Przemoc w szkołach. Spadła czy wzrosła?

Przemoc w szkołach nie wzrosła w ostatnich latach - poinformował MEN na posiedzeniu sejmowych podkomisji: ds. kształcenia i wychowania oraz ds. młodzieży. Posłowie PiS, powołując się na dane policji, mówili o 100-proc. wzroście przestępstw popełnionych w szkołach.
Przemoc w szkołach. Spadła czy wzrosła?

MEN prowadzi systemowe i długofalowe działania mające ograniczyć zjawiska agresji i przemocy wśród uczniów - zapewnił wiceminister edukacji Tadeusz Sławecki, który w czwartek spotkał się z posłami dwóch podkomisji: ds. jakości kształcenia i wychowania oraz ds. młodzieży. Tematem posiedzenia była agresja i przemoc w polskich szkołach.

Czytaj też: Mediacja sposobem na przemoc w szkołach?

Wiceszef MEN przekonywał, że w szkołach zmniejszyła się liczba przypadków przemocy fizycznej wśród uczniów; rzadziej obiektem agresji uczniowskiej stawali się również nauczyciele. Wzrosła za to przemoc werbalna i odnotowano większą liczbę wymuszeń, nie związanych jednak z kradzieżami. Przedstawiając informację Sławecki powołał się na badania prowadzone m.in. przez CBOS i Uniwersytet Warszawski.

Z informacji MEN wynika także, że w porównaniu z 2006 r. zmniejszył się odsetek uczniów uczestniczących w bójkach. Wzrosła natomiast o około pięć proc. liczba uczniów z klas V i VI szkoły podstawowej, którzy doświadczają dręczenia ze strony kolegów. Ponadto wzrosła tzw. cyberprzemoc, która polega na wykorzystywaniu przez uczniów np. telefonów komórkowych lub internetu.

Sławecki powoływał się również na dane Systemu Informacji Oświatowej.

"Dane w kategoriach: pobicie, umyślne uderzenie oraz nieumyślne uderzenie, które były gromadzone w latach 2005-2011, wskazują jednoznacznie na obniżenie o ok. 50 proc. wskaźnika w powyższych kategoriach. Natomiast łączna liczba wypadków spowodowanych przez nieumyślne uderzenie w roku 2011 spadła o 49 proc. w stosunku do 2005 r." - referował wiceminister. Dodał przy tym, że tego rodzaju wypadki najczęściej miały miejsce na zajęciach wychowania fizycznego oraz na przerwach międzylekcyjnych.

Informację MEN skrytykowali posłowie PiS, którzy omawiając problem przemocy w szkołach powołali się na raport policji z 2011 r. dotyczący m.in. przestępczości na terenie placówek oświatowych i wychowawczych. "Do różnego typu szkół uczęszczało 48 852 nieletnich sprawców, tj. 98,4 proc. ogólnej liczby nieletnich sprawców czynów karalnych ujawnionych w 2011 r. Z danych statystycznych wynika, że w 2011 roku na terenie placówek oświatowych i wychowawczych stwierdzono ogółem 31 596 przestępstw, tj. o 1303 więcej niż w roku 2010" - cytował informację policji poseł PiS Lech Sprawka.

W 2007 r., gdy polską oświatą kierował rząd Jarosława Kaczyńskiego liczba przestępstw w szkołach - jak zwrócił uwagę Sprawka - wynosiła ok. 17 tys. "Czyli na przestrzeni kilku lat doszło do podwojenia tej liczby przestępstw" - alarmował poseł. Jak ocenił, MEN przedstawiając wyłącznie pozytywne informacje w tej sprawie bagatelizuje problem. Inny poseł PiS Zbigniew Dolata zarzucił rządom PO-PSL bierne przyglądanie się "narastaniu złego zjawiska dotykającego dzieci".

W odpowiedzi Sławecki zwrócił uwagę, że sprawcami przestępstw na terenie szkół, które są ujęte w policyjnych statystykach, mogą być nieletni oraz osoby dorosłe. "Złapanie dilera na boisku szkolnym o dwunastej w nocy też jest ujęte tu jako zdarzenie popełnione na terenie szkoły" - mówił Sławecki, tłumacząc, że statystyki policji są zbiorcze i nie odnoszą się do liczby przestępstw popełnianych przez uczniów.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

To akurat może być prawdą, że nie wzrosła. Poziom agresji wśród uczniów - zwłaszcza w gimnazjach - jest już bowiem tak wysoki, że dalszy jego wzrost to już byłyby chyba tylko strzelaniny na korytarzach. W gimnazjum pracowałem niemal od jego powstania (rok po utworzeniu gimnazjów zacząłem pracę w jed...nym z nich) i pracowałem w różnych łącznie 7 lat. Z roku na rok było coraz gorzej. Postawy uczniów - nie tylko wobec innych uczniów, ale również (a może przede wszystkim) wobec nauczycieli i pracowników szkoły - były coraz agresywniejsze i coraz bardziej pozbawione jakichkolwiek hamulców. Dzisiaj powiedzenie na nauczycielkę "k...a" nie jest niczym wyjątkowym - i to nie tylko gdzieś z tyłu zza pleców, ale wprost w twarz. Do czego to jeszcze dojdzie? Aż strach się bać... A co do policyjnych statystyk - te również nie są wiarygodne, bo większość przypadków agresji w szkole nie jest nigdzie zgłaszana. Dyrekcja w szkole chce mieć spokój, więc zamiata wszystko co się da pod dywan. rozwiń

krzyciel, 2013-02-08 11:43:39 odpowiedz

bezpiecznaszkoła.men.gov.pl strona nie działa bardziej wierzyłbym policyjnym twardym danym a nie sondażom

goscio, 2013-02-08 09:24:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE