Prywatne szkoły walki to wolna amerykanka

  • PAP/Dziennik Polski
  • 27-02-2013
  • drukuj
Uderzenie łokciem w oczy, kopnięcie w gardło, duszenie - to techniki zadawania ciosów w jednej z najbardziej brutalnych sztuk walk. Na zajęcia z niej można zapisać... 4-letnie dziecko, alarmuje "Dziennik Polski".
Prywatne szkoły walki to wolna amerykanka

W krakowskim Urzędzie Miasta zarejestrowane są 22 kluby propagujące sztuki walki. Niezrzeszonych jest jednak kilkanaście razy więcej. Widać to choćby po licznych reklamach, zachęcających do oddania dziecka pod opiekę profesjonalnych trenerów.

Czy naprawdę profesjonalnych? - Prywatne szkoły walki to wolna amerykanka. Zdarzają się kursy, które z profesjonalną techniką walki nie mają nic wspólnego, twierdzi Paweł Janusz, prezes Akademii Karate Tradycyjnego w Niepołomicach.

Zapewnia on, że członek klubu karate może uczyć dzieci walki dopiero po osiągnięciu czarnego pasa, czyli po sześciu latach treningu. Do tego dochodzą licencje, które są weryfikowane każdego roku przez związek. Tymczasem wśród trenerów prywatnych, niezrzeszonych szkół zdarzają się osoby, które po dwóch miesiącach treningu zakładają własną szkołę.

- Tacy nauczyciele mogą wyrządzić kursantom więcej szkody niż pożytku, ostrzega Janusz.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE