Rady rodziców ze zdolnością prawną?

Fundacja "Rodzice Szkole" chce zmian w przepisach dotyczących funkcjonowania rad rodziców w szkołach m.in. organizacji szkoleń dla rodziców i dla rad oraz nadania radom zdolności prawnej.

Pprezes fundacji Wojciech Starzyński przekonywał posłów z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży do podjęcia inicjatywy legislacyjnej w tej sprawie. "To szansa na realne, a nie fikcyjne (...) przełomu w sytuacji rad rodziców" - zaapelował. Jego zdaniem, zmiany te dadzą radom większą niż dotychczas autonomię oraz wyzwolą większą aktywność rodziców.

Starzyński przedstawił dwa projekty nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Pierwszy ma na celu umożliwienie radzie ministrów, samorządom i kuratorom oświaty tworzenia programów związanych ze szkoleniem rodziców i rad rodziców przy wykorzystaniu środków budżetowych. Drugi z projektów prowadzi do nadania radom rodziców, które są organami niemającymi osobowości prawnej, zdolności prawnej w określonym zakresie. Dzięki temu mogłyby one m.in. mieć samodzielny rachunek bankowy, czy zatrudnić własnych pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych (umowy zlecenia, umowy o dzieło).

"Wiara, że zmiana przepisów prawnych spowoduje większą aktywność rodziców to ułuda" - oceniła Krystyna Łybacka (SLD). Jej zdaniem już obecne przepisy dają rodzicom możliwość aktywnego działania. Jednocześnie zaznaczyła, że być może danie prawa radom na zawieranie umów jest rzeczywiście potrzebne.

Z kolei Domicela Kopaszewska (PO) zauważyła, że nikt nie może zmusić rodziców do udziału w szkoleniach, ani do większej aktywności, gdyż to musi wynikać z ich wewnętrznej potrzeby. Zaproponowała by sytuacji rad rodziców w szkołach przyjrzała się sejmowa Podkomisja do spraw Jakości Edukacji, i to ona ewentualnie przygotowała propozycje zmian w prawie. Pomysł poparł przewodniczący Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Piotr Paweł Bauć (Ruch Palikota).

Odnosząc się do propozycji Fundacji "Rodzice Szkole" wiceminister edukacji Przemysław Krzyżanowski przypomniał, że zgodnie z przyjętymi przez rząd założeniami nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela rodzice będą mieli większy niż dotąd wpływ na sprawy szkoły. Planowane jest rozszerzenie ich udziału w procedurze awansu zawodowego nauczycieli oraz procedurze oceny pracy nauczycieli.

Przypomniał także, że w ramach finansowanego ze środków unijnych projektu "Szkoła współpracy. Uczniowie i rodzice kapitałem społecznym nowoczesnej szkoły" planowane są szkolenia i warsztaty, w których udział brać będą także rodzice.

Rada rodziców jest jednym ze społecznych organów szkoły, jest ciałem opiniodawczo-doradczym. Jest powoływana do współpracy ze szkołą w zakresie wszystkich spraw związanych z jej statutowymi zadaniami dotyczącymi kształcenia oraz funkcjonowania. Reprezentują wyłącznie rodziców, nie służą jednak do realizacji ich indywidualnych praw, lecz realizują prawa zbiorowe rodziców. W celu wspierania działalności statutowej szkoły rada rodziców może gromadzić fundusze z dobrowolnych składek rodziców oraz innych źródeł.

Zgodnie z ustawą o systemie oświaty utworzenie rady rodziców w szkole publicznej jest obowiązkowe i takie rady są w każdej szkole. W skład rad rodziców wchodzą przedstawiciele rodziców uczniów uczących się w danej szkole, są oni wybierani w wyborach.

Fundacja "Rodzice Szkole" działa od 2006 r. ustanowiona została przez Społeczne Towarzystwo Oświatowe. Celem Fundacji jest budowa społeczeństwa obywatelskiego m.in. poprzez uspołecznienie i demokratyzację polskich szkół i wspieranie prowadzonej na rzecz szkół działalności rodziców, rad rodziców i innych organizacji rodzicielskich.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

To nauczyciel ma problem jak zaktywizować rodziców, których w wielu środowiskach interesują tylko oceny i sytuacja dziecka w szkole ..
Na wyborcze spotkania z rodzicami (kiedy wybiera się RR) przychodzi po kilku rodziców.. którzy potem są wątpliwą reprezentacją reszty... teraz tylko czekać
...jak zaczną awansować i oceniać nauczycieli - cóż jak się trafi jakiś wykształcony rodzic to jeszcze pół biedy, a nie?? tylko w naszym kraju może być taka sytuacja, zgodnie z prawem, że specjalistę z wyższym wykształceniem i wieloma kursami może oceniać rodzic, który no nawet trochę umie czytać i pisać .. Nie dało się zniszczyć oświaty biedą, zniszczą ustawami rozwiń

Grażka, 2013-08-29 22:45:44 odpowiedz

@krzyciel - całe szczęście, że nie udało się jeszcze sprowadzić szkoły do roli hipermarketu.

podpisałem, 2013-08-29 21:26:39 odpowiedz

Te wszystkie "procedury", "demokratyzacja","uspołecznianie" to pic na wodę i zawracanie głowy- dokładają tylko roboty porządnym ludziom i przeszkadzają im w pracy. A kto chce się interesować swoim dzieckiem i mieć wpływ na jego wychowanie, to sposób znajdzie i bez tych ...pierduł. Nie można wszystkiego objąć instytucjami i kontrolami, bo to jest zaprzeczenie demokracji. rozwiń

wróg publiczny, 2013-08-29 19:49:53 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE