Protest przeciw zamykaniu szkół w Chełmie

Kilkaset osób uczestniczyło w piątek w Chełmie w manifestacji zorganizowanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego przeciwko likwidacji szkół i polityce rządu, zrzucającej odpowiedzialność za edukację na samorządy.
Protestujący - nauczyciele, członkowie ZNP z różnych miejscowości Lubelszczyzny, rodzice - przemaszerowali przez centrum Chełma. Nieśli flagi związkowe i transparenty z napisami: "Zdejmijcie z barków samorządów odpowiedzialność za oświatę publiczną", "Edukacja nie jest wydatkiem - jest inwestycją", "Samorządność a nie samowola", "Edukacja droga? Wyceń ignorancję".

Zdaniem prezes chełmskiego okręgu ZNP Ewy Suchań polskiej oświacie grozi zapaść, ponieważ władza centralna, choć mówi o etosie nauczyciela i obiecuje podnoszenie poziomu edukacji, tak naprawdę władzę nad szkołami oddaje samorządom, które z kolei podejmują decyzje w oparciu o wskaźniki ekonomiczne.

"Premier oddał władzę prezydentom i wójtom. Każdy z nich uzurpuje sobie prawo do bycia ministrem oświaty. Każdy z nich dokonuje reformy, ale pod hasłami racjonalizacji i optymalizacji kryje się likwidacja, bezprawie i bezduszność" - powiedziała.

Czytaj też: Skalę likwidacji szkół należy ograniczyć

Według Suchań "nauczyciel stał się zakładnikiem dziurawej drogi", a niż demograficzny - "wygodnym pretekstem do pozbywania się odpowiedzialności za publiczną oświatę".

Związkowcy wystosowali też apel do prezydenta Chełma oraz do ośmiu wójtów gmin w powiecie chełmskim, gdzie planowana jest likwidacja szkół, aby odstąpili od tego zamiaru. "Wydatki na edukację nie są wydatkami konsumpcyjnymi tylko inwestycyjnymi, a oszczędności wynikające z likwidacji szkół są pozorne.(...) To krótkowzroczna metoda służąca jedynie chwilowej poprawie stanu samorządowych finansów" - głosi apel.

Domagają się od samorządowców opracowania w drodze konsultacji społecznych strategii rozwoju oświaty i programu restrukturyzacji sieci szkół. "Chcemy dialogu a nie dyktatu. Likwidacja szkół to nie jest sposób na poprawę jakości edukacji, wyrównywania szans, rozwiązywania problemów wychowawczych. To metoda krótkowzroczna i szkodliwa" - piszą w apelu.

Apel skierowany do prezydent Chełma Agaty Fisz (oceń jej działania) manifestanci złożyli w sekretariacie urzędu miasta. "Nie było pani prezydent, nikt z władz się z nami nie spotkał" - zaznaczyła Suchań. Zapowiedziała, że apele skierowane do wójtów zostaną przesłane pocztą.

Prezydent Chełma w komentarzu podkreśliła, że rząd zrzuca na samorządy coraz więcej obowiązków, ale nie przekazuje na ich realizację odpowiednich środków. "Subwencje przekazywane na szkoły są zdecydowanie niewystarczające. Mam nadzieję, że echo chełmskiej manifestacji i podobnych protestów w kraju dotrze do Warszawy i zmotywuje polski rząd do podjęcia zdecydowanych działań na rzecz wsparcia samorządów a przez to edukacji" - napisała Fisz.

W Chełmie trwa spór wokół planu wygaszania i likwidacji gimnazjum nr 3, tworzącego zespół ze szkołą podstawową. Przeciwko temu protestowali już wcześniej rodzice uczniów podstawówki, m.in. blokując główną drogę w mieście.

Wiceprezydent Chełma Stanisław Mościcki tłumaczył wówczas PAP, że to najmniejsze gimnazjum w Chełmie (180 uczniów), a dwa inne znajdują się w promieniu 1,5 - 2,5 km. Po wygaszeniu gimnazjum do tego budynku przeniesione będzie przedszkole, które obecnie funkcjonuje w pomieszczeniach o gorszym standardzie.

Mościcki powiedział, że wydatki na oświatę w Chełmie pochłaniają połowę budżetu miasta, przy czym subwencja oświatowa wystarcza właściwie tylko na wynagrodzenia. W 2012 r. w budżecie Chełma na oświatę zaplanowano ok. 133 mln zł.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE