Prezydent w sprawie oświaty

  • www.radomnews.pl
  • 08-01-2012
  • drukuj
Prezydent Radomia ,Andrzej Kosztowniak przekazał do nauczycielskich związków zawodowych projekty uchwał w sprawie przekształceń w szkołach i MDK.
Prezydent w sprawie oświaty

W przyszłym tygodniu spodziewane jest przygotowanie przez władze miasta projektu uchwał dotyczącego przekształceń w przedszkolach publicznych.

Jedno z najbliższych posiedzeń Rady Miejskiej w Radomiu poświęcone będzie zmianom w radomskiej oświacie. Oszczędności, jakie są szykowane we wszystkich dziedzinach życia nie mogą ominąć także tej sfery, która pochłania aż 41,4 proc. miejskiego budżetu, czyli ponad 360 mln zł.

– Szukamy wyłącznie usprawnienia i minimalizacji kosztów funkcjonowania, żeby zmiany nie przyniosły uszczerbku dla świadczonej przez nas oferty edukacyjnej i pociągały za sobą jak najmniejsze koszty społeczne – przekonuje prezydent Radomia, Andrzej Kosztowniak. Oszczędności zaś mogą być milionowe. Jest o co się starać.

Dyskusja nad przemeblowaniem w radomskiej oświacie toczy się od ponad miesiąca i stanowi doskonałą okazję do wyjaśnienia kilku mitów, które niemal zawsze pojawiają się przy okazji edukacyjnych zmian i wzbudzają ogromne emocje. Ale czy uzasadnione?

– Ostatnim miejscem, gdzie chciałbym szukać oszczędności są oświata, zdrowie czy pomoc społeczna. Sytuacja jest jednak na tyle poważna w Polsce, że staramy się znaleźć oszczędności i w tych sferach. Ale nie oszczędzamy na samej edukacji, tylko na związanych z nią kosztach administracyjnych. Poprosiłem o przedstawienie takich możliwości w zakresie oświaty mojego zastępcę od spraw edukacji. Podobne reformy oświatowe dotyczą samorządów w całym kraju. Proszę zerknąć, co dzieje się chociażby w Poznaniu, Malborku, Bytomiu, Częstochowie i w setkach innych samorządów. Samorządy dokładają do edukacji dziesiątki milionów i w obliczu kryzysu w kraju i problemów lokalnych muszą szukać oszczędności – tłumaczy prezydent Kosztowniak.

Jeżeli chodzi o uspołecznienie przedszkoli samorządowych, to kwota oszczędności może sięgnąć aż 5,5 mln zł.– W żadnym wypadku nie pociąga to za sobą zamykania przedszkoli – zaznacza dobitnie prezydent Andrzej Kosztowniak. Po rozmowie m.in. z członkami zespołu ds. reorganizacji placówek oświatowo-wychowawczych oraz przedstawicielami pracowników przedszkoli widać, że propozycje zmian w tym obszarze budzą najwięcej kontrowersji. Pracownicy czy rodzice nie do końca właściwie odczytują założenia tego procesu, stąd pewnie wiele obaw.

W czasie dyskusji padają pozbawione podstaw argumenty, jak chociażby znaczne podniesienie opłat za korzystanie z placówki. Tymczasem nie ma on pokrycia w rzeczywistości, tak samo jak ten, że wszyscy obecni wychowawcy stracą pracę. Podkreślę wyraźnie, że ideą przedłożonych mi propozycji nie jest podnoszenie opłat czy likwidacja przedszkoli. Prowadzenie tych placówek oddane będzie bowiem w prywatne ręce na jasno określonych w uchwałach Rady Miejskiej czy umowach z miastem zasadach. I to na 10 lat, co może zagwarantować wielu wychowawcom pracę na dekadę.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.