Protest przeciwko likwidacji krakowskich szkół

Przeciwko planowanej likwidacji kilku kolejnych szkół protestowali w środę w Krakowie rodzice, uczniowie i nauczyciele. W demonstracji przed Urzędem Miasta uczestniczyło według szacunków policji ok. 300 osób.
Protest przeciwko likwidacji krakowskich szkół
"Tylko matoły likwidują szkoły", "Żądamy odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa", "Edukacja nie na sprzedaż" - takie hasła wymalowali na transparentach protestujący. Skandowali: "Nie oddamy szkoły", "Faktów nie znacie, szkoły zamykacie".

Organizatorzy protestu zarzucali władzom miasta, że wydział edukacji zamienił się w wydział likwidacji i prywatyzacji szkół, a gmina zamiast na potrzeby mieszkańców wydaje pieniądze na inwestycje takie jak budowa dwóch stadionów. Według protestujących władze manipulują też opinią publiczną, nie przekazując rzetelnych danych o prognozach demograficznych. "Nie będziemy płacić za wasz kryzys" - krzyczeli demonstrujący.

Czytaj też: Dziewięć krakowskich szkół do likwidacji

Odpowiedzialna za edukację wiceprezydent Krakowa Anna Okońska - Walkowicz mówiła dziennikarzom, że nie ugnie się pod naciskami. "Podejmowanie trudnych decyzji, ale w interesie wszystkich mieszkańców miasta, nigdy nie budziło popularności. Wymaga dużej determinacji i to mi towarzyszy. Dla mnie manifestacja, przy szacunku dla jej uczestników, nie jest żadnym argumentem" - powiedziała Okońska - Walkowicz.

W środę krakowscy radni rozpoczęli dyskusję nad projektami uchwał, które przewidują restrukturyzację 14 szkół. Dziewięć z nich ma być zlikwidowanych. Obradom od rana przysłuchiwali się rodzice, którzy na galerii nad salą wywiesili transparent: "Likwidujecie szkoły, przegracie wybory".

Według wiceprezydent Okońskiej - Walkowicz restrukturyzacja sieci szkół jest konieczna. "Kraków ma zdecydowanie za dużą liczbę szkół. Powinny zostać zlikwidowane te, które są niepopularne, mają niskie wyniki egzaminów zewnętrznych, małą edukacyjną wartość dodaną i generują duże koszty utrzymania" - mówiła Okońska - Walkowicz.

W tym tygodniu prezydent Krakowa Jacek Majchrowski rozpoczął serię spotkań w szkołach przeznaczonych do likwidacji. Po jednym z nich zdecydowano, że Szkoła Podstawowa nr 3 na ul. Topolowej, w której działają klasy integracyjne, nie zostanie zlikwidowana, a będzie stopniowo wygaszana.

Radni największego klubu w Radzie Miasta - Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli, że będą spotykać się ze społecznościami szkół, bo nie wszystkie przedstawiane przez władze Krakowa zmiany są ich zdaniem dobre. "Jest na przykład propozycja przeniesienia dzieci z jednej podstawówki do drugiej, z jednego osiedla na drugie pomiędzy którymi zlikwidowano w grudniu jedyny kursujący autobus. Brak w tym logiki. Są też szkoły, które przynajmniej wstępnie deklarują zgodę na połączenie ich w zespół" - mówił dziennikarzom przewodniczący klubu radnych PO Grzegorz Stawowy.

"Naszym zdaniem są też przypadki złego wytypowania szkół do likwidacji, powinny być wskazane inne placówki" - dodał.

Radna klubu PiS Barbara Nowak mówiła, że lista szkół do likwidacji powstała bez konsultacji społecznych i została ogłoszona w czasie przerwy świątecznej w szkołach. "Władze liczyły chyba, że rodzice nie zmobilizują się do obrony szkół" - powiedziała Nowak.

Władze miasta szacują, że w wyniku zmian do końca 2014 r. oszczędności związane z kosztami osobowymi oraz kosztami utrzymania budynków wyniosą 5,7 mln zł, a liczba etatów zmniejszy się o ok. 90 (ok. 46 etatów pedagogicznych, ok. 44 etaty pracowników administracji i obsługi).

Losy wytypowanych do likwidacji szkół nie są jeszcze przesądzone, radni podejmą decyzję 30 stycznia.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

"Pracownicy obsługi w niektórych szkołach czują się jak prezesi wielkich firm - niezłe pieniącze, krótki czas pracy, długie urlopy i dni wolne (jak uczniowie), odpowiedzialność żadna"

Pracownicy obsługi czyli sprzątaczki, woźne, konserwatorzy, kucharki, zwykle otrzymują za s
...woją prace wynagrodzenie minimalne, a obowiązuje ich 40 godzinny tydzień pracy, system zmianowy, urlop zgodnie z kodeksem pracy. Dni wolne gdy dzieci i młodzieży nie ma w szkole im nie przysługują. Zanim coś napiszesz zastanów się 3 razy albo w ogóle nie piszesz ... rozwiń

Bronek, 2013-01-10 15:25:52 odpowiedz

44 etaty niepedagogiczne i 46 nauczycieli to proporcja dobrego zarządzania szkołami. Nie dziwi więc poglad, że nie chodzi o dobro dzieci a o miejsca pracy dla nauczycieli i posadki dla obsługi i administracji. Pracownicy obsługi w niektórych szkołach czują się jak prezesi wielkich firm - niezłe pien...iącze, krótki czas pracy, długie urlopy i dni wolne (jak uczniowie), odpowiedzialność żadna. Oby tak dalej. rozwiń

belfer, 2013-01-10 09:50:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU