdrowo gotować i sprzedawać zdrowe produkty - powiedziała.

- Czas pokazał, że końca świata nie ma, a szkoła jest tym miejscem, gdzie powinniśmy zwracać uwagę na zdrowy styl życia - dodała.

Wnioskowała o to, by komisja nie uwzględniła żądania zawartego w petycji. Poparli ją wszyscy posłowie zabierający głos w dyskusji.

Negatywnie stanowisko wobec petycji wyraził także resort zdrowia. - W pełni popieram zdanie pani poseł Augustyn - powiedział obecny posiedzeniu komisji wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. Zwrócił uwagę, że część szkół ponadgimnazjalnych działa w zespołach, w których są gimnazja, a nawet szkoły podstawowe.

- Nie możemy tutaj doprowadzić do sytuacji, gdy dzieci mają dostęp do szeroko rozumianych niezdrowych produktów. Rekomendujemy - jako resort zdrowia - odrzucenie tej petycji - mówił.
Jednocześnie poinformował, że w resorcie trwają prace nad nowym rozporządzeniem do ustawy.
- Będzie ono mniej ortodoksyjne, co nie oznacza, że wpuścimy do szkół żywność niezdrową - powiedział.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE